sobota, 6 kwietnia 2013

Smoki - legenda czy fakt?

 Każdy z nas zna opowieści o tych tajemniczych stworzeniach, pojawiających się w kulturze masowej od zarania dziejów. Smoki, bo o nich właśnie mowa, na trwałe zapisały się w świadomości każdego niemal człowieka na świecie. Wiemy jak wyglądały, wiemy jak groźne były i wiemy, że nie istniały... Czy aby na pewno to tylko mit?


   Z gawędami, bajkami czy legendami o smokach spotkać się można w pismach wielu narodów Europy i Azji już od najdawniejszych czasów - opowiadali o nich Sumerowie, Asyryjczycy, Persowie i Hindusi. Występują w mitach o stworzeniu świata, pojawiają się w dziejach dawnych Słowian i Germanów. W europejskiej symbolice smok ucieleśniał zło, nieszczęście, grozę i cierpienie. Zgoła inaczej natomiast przedstawiano je we wschodniej Azji - smok do dziś uchodzi za symbol szczęścia, sprawiedliwości i urodzaju. Pochodzenie smoków jako mitycznych stworzeń okrywa nadal tajemnica. Zadziwia podobieństwo między opisami i wizerunkami smoków a odnalezionymi szczątkami prehistorycznych gadów. Jednak nie istnieje między nimi żaden związek - pierwszych ludzi od ostatnich dinozaurów oddzielają przecież miliony lat. Pochodzenia ich zatem trzeba szukać gdzie indziej - ale czy na pewno tylko i wyłącznie w ludzkiej wyobraźni i fantazji...?

SMOKU, SKĄD ŻEŚ TY?

    Ich obecność w podaniach, mitach i ikonografii niemal wszystkich narodów Europy i Azji przez wiele stuleci zmusza nas do zadania sobie jednego pytania: skąd wzięły się smoki? Bo przecież nie sposób uwierzyć w to, że starożytni czy średniowieczni ludzie, znajdując w jaskiniach kości i czaszki niedźwiedzi jaskiniowych, w swych prymitywnych umysłach ubrali owe kości w ciało i uzyskali niemal identyczny wizerunek w Niemczech, w Siedmiogrodzie czy w Chinach. Kontakty między kontynentami w tamtych czasach, co prawda istniały ale na niewielką skalę. Jednak obecność w legendach wielkich podróżników jest odnotowana w dużo mniejszym stopniu niż obecność smoków...

Wizerunek smoka w średniowiecznym bestiariuszu z Aberdeen
  Starożytne i średniowieczne bestiariusze, czyli ilustrowane księgi zawierające opisy znanych ówcześnie zwierząt, są niezwykle bogate w przykłady najróżniejszych „fantastycznych” stworzeń, często bardzo szczegółowo omówionych, a staranność i powaga z jakimi były przedstawiane budzą dzisiaj wielkie zdziwienie. Księgi te nie są traktowane poważnie przez współczesną naukę, jednak istnienie wielu opisanych w nich stworzeń znalazło odzwierciedlenie między innymi w znaleziskach archeologicznych. Z cała pewnością można bezdyskusyjnie udowodnić ich istnienie, chociażby na podstawie skamieniałości. Są wśród nich także takie stworzenia jak olbrzymie gady, potwory morskie, gigantyczne węże, latające jaszczury, jednorożce i oczywiście smoki.

   Pierwsze wzmianki na temat tajemniczych stworzeń opisywanych jako "latające węże" pochodzą już z Mezopotamii oraz Starożytnego Egiptu, od ok. 3 tysiąclecia p.n.e., gdzie były czczone jako boskie zwierzęta oraz symbole mądrości. Badania archeologiczne dowodzą, że skrzydlaty wąż nie dość, że był częstym motywem artystycznym w Starożytnym Egipcie, to dodatkowo traktowany był jako zwierzę powszechnie znane, występujące w tamtym regionie. Na terenie Egiptu oraz Izraela odnaleziono kilka pieczęci przedstawiających sceny polowania skrzydlatych węży na bydło.

   Wizerunek skrzydlatego smoka był wtedy trochę inny niż to sobie dzisiaj wyobrażamy. Opisy z tamtego okresu mówią o zwierzęciu z wyraźnie wężową sylwetką, posiadającą błoniaste skrzydła oraz jedną parą szponiastych odnóży. Inne cechy pojawiające się równie często to rogi lub uszy umiejscowione w tylnej części głowy oraz spłaszczony płat w kształcie rombu, znajdujący się na końcu ogona.

Egipska pieczęć z wizerunkiem Ibisa broniącego człowieka (po prawej) przed kobrą (po lewej) i skrzydlatym wężem (u góry) - Egipt XII-XIII w. p.n.e.
   Popularna sylwetka smoka z dodatkowymi przednimi kończynami pojawiła się, jak podaje Sir Grafton Elliot Smith w "The Evolution of the Dragon" z 1919 r., dopiero w okolicach XVI wieku. Natomiast w starożytnych pismach egipskich, opisujących dowodzoną przez Mojżesza wyprawę Egipcjan przeciwko Nubijczykom, możemy znaleźć cytat żydowskiego historyka Józefa Flawiusza: 
"Tymczasem Mojżesz, zanim wrogowie dowiedzieli się o jego wyprawie, powiódł wojsko do walki, wybrawszy drogę nie przez rzekę, ale przez ląd. Podczas tej przeprawy wspaniale okazał swoją roztropność. Droga bowiem była niezmiernie trudna z powodu mnóstwa wężów, od których roją się owe miejsca; a są tam takie węże, jakich nigdzie więcej nie można spotkać, niezwykłe siłą, złośliwością i przedziwnym wyglądem; niektóre z nich mają nawet skrzydła, tak że mogą nacierać na ludzi wynurzając się z kryjówek w ziemi, albo niespodziewanie spadając na nich z przestworzy. Aby przeprowadzić wojsko bezpiecznie i bez szkody, Mojżesz wynalazł taki oto sposób, wielce przemyślny: kazał upleść z kory papirusowej kosze na kształt skrzyń i nieść je napełnione ibisami. Ten ptak jest wielkim nieprzyjacielem wężów. Na widok ibisa wąż rzuca się do ucieczki, a wtedy ibis chwyta go jak jeleń i połyka.”
(„Dawne dzieje Izraela”, tłumaczenie Zygmunta Kubiaka i Jana Radożyckiego, 1979 r.)

    W V wieku p.n.e. grecki historyk Herodot opisuje występujące w Arabii oraz Egipcie latające węże jako zwierzęta o niewielkich rozmiarach, otaczające często całymi stadami drzewa kadzidłowca. Arystoteles, Ammianus Marcellinus, Cyceron, Pomponiusz Mela, Solinus oraz Klaudiusz Aelianus również opisują te stworzenia, dodatkowo większość z nich wzmiankuje, że były jadowite.

