Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 3. Nowożytność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 3. Nowożytność. Pokaż wszystkie posty
piątek, 4 października 2024
Czarownice z Kolska
XVII-wieczna gorączka polowań na czarownice przeszła przez protestancką Europę z ogromną siłą – niosąc ze sobą krwawe żniwo. Jej ofiarami padały głównie kobiety, które oskarżano nie tylko o uprawianie czarów, ale także o kontakty z diabłem. A kara za taką zbrodnię przeciwko Bogu mogła być tylko jedna. Rozpalony, buchający płomieniami stos. Tak miała skończyć każda czarownica. Rozpędzona fala procesów o czary nie ominęła terenów, które obecnie znajdują się w granicach Polski. Jednym z wielu takich miejsc było Kolsko.
W ciągu 5 lat posłano tam na stos blisko 40 osób. Podczas tamtejszych procesów sąsiedzi oskarżali swoje sąsiadki, mężowie żony, a matki własne córki. Opowiadając przy okazji niesamowite historie o diabłach, wiedźmach i czarach. Czy w XVII-wiecznym Kolsku żyły czarownice? Ówcześni mieszkańcy byli przekonani, że tak. A procesy o czary miały to udowodnić…
piątek, 2 lutego 2024
Diabły w Watykanie [część 4]
Po śmierci papieża Aleksandra VI ówcześni dostojnicy kościelni odetchnęli z ulgą. A istniały ku temu powody, ponieważ Rodrigo Borgia z Walencji już za życia solidnie zapracował sobie na opinię najgorszego papieża w historii. Jego przeciwnicy zarzucali mu nadmierny przepych, handel stanowiskami kościelnymi, nepotyzm oraz nieograniczoną rozwiązłość. Byli też tacy, którzy zarzucali mu uczestnictwo w publicznych orgiach, a nawet uwiedzenie własnej córki. Dlatego gdy wydał on z siebie ostatni oddech, w całym Państwie Kościelnym zapanowała nieukrywana radość. Wielu kardynałów było święcie przekonanych, że wraz ze śmiercią Aleksandra VI nastał oto koniec epoki diabłów w Watykanie. Nadzieje na odbudowanie mocno nadszarpniętego wizerunku Stolicy Apostolskiej okazały się jednak płonne.
Kolejni następcy Rodriga Borgii zapewniali wprawdzie o zamiarze wytępienia z Watykanu wszelkiego grzechu i przywrócenia temu miejscu należnej mu świętości. Ale na podobnych zamiarach zwykle się kończyło, a o swoich wcześniejszych obietnicach kolejni Ojcowie Święci szybko zapominali. Choć publicznie odcinali się od dokonań Aleksandra VI – sami nie byli od niego lepsi. Chciwość, pragnienie władzy i bogactwa, nepotyzm, symonia, a przede wszystkim podatność żądze cielesne pod najróżniejszą postacią. Do tego ambicje polityczne, mściwość, okrutność, wyuzdanie, a nawet rubaszne poczucie humoru. Lista ich niecnych występków zdawała się nie mieć końca. W pierwszej połowie XVI wieku diabły w Watykanie wciąż miały się dobrze. I nie zamierzały oddać władzy.
sobota, 13 maja 2023
Beatrice Cenci - zemsta skrzywdzonej córki
Członkowie włoskiego rodu Cenci z XVI-wiecznego Rzymu za nic mieli sobie przestrzeganie prawa. W pogoni nie tylko za ogromnym bogactwem i potężną władzą, ale także za własnymi przyjemnościami nieustannie posuwali się do najbardziej haniebnych czynów. Nawet sam papież próbował się z nimi rozprawić. Dla nikogo nie stanowiło wówczas żadnej tajemnicy, że we wszelkich popełnionych niegodziwościach przodował senior rodu – bezwzględny hrabia Francesco Cenci. Człowiek niezwykle okrutny, bezwstydny i bezlitosny. W dodatku ogromnie zdeprawowany. Własnych synów traktował jak najgorszych wrogów. A swojej córce zgotował prawdziwe piekło na ziemi.
