środa, 22 stycznia 2014

Krystyna Skarbek - ulubiony szpieg Churchilla

   Niezwykłe czyny Polki Krystyny Skarbek spowodowały, że już za życia stała się legendą. Jej sposób bycia prowokował jednak wiele ożywionych dyskusji. Była kobietą pełną temperamentu, uwikłaną w liczne romanse. Przebierała w mężczyznach, bawiąc się nimi. Miała niewyparzony język i nie liczyła się z konwenansami. Jednak jej ogromnej odwagi, pomysłowości i determinacji w walce nie mógł odmówić jej nikt. Fascynowała cały ówczesny świat służb specjalnych, a jednym z jej kochanków był Ian Fleming, autor powieści o Jamesie Bondzie, dla którego stała się pierwowzorem Vesper Lynd, dziewczyny Jamesa Bonda z pierwszej powieści - "Casino Royale". Ale tak naprawdę - to ona była Bondem...

   
    Przez wielu jest nazywana najlepszym szpiegiem II Wojny Światowej. Oficerowie wojskowi wstawali, gdy wchodziła do pokoju, a Churchill nazywał ją "swoim ulubionym szpiegiem". Jej ponury koniec do dziś wzbudza kontrowersje. Po śmierci agentki, kochankowie Krystyny zawarli pakt milczenia, aby prawda o bujnym życiu erotycznym i licznych romansach Polki nie przesłoniła jej wielkich dokonań. Brytyjski rząd odznaczył ją najwyższymi medalami, dla Francuzów stała się wzorem oporu, Izraelczycy, nawet dziś, zaliczają Krystynę Skarbek do grona swoich najodważniejszych żołnierzy w dziejach. Tylko Polacy zrobili z niej zdrajczynię...


NIESFORNA HRABINA

Akt urodzenia jednoznacznie dowodzi, że Krystyna
Skarbek urodziła się w Trzepnicy w roku 1908.
   Już samo ustalenie kiedy i gdzie przyszła na świat Maria Krystyna Janina Skarbek h. Awdaniec dostarcza sporo trudności. Brytyjskie źródła zgodnie podają rok 1915, w rzeczywistości Krystyna urodziła się siedem lat wcześniej - w piątek, 1 maja 1908 roku. Ustalenie jej miejsca urodzenia jest jeszcze trudniejsze. W opracowaniach biograficznych pada wiele nazw miejscowości (m.in. Warszawa, Sochaczew, Młodzieszyn), jednak akt urodzenia znaleziony w niewielkiej parafii jednoznacznie wskazuje, że Krystyna Skarbek urodziła się w Trzepnicy. Jej ojciec, zubożały arystokrata i hrabia, Jerzy Skarbek zaszczepił w małej Krysi miłość nie tylko do Polski, ale również do sportu, ryzyka i koni. Ich wzajemne relacje były wręcz idealne. Z racji swojego pochodzenia (jej matką była Żydówka Stefania Goldfeder) nie miała łatwego dzieciństwa, przez większość swoich szlachetnie urodzonych rodaków była traktowana jak obca.

   To nauczyło ją walczyć o swoje i nie poddawać się współcześnie panującym konwenansom. Już jako uczennica w katolickiej szkole w Jazłowcu (dzisiejsza Ukraina), sprawiała swoim wychowawcom sporo kłopotów. Wszystkie jej wybryki traktowano łagodnie ze względu na jej szlacheckie pochodzenie. Pewnego razu 15-letnia Krystyna posunęła się jednak za daleko. Podczas mszy podpaliła sutannę księdza i za to została wyrzucona ze szkoły. Swojemu przyjacielowi Zbigniewowi Mieczkowskiemu zwierzyła się po tym incydencie, że chciała tylko sprawdzić jak wielka jest wiara księdza. Chciała się przekonać, czy przerwie on mszę, aby zacząć gasić płomienie. Wiara księdza okazała się zbyt mała na dokończenie nabożeństwa a Krystyna wyjechała ze Lwowa. Wydalenie z Jazłowca nie było końcem edukacji Skarbkównej. Kontynuowała naukę w wielu prestiżowych szkołach. W roku 1926 rodzinna sielanka nagle skończyła się.

Mała Krysia z ukochanym ojcem, hrabią Janem Skarbkiem, podczas konnej przejażdżki.