   Słynny średniowieczny przyrodnik, Prosper Alpin, w roku 1580 opisując historię Egiptu w „Histoire Naturelle de l'Egypte” wymienił żyjący na tam gatunek "latających węży". W swoim dziele napisał, że gatunek ten posiada pewien rodzaj grzywy (mały kawałek skóry na głowie), długi ogon o grubości palca, zwieńczony płatem skóry na podobieństwo liścia, a całkowita długość jednego osobnika mierzy tyle ile gałązka palmy.

O ŚWIĘTYM, CO SMOKA UBIŁ...

"Św. Jerzy i smok" pędzla Gustave Moreau.
   Na początku XI wieku pojawia się legenda o św. Jerzym, rzymskim trybunie ludowym, żołnierzu oraz członku gwardii samego cesarza Dioklecjana w III w. Według podań Św. Jerzy miał rzekomo zabić smoka terroryzującego mieszkańców miasta Silene w Libii (współcześni historycy twierdzą, że chodzi tutaj o miasto Cyrena położone na północnym wybrzeżu Afryki), ratując tym samym życie córki lokalnego władcy. Na drodze smoka stanął, bestię z bożą pomocą ubił, a w nagrodę, jak to zawsze w legendach bywa, otrzymał rękę, jak również pozostałą resztę uratowanej niewiasty. Uciekając zaś przed zagrożeniem (nie wiadomo przed czym uciekał, może przed zemstą smoków a może przed rodziną panny młodej?) dotarł do Anglii i stał się z czasem patronem tego kraju. Prawdziwa historia Jerzego (Georgius) jest jednak zgoła inna... Otóż w 303 roku Dioklecjan wydał edykt zezwalający na prześladowania chrześcijan na terenie Imperium. Jerzy zmuszony został do uczestnictwa w prześladowaniach, pomimo tego, że sam był chrześcijaninem. Gdy publicznie odważył się skrytykować decyzję cesarza, rozwścieczony Dioklecjan nakazał torturować go i zabić. 23 kwietnia 303 roku, po wielu torturach Jerzy został ścięty pod murami miejskimi Nikomedii (dzisiejszy Izmir w Turcji). Jego ciało wróciło do Lyddi, gdzie zostało pochowane. Wkrótce potem chrześcijanie zaczęli modlić się do niego, jako do męczennika. Jak widać legenda mija się z prawdą całkowicie ale i tak Św. Jerzy znany jest dzisiaj głównie ze swojego pojedynku z gadem, stał się również symbolem walki z wszelkim grzechem i złem. Najstarsze ilustracje przedstawiające smoka z Silene zgadzają się niemal całkowicie zarówno ze starożytnymi, jak i średniowiecznymi opisami "skrzydlatych węży" występujących na tamtych terenach.

LEKI ZE SMOCZEJ APTEKI

   Nie tylko dzielni rycerze mieli do czynienia ze smokami. Zwykli ludzie także stykali się z tymi bestiami i to w codziennym życiu. A popyt na wyroby z ziejących ogniem stworzeń był ogromny. W aptekach sprzedawano "sanguis draconis" - smoczą krew. Była to żywiczna, czerwono-brązowa substancja, bezzapachowa i bezsmakowa, zmielona na proszek. Pozyskiwano ją z łupin owoców wschodnioindyjskich palm Calamus Draco, lub z pociętych pni rośliny  Dracaena Draco L., która rosła na Wyspach Kanaryjskich. Św. Hildegarda, przeorysza klasztoru benedyktynek w Disibodenbergu (1098-1179), zalecała chorym, którzy cierpieli na kamicę, pić smoczą krew. Krew należało przechowywać w jakimś wilgotnym miejscu, żeby trochę tą wilgocią  nasiąkła. Potem wrzucało się do wody, która od krwi się zagrzewała. Pić ją trzeba było na czczo przez 9 dni i zaraz potem coś zjeść. Św. Hildegarda jednak ostrzegała przez używaniem czystej smoczej krwi, bo groziło to człowiekowi nagłą i bolesną śmiercią. Interesująca legenda wiąże się z założeniem benedyktyńskiego klasztoru w Wiltenie, na przedmieściu Insbrucku. Założyć miał go olbrzym Heymo, krótko po tym jak zabił okrutnego smoka, pilnującego miasta. W miejscu, gdzie smok został zabity, zaczęła wyciekać z ziemi czarna, ohydnie pachnąca "smocza krew", której ludzie z powodzeniem używali do leczenia rozmaitych chorób stawów i skóry. Dzisiaj wiadomo, że ta "smocza krew" to olej ziemny (tzw. ichtiol), który zawiera triasowe łupki bitumiczne. Wierzono też, że w mózgu smoka znajduje się "smoczy kamień", który jako niezastąpiony środek przeciwko wszelkim truciznom, był wysoko ceniony. Jeśli został wyjęty z głowy smoka za życia, ten kto go posiadał, nie musiał się obawiać otrucia.

   Wysokie ceny osiągał magiczny proszek z zębów smoka, rzekomo o działaniu odmładzającym. Lecznicze właściwości smoczych szczątków badał i opisał lekarz z Preszowa (dzisiejsza Słowacja), Johann Paterson Hain (1615-1675). Smocze kości z okolicznych jaskiń pozyskiwał od miejscowych obywateli, albo ich sam poszukiwał. Wyniki badań publikował w czasopiśmie „Miscellanea medico-physica Academiae Naturae Curiosorum sive Ephemeridum medico-physicarum Germanicarum curiosarum”, które wydawała niemieckie towarzystwo przyrodoznawcze. W jednym z numerów wspomniał o jaskini Aksamitka koło Haligowiec, którą uważano na przybytek smoków, ponieważ znajdowano w niej mnóstwo „smoczych” kości:
 "Kości znalazł w bardzo głębokiej i bardzo długiej jaskini niedaleko klasztoru kartuzów koło Dunajca... W górach Karpat jest jaskinia niemal zapełniona kośćmi, jak mówią letni pasterze owiec. Także mówią, że te bestie umierają jedna na drugiej, kiedy są mianowicie zmożone chorobą i szukają ulgi, stąpają po leżących kościach, a kiedy zawieje po jamach i rozpadlinach wiatr, zwierzę tak sobie odpocznie, że aż tam zdechnie i powiększy kupę innych padlin. Mówi się, że bestia w nocy wychodzi, a niekiedy się tam ukrywa... Powiadają, że jakiś Włoch przyszedł do tej jaskini, magicznymi sztuczkami wyprowadził z niej smoka, siadł na niego i odleciał." 
W roku 1672 Hain napisał:
 „Wieśniak, który odwiedza smocze dziury, doniósł był prześwietnemu panu hrabiemu Władysławowi Rakoczemu cały szkielet z kości młodego smoka. Te to zmielone kości sprzedawano przeciwko padaczce”. 
   O „smoczych kościach" w jaskini koło Haligowiec pisał i polski geograf Stanisław Duńczewski ok. roku 1760, powołując się na Macieja Bela. Kości i zęby znajdowane w jaskiniach należały oczywiście do wymarłych zwierząt. Ich poszukiwacze uzyskiwali za swoje znaleziska dobre ceny, dlatego wiele kości, które mogły być obiektem badań paleontologicznych, bezpowrotnie przepadło. Ogromną rolę smoki odgrywały także w chińskiej medycynie ludowej. We wszystkich aptekach można było kupić "smocze" kości i zęby - na choroby serca, nerek i krążenia, jak również na upławy, gorączkę i suchoty. Najdroższy był proszek ze smoczych zębów, który był ulubionym środkiem odmładzającym. W rzeczywistości były to jednak kości i zęby dawno wymarłych zwierząt. Chińscy aptekarze kupowali kości od poszukiwaczy, którzy z tego mieli spore dochody, więc znaleziska ukrywali i uniemożliwiali do nich dostęp paleontologom.