Beatrice Cenci bardzo długo znosiła najróżniejsze upokorzenia i krzywdy, których doznawała ze strony własnego ojca. Milczała, gdy przez lata coraz dalej posuwał się on w swoich wynaturzeniach. Ale gdy tylko zaczął obsesyjnie nakłaniać ją, aby urodziła mu syna – postanowiła zrobić wszystko, aby uwolnić siebie, swoich braci i macochę z rąk bezlitosnego zwyrodnialca. A że w jej żyłach płynęła krew słynącej z okrucieństwa rodziny Cenci – sposób na pozbycie się znienawidzonego przez wszystkich seniora rodu mógł być tylko jeden. Jednak doprowadzona do ostateczności córka tyrana za swoje marzenia o wolności zapłaciła bardzo wysoką cenę.
wtorek, 31 stycznia 2023
Czarny Mesjasz - anioł zemsty z Haiti
Mackandal wbrew własnej woli został jednym z czarnoskórych niewolników sprowadzonych przez Francuzów z Afryki do swojej kolonii. Przez wiele lat ciężko pracował na plantacji trzciny cukrowej – godząc się na bycie człowiekiem gorszej kategorii. I cierpliwie znosił wszystkie zadawane mu krzywdy. Jednak z czasem jego uległość przerodziła się w otwartą wrogość do białych plantatorów, którym wypowiedział skrytą wojnę.
Sam siebie nazwał Czarnym Mesjaszem, pragnącym przynieść wszystkim niewolnikom upragnioną wolność. Jednocześnie zamierzał odpłacić kolonizatorom za wszystkie cierpienia zadane wykorzystywanym na ich plantacjach Afrykańczykom. Stanął na czele własnej armii zbiegłych niewolników, gotowych poświęcić dla niego własne życie. Wiedząc, że otwartej walce nie ma najmniejszych szans – Mackandal postanowił działać w ukryciu. Dochodząc do wniosku, że jego rewolucja wymaga ofiar po obu stronach – uznał, że lepiej umrzeć stojąc, niż żyć na kolanach...
wtorek, 4 września 2018
Rzeź w Glencoe
Pod koniec XVII wieku, w Szkocji doszło do jednego z
najtragiczniejszych wydarzeń w nowożytnej historii tego kraju. Wskutek intryg i
spisku, członkowie klanu MacDonaldów w ciągu jednego dnia zostali podstępnie
wymordowani na rozkaz króla Anglii Wilhelma III. Oprawców gorliwie
wspierali Campbellowie – szkocki klan, który za wszelką cenę starał się
pozbyć swoich znienawidzonych sąsiadów. Za wspieranie jakobitów, za marzenia o
niepodległej Szkocji i za miłość do własnej ojczyzny MacDonaldowie zapłacili
najwyższą cenę. Dzień 13 lutego 1692 roku przeszedł do historii
jako „rzeź w Glencoe”.
Przyjęci z honorami goście, korzystający z hojności
gospodarzy, przez kilka dni jedli, pili i bawili się. Przez dziesięć dni
udawali najlepszych przyjaciół, by pewnego ranka z zimną krwią wymordować jedną
trzecią mieszkańców wioski. Nie oszczędzono nikogo. Najpierw z rąk połączonych
oddziałów Anglików i Szkotów, a potem z zimna i wyczerpania ginęły dzieci,
kobiety i starcy. Dla nikogo nie było litości. I choć zbrodnia ta odbiła się
głośnym echem w Europie na przełomie XVII i XVIII wieku, żaden sprawca rzezi
nigdy nie poniósł jakiejkolwiek odpowiedzialności. Oto historia zbrodni bez
kary, gdzie rękę na Szkota podniósł inny Szkot.
