Piastowie przez kilka stuleci budowali polską państwowość, ale historia ich dynastii daleka była od pomnikowego obrazu znanego ze szkolnych podręczników. Bezwzględna walka o sukcesję, rozdrobnienie ziem między krewnych, rywalizacja możnowładczych stronnictw oraz słabość instytucji zdolnych ograniczyć władzę książąt sprawiały, że przemoc należała do politycznego repertuaru epoki. Oślepienia przeciwników, porwania, egzekucje czy podejrzenia o otrucia nie były wyłącznie polską specyfiką. W podobny sposób funkcjonowały również inne europejskie dynastie. Mariusz Samp w „Kryminalnych dziejach Piastów” postanowił spojrzeć na polski ród panujący przez pryzmat jego najbardziej ponurych historii.
Już sam tytuł zdradza przyjętą
konwencję. Nie jest to kolejna chronologiczna historia Piastów, lecz blisko 600
lat dziejów dynastii opowiedzianych za pomocą spraw, które dzisiaj nazwalibyśmy
kryminalnymi. Dziewiętnaście rozdziałów podzielonych na trzy większe części
prowadzi czytelników od początków państwa pierwszych Piastów, przez rozbicie
dzielnicowe, aż po późne średniowiecze i ostatnich przedstawicieli bocznych
linii rodu. Na kartach książki pojawiają się m.in. Bolesław Chrobry, Bolesław
Szczodry, Konrad Mazowiecki, Przemysł II, Władysław Łokietek czy Kazimierz
Wielki, ale także książęta znacznie słabiej obecni w popularnej pamięci
historycznej.
Największą zaletą tej konstrukcji
jest jej przystępność. Każdy rozdział działa jak osobne historyczne
dochodzenie, z pytaniem o motyw, sprawców i wiarygodność świadków. Samp bardzo
sprawnie wykorzystuje mechanizmy znane z literatury true crime: jest
podejrzenie, są poszlaki, świadkowie w postaci kronikarzy, konkurencyjne wersje
wydarzeń i próba odpowiedzi na pytanie, co właściwie mogło się wydarzyć.
Jednocześnie najlepsze fragmenty książki pokazują, że autor nie zamierza
bezkrytycznie wierzyć każdej efektownej opowieści tylko dlatego, że dobrze
pasuje do „kryminalnej” koncepcji publikacji.

Dr Mariusz Samp zdejmuje z naszych władców
patynę hagiografii i prowadzi śledztwo
w sprawie najgłośniejszych zbrodni.
Dobrym przykładem jest historia
Ludgardy, pierwszej żony Przemysła II. Wokół jej przedwczesnej śmierci przez
stulecia narastały coraz bardziej makabryczne wersje: od uduszenia po
zasztyletowanie czy zmiażdżenie kamieniami. Samp nie wybiera jednak najbardziej
atrakcyjnego wariantu i nie przedstawia go jako rozwiązania zagadki. Zwraca
uwagę, że przekazy współczesne księżnej milczą o morderstwie, a oskarżenia
pojawiają się dopiero później i wzajemnie sobie przeczą. W ten sposób czytelnik
otrzymuje nie tyle gotowy werdykt, ile lekcję ostrożności wobec źródeł.
Podobnie wygląda rozdział
poświęcony czarnej legendzie Kazimierza Wielkiego. Sensacyjny podtytuł
„Bigamista, gwałciciel, zabójca” mógłby sugerować z góry wydany wyrok,
tymczasem autor szczegółowo rozbiera na części oskarżenie o zgwałcenie Klary
Zach. Pokazuje późne pochodzenie relacji, błędy w przekazach oraz brak
potwierdzenia historii w źródłach węgierskich, by ostatecznie uznać winę
Kazimierza za mało prawdopodobną. To właśnie w takich fragmentach najlepiej
widać wartość książki: autor potrafi najpierw wykorzystać atrakcyjność
historycznej zagadki, a potem rozbroić legendę za pomocą krytyki źródeł.
Nie jest to przy tym publikacja
pozbawiona solidnego zaplecza. Zamieszczony na końcu obszerny wybór literatury
został rozpisany według poszczególnych rozdziałów i obejmuje zarówno klasyczne
opracowania, jak i artykuły naukowe oraz nowsze badania specjalistyczne. Widać,
że Samp nie ograniczał się do kilku popularnych syntez. W tekście regularnie
zastanawia się także nad wiarygodnością kronikarzy. Relacji Thietmara nie
traktuje jak stenogramu wydarzeń, lecz uwzględnia jego polityczne sympatie,
dostęp do informacji i niechęć wobec Bolesława Chrobrego. Podobnie postępuje z
Gallem Anonimem czy Długoszem.