SMOKI W DZIEŁACH UCZONYCH

   W istnienie smoków wierzyli nie tylko prości i niewykształceni ludzie, ale i poważni uczeni. Po wynalezieniu druku, na coraz szerszą skalę zaczęto wydawać popularne zielniki, bestiariusze i przyrodnicze publikacje, kopiując stare rękopisy. Dzisiaj nazwalibyśmy to szeroką dystrybucją. W taki właśnie sposób w ręce ogółu dostały się zapiski świętej Hildegardy, która tak oto opisuje smoka:
"(...) ma suchą skórę i niezwykłą temperaturę. Jego mięso nie jest we wnętrzu ani trochę ogniste. Za to oddech ma taki ostry, że się na powietrzu rozżarza jak iskra wykrzesana z kamienia. Człowieka bardzo nienawidzi i ma diabelską naturę. Kiedy oddycha jadowitym oddechem, otrząsa się powietrze. Mięso i kości z niego nie nadają się na lekarstwa, tyko sadło. Jak smok wyda ostatnie tchnienie, jego krew wysycha i nie płynie, ale jak zatrzyma w sobie oddech, jego krew wilgnie i płynie, i nie można jej używać do celów leczniczych."
   Francuski mnich Fulko z Chartres, zmarły w 1127 roku, tak pisał o smokach:
"Smoki charakteryzują się długimi, wstrętnymi pyskami, ostrymi zębami i ognistym językiem, uszy mają podobne do rogów, kark jest długi a ciało jaszczurcze. Dwie nogi są podobne do orlich pazurów, a skrzydła mają jak nietoperze. Smoki mieszkają w Indiach i w Etiopii, gdzie stale jest lato. Są to największe zwierzęta na świecie."    
   Kanonik Conradus Megenbergensis, znany szerzej jako Konrad z Megenbergu (1309-1374) w swoim dziele „Księga przyrody” z roku 1349 zamieścił taki opis:
"Smok jest jednym z największych zwierząt na świecie. To zwierzę nie ma jadu. Gardło ma wąskie, a chodząc wystawia język. Paszczę rozwiera szeroko i wydaje skomlące dźwięki, zębami nie szkodzi. Ale przecież i nieznaczne jego ugryzienie jest szkodliwe. Szkoda jednak nie pochodzi z zębów, ale z tego, że pożera jadowite rzeczy. Smok trzyma się najwięcej w jaskiniowych skałach, szczególnie w ciasnych miejscach między skalnymi ścianami. Robi tak z powodu nadmiernej ciepłoty swojego ciała. Takie miejsca wyszukuje przede wszystkim wtedy, kiedy długo lata po kraju albo kiedy w lecie jest nadmiernie gorąco. W krainach, gdzie żyje, bywa też bardzo gorąco natychmiast po wschodzie słońca. Głosem i krzykiem straszy ludzi. Ludzie nie mogą wytrzymać jego spojrzenia i natychmiast umierają... Jeden rodzaj smoków nie ma nóg i pełza na brzuchu, a inny rodzaj, rzadszy, ma nogi." 

  
Dzieło "Buch der Natur" ("Księga przyrody") autorstwa Konrada z Megenbergu, rok 1349.

Athanasius Kircher (1602 - 1680).
   Interesujące wzmianki o smokach podał także słynny niemiecki medyk, teolog i jezuita Athanasius Kircher (1602 - 1680) w swoim przyrodniczym dziele „Mundus Subterraneus” („Podziemny świat”). Przyznaje on, że wierzy w istnienie smoków, powołując się przy tym na Pismo Święte, Arystotelesa, kapitanów statków i wielu znanych uczonych. Opisał smoki, których istnienie popierał wieloma wspomnieniami i opisami rzekomo wypchanych smoków z najróżniejszych kolekcji ważnych osób. Wymienia czworonogiego, skrzydlatego smoka, którego rycerz zakonny Deodatus z Gozon, zgładził na wyspie Rodos. Dwunogi smok – wielki jaszczur bez skrzydeł, według Kirchera, należał do kolekcji przyrodnika Aldrovandiego, a uskrzydlony smoka z dwiema nogami oraz dwunogi i dwuskrzydły, który dumnie zdobił kolekcję kardynała Baberiniego. Smok ten miał zostać w roku 1660 zabity nieopodal Rzymu, kiedy to niejaki Lanio, obywatel tego miasta, wyszedł na połów ptaków i dostrzegł smoka wielkości sępa. Sądząc, że to ptak, zarzucił na niego swoją sieć, czym zranił bestię w skrzydło. Rozzłościł tym smoka niemiłosiernie i ten w okamgnieniu rzucił się na mężczyznę. Lanio zdołał jednak bestię ubić, jednak tej samej nocy zmarł i on. Niewątpliwie jedną z przyczyn śmierci nieszczęśnika, według Kirchera, było to, że:
"go smok opryskał zieloną jadowitą śliną, albo dostał zakażenia krwi, kiedy go opryskała krew zabitego smoka, albo się zatruł jadowitym oddechem potwora."
Ilustracja smoka autorstwa Athanasiusa Kirchera
w "Mundus Subterraneus", rok 1678
.
   Wkrótce po tym incydencie, na miejscu potyczki szczęśliwym trafem znaleziono martwego smoka, po czym wypchany wełną trafił do kardynalskiego muzeum.
   Ten sam Athanasius Kircher w 1678 roku w drugim tomie swojego „Mundus Subterraneus” opisał dzieje pewnego męża o imieniu Winkelried, który miał rzekomo zabić smoka w czasie budowy swojej osady na terenie Szwajcarii. Zamieszczony w książce przez Kirchera, jego własnoręczny rysunek owego smoka okazał się być tyle przekonujący, że nawet słynny niemiecki paleontolog Peter Wellnhofer opublikował go w swojej książce „Wielka encyklopedia pterozaurów” z 1993 roku (str. 20), jako obraz zgodny z odkrytymi skamieniałymi szczątkami pterozaura z okresu Mezozoiku.