niedziela, 11 czerwca 2017
Krzysztof Kolumb i ludobójstwo Indian
Gdy Krzysztof Kolumb 12 października 1492 roku dopłynął do
brzegów Nowego Świata, doszło do nagłego zderzenia dwóch całkowicie odmiennych kultur i cywilizacji. Tego dnia, spokojni i pokojowo nastawieni do przybyszów Arawakowie
przywitali na swojej ziemi aroganckich, okrutnych i żądnych złota Hiszpanów. Gwałty,
grabieże, wyzysk, zniszczenia oraz morderstwa, dokonywane na tubylcach – wszystko
to działo się za przyzwoleniem człowieka, którego nazwisko przeszło do legendy
i jest dziś nierozerwalnie związane z odkryciem Ameryki. Kim był ten człowiek,
skąd pochodził i jakie były jego rzeczywiste intencje? Oprócz wszystkich
niejasności, związanych z prawdziwym nazwiskiem i pochodzeniem Krzysztofa
Kolumba, istnieje jeszcze jedna, dużo bardziej mroczna tajemnica, o której
świat zapomniał…
Spotkanie Arawaków z Hiszpanami stało się początkiem nie
tylko dominacji białego człowieka w Nowym Świecie, ale i wstępem do zagłady
rdzennych mieszkańców nowo odkrytego lądu. Odkrycie Ameryki rozpoczęło erę
podróży morskich do coraz odleglejszych lądów, nieznanych dotąd mieszkańcom starego
kontynentu. Historia wypraw i odkryć Krzysztofa Kolumba przedstawiana jest w
wielu filmach i książkach jako wielka, bohaterska przygoda dzielnych żeglarzy.
Tymczasem prawda o tych wydarzeniach jest znacznie bardziej mroczna niż można byłoby
przypuszczać…
sobota, 25 czerwca 2016
Pocahontas - prawdziwe życie legendy
Chyba każdy zna opowieść o Pocahontas. Według legendy, córka indiańskiego wodza miała w roku 1607 uratować przed śmiercią z rąk Indian angielskiego kolonistę Johna Smitha. Historia ich późniejszego romansu, spopularyzowana w XX wieku przez animowany film Walta Disneya, stała się trwałą częścią popkultury. Tymczasem prawda o losach Pocahontas jest zupełnie inna i w niczym nie przypomina znanej bajki. Nie było ocalenia kolonisty przed śmiercią i nie było wielkiej miłości pomiędzy nimi, a John Smith pisząc po latach swoje wspomnienia, kłamał jak z nut…
Jaka naprawdę była Pocahontas? Już sam jej przydomek oznaczał, że nikt w Indiańskiej wiosce nie traktował jej z należytym szacunkiem. Posądzana była o zdradę swojego plemienia, a także o nieobyczajne stosunki z angielskimi kolonistami. A mimo to przeszła do historii, stając się ważną częścią opowieści o Jamestown, pierwszej stałej angielskiej kolonii w Ameryce. Oto prawdziwa historia Pocahontas - jakże różniąca się od tego, co mówi znana legenda…
środa, 12 sierpnia 2015
Elżbieta Batory - ofiara politycznego spisku
Niemal każdy słyszał
legendę o okrutnej hrabinie, która pragnąc zachować wieczną młodość, kąpała się
we krwi młodych dziewic. Cechować ją miała zarówno wielka uroda, jak i wielki
sadyzm. Węgierska księżna na trwałe zapisała się na kartach historii jako jedna
z najkrwawszych kobiet Europy. Jaka jest prawda o Elżbiecie Batory? Czy
rzeczywiście dopuściła się wszystkich czynów, o które ją oskarżono? A może
stała się ofiarą wyrafinowanego spisku, który jej chciwa rodzina uknuła wspólnie
z zadłużonym królem i Habsburgami? Prawda o jej życiu wydaje się być znacznie ciekawsza
niż legenda, którą hrabina po sobie zostawiła...
Nazywana jest dziś
"Panią na Cachticach", "krwawą hrabiną" lub "Wampirzycą
z Transylvanii", a przez wieki jej imię budziło grozę. Kąpiele we krwi,
torturowanie swoich służących, uprawianie czarnej magii, a w końcu proces i
zamurowanie żywcem w komnacie swojego zamku - z tym Elżbieta Batory kojarzy się
dzisiaj niemal wszystkim miłośnikom horrorów. Jak się okazuje - niesłusznie.
