Wizerunek złych Indian, jaki wykreowały amerykańskie westerny, nie pozostawia złudzeń. "Czerwonoskórzy" wojownicy mieli tylko jeden cel - zabić i oskalpować miłujących pokój, białych osadników. Kogo nie zabili - porywali. Uprowadzano głównie kobiety, które zostawały niewolnicami lub jeńcami. Tak do plemienia Mohave trafiła Olive Oatman, która została nawet adoptowana przez samego wodza. Jako znak przynależności do Indian jej ramiona i brodę zdobił rytualny, niebieski tatuaż plemienny. Otrzymała nowe imię i wiodła szczęśliwe życie wśród swoich współplemieńców. Jednak wbrew własnej woli, została oswobodzona i siłą przywieziona z powrotem do "cywilizowanego" świata białych ludzi. Wróciła, chociaż nie chciała...
Wrogość Indian wobec europejskich osadników to nie wyłącznie wymysł propagandy rodem z westernów. Faktem jest, że zarówno na odległych preriach Dzikiego Zachodu, jak i na znacznie bezpieczniejszym, wschodnim wybrzeżu, wrogo nastawieni tubylcy dopuszczali się czasami krwawych ataków na amerykańskich pionierów. Uprowadzone podczas takich napadów kobiety zwykle wracały jednak do swoich domów i rodzin. Olive Oatman nie chciała nawet słyszeć o powrocie. Podczas swojego pobytu wśród Indian Mohave poznała ich kulturę, tradycję i obyczaje. Pokochała indiański świat. Pragnęła do końca swoich dni pozostać jedną z Mohave. Nie pozwolono jej na to. Oto historia kobiety, która nawet po uwolnieniu z indiańskiej niewoli, nigdy nie przestała być Indianką...