   Wzmianka z grudnia 1691 roku, także zasługuje na naszą uwagę. Otóż jak podają w swojej książce "The Book of the Dragon" Judy Allen i Jeanne Griffith, jedną z jaskiń niedaleko Rzymu zamieszkiwał potwór określany jako "skrzydlaty smok", który podobno miało terroryzować okolicznych mieszkańców. W posiadaniu niejakiego Ingegniero Cornelio Meyera zachował się jedyny sporządzony przez niego w tamtym okresie szkic, przedstawiający szkielet owego stworzenia. W 1998 roku John Goertzen zidentyfikował je jako gatunek znany pod nazwą "Scaphognathus Crassirostris", czyli pterozaur z rodziny Rhamphorhynchoidea. Charakterystyczne cechy przedstawione na wspomnianym szkicu to według Goertzena: 
Szkic smoczego szkieletu według
 Ingegniero Cornelio Mayera z 1691 r.
"- gładki czubek głowy ozdobiony jedynie wyrastającym w tylnej części podwójnym płatem skóry,
- dokładnie pięć palców wyraźnie widocznych na każdej łapie o podobnej długości z wyjątkiem jednego, krótszego wyrastającego w przeciwnym kierunku do reszty (cecha charakterystyczna dla gatunku Scapognathus)
- ślady szponów na skrzydłach,
- błoniaste skrzydła są wyraźnie bliżej głowy niż tylne odnóża i graniczą z kręgami zgodnymi z odnalezionymi współcześnie skamieniałościami Scapognathusa,
- kość udowa jest poprawnie narysowana jako pojedyncza, kości strzałkowa i piszczelowa są również widoczne.
Dokładny opis skóry powyższego zwierzęcia, kształt płatów na głowie, uszy oraz dokładny kształt błony na skrzydłach dowodzi, iż nie mamy tutaj do czynienia z rysunkiem skamieniałości, ale realnymi resztkami ciała po żyjącym w tamtym czasie stworzeniu."
(John Goertzen: "The Rhamphorhynchoid Pterosaur Scaphognathus crassirostris: 
A 'Living Fossil' Until the 17th Century," 1998 r.) 


SMOKI NOWOŻYTNE

Rysunek przedstawiający atak "Kongamato"
 na rybaków Kaonde.
   W 1923 roku przyrodnik Frank Melland w swojej książce o wierzeniach i obyczajach plemienia Kaonde z dzisiejszej Zambii opisał spotykane z bardzo niebezpiecznymi zwierzętami, określanymi przez tubylców jako "Kongamato" (zgniatacze łodzi). Według jego relacji, latające stwory bez piór, o gładkiej, czarnej lub czerwonej skórze, ze skrzydłami mierzącymi nawet do 7 stóp, posiadały długi dziób pełen ostrych zębów. Do tego zachowując się niezwykle agresywnie, miały atakować i wręcz niszczyć łódki rybaków w dystrykcie Mwinilunga w zachodniej Zambii. Zdarzały się również ataki na ludzi, gdy tylko ośmielili się na nie spojrzeć. Wodzowie plemienia Kaonde, którym przedstawiono książkę z ilustracjami pterozaurów, zgodnie identyfikowali Kongamato jako przedstawiciela wymarłego gatunku Pterodactylus, żyjącego niegdyś na terenie Europy i Afryki (według współczesnych paleontologów) w okresie późnej Jury.

   W latach 1932-33 miała miejsce ekspedycja do Afryki Zachodniej, wysłana przez Muzeum Brytyjskie, którą dowodził Ivan Sanderson, znany pisarz i zoolog. W dzienniku wyprawy zanotował on spotkanie z pewnym tajemniczym, niezwykle interesującym stworzeniem:
"(...)zaatakowało mnie wieczorem podczas polowania nad rzeką. (...)zwierzę było niezwykle agresywne, posiadało wielkie, czarne, podobne do Draculi skrzydła, wydające dźwięk 'shss-shssing', oraz (...) dużą paszczę najeżoną ostrymi zębami..."
   Podobnych relacji, opisujących spotkania ze zwierzętami przypominającymi pterozaury aż po dziś dzień jest bardzo wiele, z czego najwięcej pochodzi od tubylczych plemion afrykańskich z okolic Zambii, Kenii, Rodezji, Zimbabwe, Angoli, Namibii, Tanzanii oraz Kongo - zarówno z terenów leśnych, jak i pustynnych.

 
Żołnierze Unii z zestrzelonym przez nich "ptakiem gromu"
Obie fotografie wykonano w latach 60-tych XIX w.
 Nie tylko dzikie plemiona Afryki natknęły się na tajemnicze stworzenia przypominające smoki lub dinozaury. Po drugiej stronie globu, w cywilizowanych przecież i obeznanych ze współczesną nauką Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej często dochodzić miało do bliskich spotkań z podobnym zwierzęciem. 

   Zachodnioamerykański historyk Mari Sandoz napisał o "latającym wężu", który był widziany nad Missouri przez pasażerów parowca w latach 50-tych XIX wieku. Dekadę później, w latach 60-tych, doniesienia z czasów wojny secesyjnej informowały o zestrzeleniu przez żołnierzy Unii kilku wielkich, nieznanych nauce ptaków, nazywanych przez miejscowych "ptakami gromu" (Thunderbirds). Z tego okresu zachowało się kilka fotografii, przedstawiających żołnierzy z martwym stworzeniem bardzo przypominającym pterodaktyla.

   W latach czterdziestych XX wieku pisarz Robert Lyman także doniósł, że widział ptaka o rozpiętości skrzydeł co najmniej 6 metrów, lecącego w stronę lasów Pennsylvanii. Sądził, że jest to młody okaz "ptaka gromu", który zgodnie z indiańską legendą był odpowiedzialny za zsyłanie grzmotów i błyskawic. Również w 1976 roku o opisie olbrzymiego ptaka przelatującego nad partiami Rio Grande mówił cały kraj. Jego wzrost wynosił 4 stopy (około 1,3 metra) i miał czarne pióra, długi dziób i błyszczące, czerwone oczy. Gazety natychmiast nazwały go "wielkim ptakiem" (nazwa pochodziła od postaci z "Ulicy Sezamkowej")




SMOKI A SPRAWA POLSKA

Smok wawelski,
pomnik w Krakowie.
   Poruszmy teraz temat nam najbardziej bliski - nasze polskie smocze podwórko. Trzeba to sobie szczerze powiedzieć, że w naszym kraju jeśli chodzi o smoki i relacje o nich, nie mamy się za bardzo czym pochwalić. Jest co prawda stary i poczciwy smok wawelski, może nie imponował swoimi rozmiarami (można tak sądzić po wielkości jego nory), ale reprezentował najbardziej typowy smoczy gatunku: skrzyżowanie jaszczurki z krokodylem, wężem i może jeszcze nietoperzem. Żywił się głównie dziewicami, a kiedy populacja kobiet "nietkniętych" przez chłopa drastycznie spadła – musiał zadowolić się jedzeniem zastępczym w postaci miejscowego bydła a nawet okolicznych wieśniaków. Zionący ogniem, przykry, brzydki, cuchnący i zawsze groźny nie padł, jak powszechnie wiadomo w szlachetnym boju z dzielnym rycerzem. Stał się natomiast ofiarą spisku, podstępu i swojego łakomstwa. Niejaki pomocnik szewca, zwany Dratewką (lub Skubą według XVI-wiecznego historyka Marcina Bielskiego), podsunął bestii owce nafaszerowaną siarką. Smok zjadł, dostał zgagi, po czym tak długo pił wodę z Wisły aż pękł. Dzisiaj pewnie obeszłoby się zarówno bez owcy jak i bez siarki - do zabicia gada wystarczyłaby w zupełności sama woda z Wisły.