Z punktu widzenia bardziej
wymagającego czytelnika szkoda jedynie, że autor ograniczył się do obszernego
wyboru literatury na końcu książki. Publikacja nie korzysta z klasycznego
aparatu przypisów, dlatego nie zawsze łatwo ustalić, z którego opracowania pochodzi
konkretna interpretacja czy hipoteza. Nie przeszkadza to w lekturze
popularnonaukowej, ale zmniejsza wartość książki jako punktu wyjścia do
samodzielnego pogłębiania poszczególnych tematów.
Autor nie zawsze zachowuje jednak ten sam poziom ostrożności. W książce wyraźnie ścierają się ze sobą historyk i popularyzator. Samp często zaznacza, że czegoś „nie sposób rozstrzygnąć”, po czym kilka zdań później buduje całkiem rozbudowany scenariusz wydarzeń. Niekiedy hipoteza jest tylko możliwością, ale sposób prowadzenia narracji nadaje jej większą pewność, niż rzeczywiście pozwala na to materiał źródłowy.
Szczególnie dobrze widać to w sprawach, w których sama natura tematu zachęca do
poszukiwania sprawcy. Przy śmierci Henryka XI legnickiego autor przyznaje, że
nie istnieją twarde dowody na udział Habsburgów, zarazem pisząc, że wiele
poszlak wskazuje właśnie w ich stronę. Takie fragmenty świetnie się czyta, ale
wymagają od odbiorcy pamiętania, gdzie kończy się fakt, a zaczyna historyczna
rekonstrukcja.
Podobnie ambiwalentne wrażenie
pozostawia język. Samp pisze lekko, dynamicznie i bez akademickiej sztywności.
To niewątpliwie atut, szczególnie przy ponad trzystustronicowej książce
obejmującej wiele stuleci i dziesiątki postaci. Krótkie podrozdziały, wyraźne
punkty zwrotne i umiejętne dawkowanie informacji sprawiają, że nawet złożone
konflikty dynastyczne pozostają czytelne. Momentami jednak autor schodzi w
stronę zbyt współczesnego, niemal reporterskiego słownictwa. Określenia w
rodzaju „tabun kobiet”, „jak ryba w wodzie” czy mocno sensacyjne tytuły
rozdziałów mogą jednych czytelników przyciągnąć, innym zaś wydać się zbyt
swobodne jak na opisywaną materię.
Ciekawie wypada również zestawienie początku książki z jej zakończeniem. We wstępie Samp kreśli obraz Piastów jako dynastii wyjątkowo brutalnej, wręcz najbardziej krwawej spośród polskich rodów panujących. Po przeprowadzeniu czytelnika przez niemal sześć stuleci sam jednak dochodzi do znacznie bardziej wyważonego wniosku: Piastowie zasadniczo nie różnili się pod tym względem od Przemyślidów, Arpadów, Rurykowiczów czy Plantagenetów.
Przemoc była jednym z instrumentów
średniowiecznej polityki. Można potraktować to jako pewną sprzeczność, ale
można również zobaczyć w tym drogę, którą przechodzi odbiorca – od atrakcyjnej
tezy o „krwawej dynastii” do znacznie ciekawszego pytania o mechanizmy dawnej
władzy.
I właśnie wtedy „Kryminalne dzieje Piastów” są najciekawsze. Nie wtedy, gdy epatują brutalnością, lecz kiedy pokazują, jak trudno po kilkuset latach oddzielić zbrodnię od politycznej propagandy, fakt od późniejszej legendy i rzeczywistą winę od oskarżenia powtarzanego przez kolejnych kronikarzy. Szczególnie dobrze widać to przy śmierci ostatnich Piastów mazowieckich: autor rekonstruuje oskarżenia o otrucie, opisuje śledztwa i wymuszone torturami zeznania, by następnie skonfrontować je z królewską komisją oraz późniejszymi badaniami szczątków i uznać naturalną śmierć za bardziej prawdopodobną.
Książka pozostaje przede wszystkim dobrze napisaną popularyzacją historii, nie akademicką monografią. Jej największą zaletą jest umiejętne połączenie atrakcyjnej narracji z rzeczywistym zainteresowaniem źródłami i historiograficznymi sporami. Słabością – okazjonalna skłonność do dramatyzowania i dopowiadania tam, gdzie średniowieczne przekazy pozostawiają irytującą pustkę. Bilans pozostaje jednak zdecydowanie dodatni.
Autor przypomina, że postaci zamknięte dziś w
podręcznikowych przydomkach nie były ani spiżowymi bohaterami, ani
jednowymiarowymi potworami. I chyba właśnie w tym znajduje się największa
wartość tej książki: za katalogiem morderstw, intryg i okrucieństw odsłania ona
znacznie ciekawszą historię o władzy, ambicji oraz świecie, w którym polityka
potrafiła mieć konsekwencje boleśnie dosłowne.
Mariusz Samp
„Kryminalne dzieje Piastów. Mroczna historia dynastii”
Wydawnictwo Znak Horyzont, 2026.
ISBN: 978-83-8427-583-2
Liczba stron: 368
Okładka: Twarda
Wymiary: 145 x 210 mm


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz