Pod koniec XVII wieku, w Szkocji doszło do jednego z
najtragiczniejszych wydarzeń w nowożytnej historii tego kraju. Wskutek intryg i
spisku, członkowie klanu MacDonaldów w ciągu jednego dnia zostali podstępnie
wymordowani na rozkaz króla Anglii Wilhelma III. Oprawców gorliwie
wspierali Campbellowie – szkocki klan, który za wszelką cenę starał się
pozbyć swoich znienawidzonych sąsiadów. Za wspieranie jakobitów, za marzenia o
niepodległej Szkocji i za miłość do własnej ojczyzny MacDonaldowie zapłacili
najwyższą cenę. Dzień 13 lutego 1692 roku przeszedł do historii
jako „rzeź w Glencoe”.
Przyjęci z honorami goście, korzystający z hojności
gospodarzy, przez kilka dni jedli, pili i bawili się. Przez dziesięć dni
udawali najlepszych przyjaciół, by pewnego ranka z zimną krwią wymordować jedną
trzecią mieszkańców wioski. Nie oszczędzono nikogo. Najpierw z rąk połączonych
oddziałów Anglików i Szkotów, a potem z zimna i wyczerpania ginęły dzieci,
kobiety i starcy. Dla nikogo nie było litości. I choć zbrodnia ta odbiła się
głośnym echem w Europie na przełomie XVII i XVIII wieku, żaden sprawca rzezi
nigdy nie poniósł jakiejkolwiek odpowiedzialności. Oto historia zbrodni bez
kary, gdzie rękę na Szkota podniósł inny Szkot.