   Na miano drugiego z polskich smoków zasługuje niewątpliwie warszawski Bazyliszek, może mniejszy od swojego poprzednika, ale posiadający znacznie groźniejszą broń skuteczniejszą od kłów czy pazurów - zabójcze spojrzenie. Pierwowzorem w tym przypadku wydaje się być Grecka Meduza, która prócz kłów dzika, skrzydeł i węży zamiast włosów, posiadała zdolność zabijania wzrokiem. Bardzo możliwe, że prototypem i Bazyliszka, i Meduzy był sumeryjski Duch Śmierci, posiadający podobne moce, przeciwko któremu użyto zwierciadła...

   W XII-wiecznej Kronice Galla Anonima smoki osobiście nie występują. Jedną z nielicznych wzmianek autora jest nadanie smoczych cech Bolesławowi Krzywoustemu.  Trzeba jednak zauważyć, że smok ma tu niewątpliwie skojarzenia pozytywne, komplementujące króla:
"(...) I jak ogniem zionący smok, samym tylko tchnieniem paląc wszystko dokoła, a to, co nie spłonęło, rozbijając ruchem ogona, przebiega ziemię, by czynić spustoszenia - tak Bolesław uderzył na Pomorze, niszcząc żelazem opornych, a ogniem warownie."

O NAZWACH SMOCZYCH

    Skromne wzmianki o smokach w naszym kraju nie odbiegają zbytnio od tych, jakie znaleźć można w innych częściach świata od kilkuset lat. Jest tylko jedna rzecz, która wyróżnia naszego gada od tysiąca innych bestii. Chodzi tutaj o samą nazwę „gatunkową” potwora. We wszystkich niemal językach indoeuropejskich smok wywodzi się z greckiego słowa "drakon", co dawniej znaczyło „bystrooki”. Dziś po grecku smok to "δράκος", po angielsku i francusku – "dragon", po hiszpańsku – "dragón", po włosku – "drago", po rosyjsku – "дракон", po niemiecku – "Drache". Po słowacku i czesku – "drak", czasami można też spotkać nazwę "šarkan", co pochodzi od węgierskiej nazwy smoka - "sárkány". Wbrew pozorom wyraz ten nie pochodzi od "siarki", którą to smok śmierdział, lub którą go należało zabić. Siarka po węgiersku to "kén", a jak powszechnie wiadomo, Węgrzy wszystko mają inaczej. Co najwyżej odwrotnie: polska „siarka” może pochodzić od węgierskiego "sárkány".

  Określenie "smok" jest czymś zupełnie oryginalnym i według Aleksandra Brücknera (Słownik etymologiczny języka polskiego z roku 1927) może pochodzić od słów "smoktać" lub "cmokać", co dawniej znaczyło "ssać" bądź "połykać". W języku starocerkiewnosłowiańskim "smok" może oznaczać "węża", a wszystko to razem ma źródłosłów indoeuropejski "śmaśru" oznaczający "połykanie". Brückner pisał też, że w południowej Polsce słowo "smak" wymawiało się często jak "smok", ale dziś raczej już się tego nie spotyka.

CZY DARWIN SIĘ POMYLIŁ?

Karol Darwin. Fotografia z roku 1854.
   Jednym z powodów, dla którego istnienie wspomnianych wyżej istot nie może być traktowane poważnie, jest wymóg dostosowania wszelkich aspektów otaczającej nas flory i fauny do zasad „teorii ewolucji" Karola Darwina, która w dzisiejszych czasach jest błędnie rozumiana przez wielu ludzi. To właśnie między innymi z tego powodu niektórzy, mimo wielu dowodów w postaci archeologicznych odkryć, nie mogą uznać kilku gatunków zwierząt za możliwe do spotkania przez człowieka, ponieważ ich zdaniem żyły one i wymarły, miliony lat temu. Wymarły i koniec... Powołują się przy tym na teorię Darwina, która (według nich) jasno to potwierdza. Czy maja rację w tej kwestii? Sprawa nie jest jednoznaczna, ponieważ Darwin nie wykluczał niczego. Czy aby na pewno gatunek raz uznany za wymarły, nie mógł przetrwać gdzieś w ukryciu, w niedostępnych rejonach naszej planety? Teoretycznie mógł i pewnie gdzieś przetrwał. Wielu współczesnych badaczy błędnie próbuje sugerować się faktem, iż starożytne pisma ani razu nie wspominają słowa „dinozaur”. Brak wzmianki o dinozaurach jest, logicznie rzecz biorąc, całkowicie oczywiste. Przecież słowo „dinozaur” powstało dopiero w XIX wieku, więc jakim cudem miałoby się znajdować w pismach sprzed setek czy tysięcy lat? Wszelkie stworzenia uznawane dzisiaj za fantastyczne, znane jako smoki, potwory morskie czy latające węże są wielokrotnie wspominane nie tylko w Biblii, ale również w wielu innych księgach historycznych. Co ważne, są tam one traktowane jako zwierzęta powszechnie znane, choć wielokrotnie podkreślany jest fakt, że spotkać je można stosunkowo rzadko.

   A co jeśli wszystkie spotkania ludzi ze smokami faktycznie miały miejsce? Jeśli ludzie widząc te stworzenia, opisywali je tylko jednym znanym przez siebie słowem "smok"? Skoro jeszcze 150 lat temu  ludzie zarówno z Afryki jak i z Ameryki donosili o bliskich kontaktach z groźną, latającą bestią, to równie dobrze mogli tego doświadczać w czasach zamierzchłych, od starożytności po średniowiecze. Jeśli jakimś trafem ptaki podobne do pterodaktyli, czyli słynne "ptaki gromu" lub "Kongamato", nie wyginęły i cudownym zrządzeniem losu dotrwały do naszych czasów, to niemal pewne jest, że latały po niebach również kilkaset lat temu. Budziły strach i trwogę miejscowej ludności, siały zniszczenie i zagrażały bezpieczeństwu zwykłych ludzi. Dzielni rycerze walczyli z nimi i często je zabijali. Wtedy nie znano takich słów jak "teoria ewolucji", "dinozaur", "pterodaktyl", więc najprościej było dać im własną nazwę. Stworzenia te były szybkie, zwinne i trudne do schwytania, więc dawni badacze nadali im nazwę "bystrookie" - z greckiego "drakon", czyli po naszemu "smok"...

POSTSCRIPTUM...