Prace węgierskich historyków wskazują jasno, że cachticka księżna padła ofiarą
okrutnej manipulacji wymierzonej w nią przez jej kuzyna, palatyna Thurzó. Raz
stworzona legenda stała się powodem trwającego kilkaset lat niesłusznego
oczerniania kobiety, która była tylko ofiarą męskiego świata polityki z
początku XVII wieku...
niedziela, 18 maja 2014
Bestia z Bedburga - historia Petera Stübbe
Pod koniec XVI wieku w niemieckiej wiosce Bedburg zagościł strach, gdy w niejasnych okolicznościach zaczęły znikać kobiety, mężczyźni i dzieci. Przerażeni mieszkańcy wkrótce natrafili na ich martwe, rozszarpane ciała. Przez 25 lat bestia pozostawała nieuchwytna, zabijając 18 osób. Mieszkańcy nie wiedzieli, że ta przerażająca tajemnica miała jak najbardziej ludzkie oblicze, a mordercę bardzo dobrze znali. Mieszkał przecież wśród nich...
Na początku myślano, że za ataki odpowiedzialne są wilki. Jednak kiedy stwierdzono, że większość ofiar nosiła ślady gwałtu, wszystko stało się jasne - zbrodnie te popełnia wilkołak! Winnego złapano, osądzono i stracono, doprowadzając tym samym do najsłynniejszego procesu o "wilkołactwo" w nowożytnej Europie. Jednak czy Peter Stübbe faktycznie był winny wszystkich zarzucanych mu czynów? Nie jest to takie pewne...
poniedziałek, 2 grudnia 2013
Bestia z Gévaudan
Na niewielką, francuską prowincję Gévaudan, leżącą w okolicach dzisiejszego departamentu Lozère, padł blady strach. Nieznane stworzenie w ciągu trzech lat (1764-1767) dokonało 240 ataków na kobiety i dzieci. Bestialsko okaleczało ludzkie ciała a szczątki rozrzucało po okolicznych lasach i polach. Nawet interwencja samego króla Francji, który wysłał do Gévaudan swoich najlepszych żołnierzy i myśliwych, nie przynosiła rezultatu. Historycy do dziś spierają się kim lub czym była ta krwiożercza bestia. Czy był to wilk ogromnych rozmiarów, czy też powołany do życia potwór, który wymknął się spod kontroli twórcy? Tożsamość bestii okazała się największą tajemnicą w XVIII-wiecznej Europie.
Bestia z Gévaudan zabiła 112 osób. Na temat tej tragedii powstało mnóstwo publikacji prasowych i książek. Zachowały się także oryginalne notatki sporządzone przez okolicznych mieszkańców. Opisy tajemniczej bestii nie pasowały do żadnego znanego zwierzęcia, co zrodziło wiele spekulacji. Wieśniacy wierzyli, że był to wilkołak. Inni widzieli w niej skrzyżowanie ogromnego wilka z psem, a nawet egzotyczne drapieżniki. W paryskim Muzeum Historii Naturalnej wnikliwie analizowano wszystkie rysunki anatomiczne z XVIII wieku, ale nie wydano jednoznacznej opinii. Okazuje się jednak, że wyjaśnienie tej zagadki może być znacznie bardziej "ludzkie" niż kiedykolwiek sądzono, a najwięcej na sumieniu zdaje się mieć bohater, który zabił bestię i ocalił Gévaudan...
poniedziałek, 3 czerwca 2013
Czarownice z Kolska - polskie Salem
Drewniana szubienica i kołyszące się na wietrze stryczki lub rozpalony, buchający płomieniami stos - to bardzo częste zjawisko w Europie między XV a XVIII w. Cel był tylko jeden: tak miała skończyć każda czarownica! Najbardziej znanym przypadkiem masowych egzekucji jest amerykańskie miasteczko Salem w stanie Massachusetts, gdzie w roku 1692 życie straciło łącznie 21 osób. Gorączka fanatycznych polowań na wiedźmy nie ominęła również ziem, należących dzisiaj do Polski. Przyjęła jednak bardziej krwawy obrót niż w Salem - w Kolsku ofiar było bowiem dwa razy więcej...