Latimeria (łac. Latimeria menadoensis)
Odkryty w 1938 r. gatunek, który oficjalnie
"wyginął" ponad 60 mln lat temu.
   Prawda jest taka, że kierując się zdrowym rozsądkiem, niezmiernie trudno jest uwierzyć w istnienie zwierząt, które przynajmniej teoretycznie, mogłyby zionąć ogniem, czy posiadać inne cechy nie spotykane u znanych nam współcześnie gatunków. Jednakże kierując się identyczną logiką, każdy z nas nie powinien również skłaniać się do wiary w to, że legendy i podania o istnieniu tych stworzeń, wzięły się znikąd i są wyłącznie wytworem ludzkiej wyobraźni. Przecież krokodyle żyją od czasów dinozaurów, nie zmieniając się za bardzo fizycznie przez 80 milionów lat i co najważniejsze, mają się zupełnie dobrze... Co roku na lądzie, w morzu i w powietrzu odkrywane są nowe gatunki zwierząt. Co jakiś czas archeolodzy odnajdują nowe zagadki i tropy w teorii ewolucji, zupełnie wcześniej nie przewidziane. Południowo-afrykańskie morze przed II wojną światową, dokładnie 22 grudnia 1938 roku, wyrzuciło na brzeg trzonopłetwą latimerię, która rzekomo wymarła mniej więcej w tym samym czasie, co dinozaury. Jak się okazało około 1000 dorosłych osobników latimerii zamieszkuje dziś jaskinie w szelfach Oceanu Indyjskiego. Ciekawe, co by na to powiedział Darwin?

43 komentarze:

  1. świetny artykuł

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo interesujące artykuły, które czyta się jednym tchem, świetna robota!

    Wydaje mi się, że o ile europejskie legendy o smokach mogą mieć niewiele wspólnego z prawdą, o tyle latające gady w Afryce czy Ameryce mogły faktycznie istnieć i zdają się być czymś więcej, niż jedynie legendą. Podobnie jest z innymi kryptydami, które być może były jedynie ostatnimi przedstawicielami swoje gatunku? Zadziwiająca jest po prostu ilość doniesień na temat istnienia pewnych istot.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obejrzyj na youtube ''smoki udowodniona fantazja '' i uwieżysz

      Usuń
  3. No nie wiem....

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo ciekawe!!! POLECAM

    OdpowiedzUsuń
  5. smoki istniały i jest na to troche dowodów bo jeden z archeologów odnalazł ciała 2 zwierząt które latały i ziały oraz miały 6 kończyn ogniem i to udowodniono jeśli chcecie to obejrzecz to wpiscie w youtube '' smoki udowodniona fantazja '' to obejrzycie wtedy zobaczym co zrobicie czu uwierzycie czy nie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niewiadomo do końca .....ale pewnie istniały , tylko ciekawe czy jeszcze istnieją na tym świecie

      Usuń
    2. Ja wierze w smoki ,ale czy żyją dziś, nic nie wiadomo. Szkoda bo chciałabym je zobaczyć.

      Usuń
    3. Ja od dawna interesuje się smokami i ciągle szukam dowodów na ich istnienie. Gdy obejrzałam ten reportaż wiem, że istniały. Jeśli wiecie więcej na ten temat odpowiadajcie. :)

      Usuń
    4. "Smoki udowodniona(lub w innych przekładach urzeczywistniona) fantazja" jest fikcją w której naukowo wytłumacza się prawdopodobną naturą smoków ;) ale ja wierzę, że smoki mogły istnieć :)

      Usuń
    5. A Europa stała sie matka smoków ....

      Usuń
  6. Brakuje mi tu jeszcze wzmianek o kilku ważnych sprawach:
    1. Szkielety nieokreślonych "potworów" znajdowane w różnych częściach świata, które za życia najprawdopodobniej przypominały jakiś "gatunek smoka". Najlepszym przykładem jest potwór z Sachalinu http://spatiumarcanum.blogspot.com/2014/03/potwor-z-sachalinu.html (zapoznałam sie z regulaminem, link prowadzi do mojego bloga i sądzę, że jest jak najbardziej na temat ;))
    2. Fotografie dziwnych, dużych, latających stworzeń wykonane przez m.in. Sima Amamiya w roku 1955 w Japonii, choć przypadków takich jest więcej. Gdzie owych zdjęć szukać, niestety, nie mogę dowiedzieć się do dziś, a jak w kilku miejscach można przeczytać - nie dopatrzono się na nich fałszerstwa.
    3. Teoria Zoe Wassilko-Serecki, która twierdzi, że smoki żyją do dziś w wysokich warstwach atmosfery, "żywią" się energią, po śmierci ich ciała, dzięki zawartym w nich kwasom, doszczętnie się rozpuszczają. Dodatkowo twierdzi ona, że niekiedy młode smoki zapuszczają się w niskie warstwy atmosfery, skąd wzięły się liczne przypadki widywań tych potworów. Teoria trochę dziwna i naginana, ale myślę, że warto wspomnieć chociażby o jej istnieniu.
    Cały artykuł świetny, dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo celne wzmianki jako uzupełnienie artykułu. Bardzo dziękuję. Prawdę mówiąc o teorii Zoe Wassilko-Serecki nigdy nie słyszałem i wydaje się ona niezwykle nieprawdopodobna, to jednak jako ciekawostka dotycząca smoczych potworów, warta jest odnotowania :)

      Link do bloga jak najbardziej trafny i pożądany w tym miejscu. Swoją drogą, artykuły tam publikowane są niezwykle interesujące. Z czystym sumieniem polecam "Spatium Arcanum" wszystkim miłośnikom zagadek, tajemnic oraz zjawisk paranormalnych.

      Usuń
    2. Redakcja "Spatium Arcanum" dziękuje za miłe słowa :)

      Wracając do teorii Zoe Wassilko-Serecki, opisałam ją powyżej w dość banalny sposób, co może nieco spłycać i ośmieszać treść. Zoe Wassilko-Serecki twierdziła m.in., iż atmosferze ziemskiej żyją olbrzymie, nieodkryte jeszcze formy życia, których praprzodkami były stworzenia żyjące na Ziemi (dinozaury), a organizmy owych istot przystosowały się do życia bez konieczności osiadania na Ziemi - to chyba najsensowniejsze, co udało mi się wydedukować ze znalezionych fragmentów artykułów o pani Wassilko-Serecki.

      Usuń
    3. Ciekawi mnie jednak, czy teoria ta poparta jest jakimiś dowodami naukowymi i na jakiej podstawie Zoe twierdziła to, co opisałaś powyżej.

      Usuń
  7. Prawda jest taka, ze te stworzenia istnialy, nadal istnieja, Tyle ze w malej ilosci. He smiki, czy obecnie dinozaury, a w czasach stworzenia nazwane przez Boga stwory morskie, zostaly stworzone przez Boga, Tak Samo jak ryby, ptaki, rosliny, oraz my. Wszyscy stworzeni jestesmy przez Boga. On stworzyl Ziemie. Ksiega Genesis. Rozdzial 1 , dzielo I historia stworzenia. Ziemia od stworzenia ma ok 6 tys lat. Da na to dowody nie tylko w Biblii, ale setki disoriented archeologicznych, geologicznych...Smoki, Tak jak inne stworzenia, samiec I samica byly w arcs z Noe, ktorego Bog ocalil prized potopem. Noe w arce mial kazde stworzenie lacznie z dinozaurami, czy smokami. One przetrwaly potop I Potem sie rozmnazaly, jak rowniez Noe I jego Dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mieszkam w ameryce I sa u nas Jeziora, gdzie widujemy dziwne stwory ktore wygladaja jak smoki czy dinozaury. No lake Champlain, Lake Erie... W Europie lake Loch Ness, w hiszpanii, w afryce, w ameryce pd., azjii...ludzie robia zdjecia, maluja, pisza o tym. Te smoki sa opisane w Biblii w ksiedze Joba, w starozytnych malowidlach z egiptu, azjii,.it'd. Sa na to dowody, ze nie wyginely miliony lat temu, no Bog stworzyl ziemie ok 6 tys. Lat Remy, Dlatego jeszcze niektore z tych smokow mozna zobaczyc w wodach, czasami w powietrzu, na ladzie...czesto mowi sie o nich w afryce. Tam istnieja pod innymi nazwami...Polecam Biblie, w Bush jest odpowiedz od samego Stworcy Ziemi, nie ma lepszego zrodla niz, to zeslane od Boga, Ktory nas Tak bardzo kocha, ze poslal swojego jedynego syna Jezusa Aby za nas umarl, za nasze grzechy... Bog nas kochane, nas stworzyl I Dlatego Tak bardzo chce abysmy Jego kochali I wierzyli Jego Mocy I sile...popatrzcie na Jego stworzenie, czyz nie stworzyl Wszystkiego cudownie.... Pozostaje wam tylko jedno...uwierzyc w Stworce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ależ zgniłem xD

      Usuń
    2. Chora baba! Himalaje nie wypiętrzyły się w ciągu 6 tysięcy lat. Ta wersja, która was się agityje w USA to wersja dla maluczkich. Wtajemniczeni wiedzą o tym.

      Usuń
  9. Mitologia słowiańska zawiara szczegółowe informacje na temat smoków ich rodzajów, wyglądu a nawet imion co ważniejszych. Szukać należy książek Czesława Białczyńskiego lub zaglądać na jego blog. Zaczyna się tak:"O RODZIE AŻDAHÓW – SPĘTÓW. Czyli o Smokach i Żmijach-Żnujach, oraz o rodzie Światłogońców-Kuniczów według Sorbów znad Gopła1, a także obrzędu kątyn Nurów z Caroduny i Stradowa oraz podań wschodnich Wątów-Antów znad Morza Ciemnego".

    OdpowiedzUsuń
  10. W każdej baśni jest ziarenko prawdy. Mity o smokach nie wzięły się znikąd. Być może nigdy takie zwierzęta nie istniały i ktoś miał po prostu bujną wyobraźnię, prawdopodobnie jednak "ktoś kiedyś coś" widział. Może był to powiększony cień jaszczurki, być może wielki ptak, być może konar wystający z wody ( jedna z teorii wyjaśniających zdjęcia potwora z Loch Ness) a być może prawdziwe zwierzę.

    OdpowiedzUsuń
  11. moj dziadek byl smoczym jezca :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam tu dobry artykuł odnośnie tego skąd się biorą różne mity:
    http://linkologia.cba.pl/mity-i-legendy-w-swiecie-seo

    OdpowiedzUsuń
  13. Oglądałam kiedyś w telewizji film dokumentalny, jak opowiadali o smokach na podstawie czaszki z zapadnią w tylnej części jamy gębowej. I mówili o spalonych kościach dinozaurów, które znaleziono w miejscach strasznie oddalonych od wulkanów. Może coś jednak jest w tych mitach...

    OdpowiedzUsuń
  14. Tekst owszem, ciekawy. Z drugiej strony, pamiętajmy o "zwykłych" waranach, które jak najbardziej żyją w wielu częściach Afryki. Do tego dochodzą agamy, szereg różnych węży, które w połączeniu z ludzką wyobraźnią, fantazją, plotką która nabiera mocy z każdym kolejnym przekazem, stają się po prostu smokami. Opis z Księgi przyrody to wypisz-wymaluj omówienie warana. No ale to ostatecznie drobiazg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Np. taki skaczący w przepaść waran widziany przez turystę mógłby zapisać się jako smok :P hahaha

      Usuń
  15. Świetny artykuł, podziękowania dla autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Osobiście uważam że smoki to bardzo ciekawy temat warty uwagi i czasu. Istnieją różne teorie idomysły. Jednak każdy kto interesuje się tym tematem nigdy nie powinien zapomnieć o tym że najważniejsza jest wiara , bo jeśli uwierzysz to trzymaj się tego i nie rezygnuj.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wiecie smoki kiedyś istniały, ale to co tu jest napisane to moim zdaniem kłamstwo, ponieważ każdy kto w nie wierzy to wie,że istniały 4 gatunki smoków: prehistoryczny( ze skrzydłami, dwoma odnóżami), morski, leśny i górski. Prawdziwym zagrożeniem dla smoków był człowiek, i przez człowieka został ten gatunek wyginięty. Wiem też dlaczego ziały ogniem i dlaczego latały(były bardzo ciężkie).

    OdpowiedzUsuń
  18. Z zionięciem ogniem może być zupełnie prosto. Wystarczy, że jad gada będzie miał odpowiednią ilość związków wodorowęglowych, żeby następował samozapłon po rozpyleniu w postaci aerozolu w odpowiednim stężeniu. Może to być najzwyklejszy metan (wybucha przy stężeniu 4% w powietrzu), czyli zwierz nawet nie musi trzymać tego w kanałach jadowych. Wystarczy, że "beknie". Problem jest tylko w sposobie rozpylania.
    Z ciekawostek. Zainspirowany przez moją siedmioletnią córkę, przeanalizowałem, co musiał zjeść Smok Wawelski, żeby w połączeniu z wodą spowodowało to wybuch.
    Odpowiedź: mieszanina oleju skalnego, słomy i siarki jest na tyle niestabilna, że przy 40 st. Celsjusza może dojść do samozapłonu. Mieszanka ta z wodą reaguje tak, że całkowicie traci stabilność i wybucha.

    OdpowiedzUsuń
  19. Male sprostowanie: Wedlug odwiecznej legendy o Smoku Wawelskim smok zostal zabity w IV wieku przez owczesnego krakowskiego monarche ksiecia Kraka VIII. Jako wyraz wdziecznosci mieszkancy miasta wybudowali na jego czesc kopiec ktory stoi do dzisiaj (to byla wielka inwestycja jak na tamte czasy, jest zielony nawet podczas suszy i co ciekawe nigdy nie wymagal remontu). Wersja z szewczykiem Dratewka zostala stworzona po wojnie przez komunistow. Chodzilo o to by bohater pochodzil z klasy robotniczej.