Polowanie na czarownice i przynajmniej 40 udokumentowanych spaleń na stosie – tak wyglądały mroczne dzieje XVII-wiecznego Kolska. Na takie sensacyjne dokumenty natrafił niedawno Tomasz Zygmuntowicz, sympatyk historii z Kolska. Informacje w nich zawarte, na pierwszy rzut oka, wydały się nieprawdopodobne. Po przetłumaczeniu okazało się, że karty historii Kolska są splamione krwią wielu niewinnych osób. Nie dość, że wojna 30-letnia (1618-1648) przyczyniła się do znacznych zniszczeń, to okres ten przyniósł także... procesy o czary. Co więcej, dokumenty mówią, że na stosach w Kolsku spłonęło najwięcej osób w całym historycznym Śląsku. Procesy te niemal zawsze kończyły wyrokami śmierci. Czy w Kolsku i okolicach żyły czarownice? Ówcześni mieszkańcy nie mieli żadnych wątpliwości a procesy o czary z lat 1664 - 1669 miały to udowodnić...
sobota, 13 kwietnia 2013
Juraj Janosik, czyli kariera złodzieja
Juraj Janosik, najsłynniejszy karpacki zbójnik został bohaterem narodowym nie tylko rodzimej Słowacji, skąd pochodził, ale również państw sąsiednich. Polskie legendy, na trwałe zakorzenione w naszej kulturze, nie tylko zmieniają mu imię na "Jerzy", każą mu także "zbójować" w naszych Tatrach a złupione bogaczom pieniądze oddawać biednym. Prawda o Janosiku jest jednak zupełnie inna...
Dziś nazywany jest "słowackim Robin Hoodem", a jego osobowość stawiana jest za wzór wszystkim obrońcom uciśnionych ludzi. Samego Juraja niewiele jednak obchodziły kodeksy i zasady. Zresztą, nie tylko tym różnił się od postaci, którą doskonale znamy choćby z serialu telewizyjnego z Markiem Perepeczko w roli harnasia. Jako przywódca nie cieszył się zbyt dużym szacunkiem u swojej zbójeckiej braci, z polskimi Tatrami niewiele miał wspólnego, a już na pewno nie w głowie mu było dzielenie się czymkolwiek z biednymi. Jedyne, co chętnie rozdawał, to łapówki...
sobota, 6 kwietnia 2013
Smoki - legenda czy fakt?
Każdy z nas zna opowieści o tych tajemniczych stworzeniach, pojawiających się w kulturze masowej od zarania dziejów. Smoki, bo o nich
właśnie mowa, na trwałe zapisały się w świadomości każdego niemal człowieka na
świecie. Wiemy jak wyglądały, wiemy jak groźne były i wiemy, że nie istniały...
Czy aby na pewno to tylko mit?
Z gawędami, bajkami czy legendami o smokach spotkać się można w pismach wielu narodów Europy i Azji już od najdawniejszych czasów - opowiadali o nich Sumerowie, Asyryjczycy, Persowie i Hindusi. Występują w mitach o stworzeniu świata, pojawiają się w dziejach dawnych Słowian i Germanów. W europejskiej symbolice smok ucieleśniał zło, nieszczęście, grozę i cierpienie. Zgoła inaczej natomiast przedstawiano je we wschodniej Azji - smok do dziś uchodzi za symbol szczęścia, sprawiedliwości i urodzaju. Pochodzenie smoków jako mitycznych stworzeń okrywa nadal tajemnica. Zadziwia podobieństwo między opisami i wizerunkami smoków a odnalezionymi szczątkami prehistorycznych gadów. Jednak nie istnieje między nimi żaden związek - pierwszych ludzi od ostatnich dinozaurów oddzielają przecież miliony lat. Pochodzenia ich zatem trzeba szukać gdzie indziej - ale czy na pewno tylko i wyłącznie w ludzkiej wyobraźni i fantazji...?
Subskrybuj:
Posty (Atom)