    OdpowiedzUsuń
  20. SMOK/SMOKI ...to nie bajki... tylko w/w temat należy podejść od całkiem innej strony . Jeśli był SMOK ten NASZ WAWELSKI i wiele wiele innych to na zdrowy rozum musiał mieć RODZICÓW oraz miejsce tz. wyklucia/URODZENIA [JAK KAŻDY Z NAS ] Zapraszam do dyskusji

    OdpowiedzUsuń
  21. SMOK /Zmaj /Дракон /Drago /Змај /Drak /draco itd. wszystkie języki o nim mówią ...no tylko że rożnie
    ..ale żeby podjąć w/w temat należy wyciągać wnioski [ jeśli pociągniecie temat udowodnię Wam że jeszcze dziś SMOKI żyją wśród nas ]

    OdpowiedzUsuń
  22. POZDRAWIAM
    ...pewnie zastanawiacie się od czego zacząć ?
    HISTORIA[pne./ne.] HERALDYKA/HERBY/GODŁA/TARCZE RYCERSKIE...i wszystko z tym związane
    co przedstawia wizerunek SMOKA/GADA/ŻMIJA itd.[zaznaczam że musimy wziąć poprawkę odnośnie terytorium/obszar występowania ...........jest tego masa
    Kazdy z Was gdzieś mieszka i proszę bardzo niech każdy poszuka w swej miejscowości/okolicy
    jakiejkolwiek wzmianki o SMOKU / JASZCZURZE /lub czymś podobnym [przy okazji poszukiwań SMOKA zwrócicie BACZNĄ UWAGĘ ....JAKIE ZWIERZĘTA WYSTĘPOWAŁY w heraldyce dawno dawno temu MA TO SWOJE SPECYFICZNE POWIĄZANIE ZE SMOKIEM/SMOKAMI ]

    OdpowiedzUsuń
  23. Wyprawa w KRAJNĘ SMOKÓW !...wymaga podstawowej wiedzy
    ... PAMIĘTACIE lekcje polskiego i zapytania nauczyciela/wychowawcy/korepetytora/wykładowcy/katechety/instruktora/polonisty/profesora/pedagoga/
    belfra/ itd...itd... CO AUTOR MIAŁ NA MYŚLI PISZĄC ... to lub tamto ?
    ... ALUZJA ^ jak inaczej nazwać nauczyciela -posiadającego prawdziwą wiedzę.......[może SMOKIEM]
    ...zaraz zaraz a co ze szkołą ...buda/jaskinia/itd... a niech będzie PIRAMIDA VIEDZY
    ...[ a teraz żeby nie było to/tamto ZAGRAJĄ DLA WAS ........ DINOZAURY ESTRADY ] to jest tylko gra ,ale widzicie jakie to proste .Dawno temu to mieli fantazję...teraz w koło same SMOKI i tak:
    CHIŃSKI SMOK GOSPODARCZY
    SMOK BIZNESU
    SMOK INTERNETU
    SMOK MEDIALNY ...CYFROWY itd.itd
    ........... tylko fachowcy od dziejów ZAPOMNIELI dopisać w [ramach historii ] kto usypał
    takie cudo 2 tyś. km. zwane WAŁAMI ŻMIJOWYMI / tereny obecnej Ukrainy

    OdpowiedzUsuń
  24. ..idziemy do szkoły.ale jakiej i gdzie ?
    TEN BLOG ! wskazuje nam jakby ukierunkowanie/nasze zainteresowania
    ..rodzice szukają pomagają nam ....tylko gdzie ta najlepsza uczelnia ?
    [W INTERNECIE, CIĘŻKO POSZUKAĆ CHOĆBY NAJMNIEJSZEJ REKLAMY ...TAKOWEGO UNIWERSYTETU
    .. więc pytam sąsiadki, gdzie tak wykształciła Pani swojego .............ORŁA !
    ..............ooo wie pani mógłby dalej/wyżej polecieć ale drań obrósł w piórka
    A GDZIE WYŻEJ a no kumie na .........................BAŁKANY!
    https://www.youtube.com/watch?v=S4BO46c6-xg

    OdpowiedzUsuń
  25. ... co czyni DOBRY SMOK ? no [może smoczek !]
    ............USPAKAJA MAŁE DZIECI
    a co porabia stara hybryda złego smoka
    ROZWAŻNIE posłuchajcie / poczytajcie w każdym języku
    432 Hz - 440 Hz
    ... kto bystry na umyśle z nurtem w/w PIRAMID//... łączy temat
    LOCHY ! ...pozwalają dać SCHRONIENIE i wykarmić POZYTYWNĄ ENERGIĄ młode warchlaki


    OdpowiedzUsuń
  26. BĄDŹCIE CZUJNI ..... jak kiedyś nazywano MIESZKANIE SMOKA ?
    PI-RA-MI-DA/LOCHY/PIECZARA/JASKINIA/PODZIEMIA/itd...itd...
    [przeanalizujcie nazwy ulic/obiektów gdzie lub skąd OBECNIE BIEGNĄ LUB WYCHODZĄ korytarze tych podziemi]
    .....to nie przypadek ktoś dobrze pilnuje tajemnic smoka do dziś !
    ....TEN KTOŚ/hybryda smoka/ BOI SIĘ NAWET KAMIENI /np.zapisanych runami /
    https://www.youtube.com/watch?v=SzN_n4SL6Gs
    miedzy wierszami znów BAŁKANY

    OdpowiedzUsuń
  27. a ile kondygnacji w dół mogły/miały LOCHY
    [ile lat budowano odpowiedni fundament pod GRÓD /MIASTO ]
    ....HOLA HOLA te miejsca nie były przypadkowe ...ale to inny ważny temat/ !
    nadanie praw miejskich .TO PRZEKRĘT TYCH KOMU WYGODNIE BYŁO nadawać i odbierać
    prawa miejskie jeśli coś w danym grodzie nie pasowało do całej zaplanowanej koncepcji
    .do analizy w necie .wraz z datami ............CHICHOT PSEUDO-HISTORII
    JAK MYŚLICIE..CO JEST WAŻNIEJSZE [ŚWISTEK PAPIERU Z NADANIEM PRAW .CZY TRUD LUDZI/POKOLEŃ
    KTÓRZY POŁOŻYLI KROPLE SWEGO POTU W FUNDAMENTY/PODWALINY OSADY ....która na papierze ma
    np.700 lat ......A W RZECZYWISTOŚCI 1700 LAT ...KTO kazał zabetonować/zamurować wejścia
    w GŁĄB PRAWDZIWEJ HISTORII ?

    OdpowiedzUsuń
  28. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  29. Dr Kent Hovind w seminarium nr. 2 oraz 3 przytacza masę dowodów na to ze smoki lub według współczesnej nazwy dinozaury żył wraz z ludźmi . Gorąco polecam wszystkim zainteresowanym smokami , nagrania można obejrzeć online. Podziękowania dla autora artykułu, świetna robota

    OdpowiedzUsuń