Krystyna z pierwszym mężem, pabianickim
przedsiębiorcą - Gustawem Gettlichem.
   Bank Goldfederów zbankrutował, co znacznie odbiło się na finansach rodziny. Po śmierci ojca w roku 1930, wraz z matką przeniosła się do Warszawy. Tam szybko znalazła swoje miejsce wśród miejscowych artystów i pisarzy. Szybko zaczęła robić karierę w plotkarskich rubrykach a do grona jej licznych znajomych należał również Witold Gombrowicz. Nie było w tym czasie mężczyzny, który nie zachwyciłby się jej urodą i wdziękiem. Za namową swoich przyjaciół wzięła udział w konkursie Miss Polonia, gdzie doszła aż do finału. W tym samym czasie wyszła za mąż za pabianickiego przedsiębiorcę - Gustawa Gettlicha. Mimo, że Gettlich zdawał się przymykać oczy na pogłoski o jej romansach, małżeństwo nie przetrwało nawet roku. Po rozwodzie Krystyna ponownie wzięła udział w wyborach "Miss Nart", w Zakopanem. Tym razem wygrała, wzbudzając tym samym zachwyt mężczyzn i zazdrość kobiet. Właśnie w Zakopanem poznała swojego drugiego męża - dyplomatę i podróżnika - Jerzego Giżyckiego. Podczas swojego pobytu w Tatrach nawiązała kontakty z przemytnikami alkoholu i papierosów. wykonywała dla nich drobne zlecenia przewożąc kontrabandę przez słowacko-polską granicę. Dzięki temu poznała miejscowych górali, ich kryjówki i szlaki. Wiedza ta okazała się bardzo przydatna w późniejszych latach.

   W 1938 roku w Warszawie odbył się ślub Krystyny i Jerzego Giżyckiego. Para niedługo po tym wyjechała do Kenii, gdzie Jerzy podjął pracę w konsulacie. Własnie tam dotarła do nich wiadomość o wybuchu wojny. Oboje byli już wtedy w separacji (również i to małżeństwo okazało się nieudane, rozwód wzięli jednak dopiero w 1946 roku), mimo to para razem wypłynęła do Francji pierwszym możliwym rejsem. Do Anglii Krystyna wyruszyła już sama...

W TAJNEJ SŁUŻBIE JEGO KRÓLEWSKIEJ MOŚCI...

Oryginalny pistolet Skarbek,
którego używała podczas
pobytu we Francji. Obecnie
w Imperial War Museum.
   Od razu po przybyciu do Wielkiej Brytanii Skarbek zgłosiła się do "Departamentu D" - oddziału SOE (Kierownictwa Operacji Specjalnych) i zaproponowała swoje usługi w przemycie materiałów propagandowych, kodów radiowych i tajnych planów wywiadowczych z Węgier do Polski. Została przyjęta i poddana morderczemu szkoleniu. Ukończyła go z wyróżnieniem jako pierwsza kobieta w brytyjskim wywiadzie. Celująco zdała testy strzeleckie i kurs zabijania tzw. "cichą bronią", czyli nożem, liną i gołymi rękami. W lutym 1940 roku została wysłana do Budapesztu, gdzie jako dziennikarka Christine Giżycka nawiązała współpracę z innym agentem - Andrzejem Kowerskim. Przystojny Polak szybko przypadł do gustu Krystynie i wkrótce zostali kochankami.

   Kilka dni później para agentów wyruszyła do Polski. Ich przewodnikiem przez słowackie Tatry był słynny skoczek narciarki Jan Marusarz. Droga była ciężka, temperatura spadła do 25 stopni poniżej zera a nagła zamieć w ciągu jednej nocy zabiła 30 osób. Krystyna Skarbek nie poddawała się i mijając zamarznięte po drodze ciała dotarła do polskiej granicy. Po trzech dniach cudem dotarli do Warszawy, gdzie nawiązała kontakt ze Stefanem Witkowskim, który kierował wywiadowczą organizacją o nazwie "Muszkieterzy" ("Muszkieterowie"). Tym samym ściągnęła na siebie wrogość dowódców Polski Podziemnej, ponieważ oskarżali oni "Muszkieterów" o kontakty z Niemcami. Skarbek również została oskarżona o zdradę i kolaborację z nazistami. Wiedziała doskonale, że w Polsce grozi jej za to wyrok śmierci.


Uwielbiała kwiaty. Przez wielu historyków Krystyna
nazywana jest dzisiaj "kwiatem wojny".
   Mimo wrogości ze strony Polski Podziemnej, Skarbek wywiozła z Polski bardzo cenne materiały, zdobyte właśnie przez "Muszkieterów". Były to m.in. informacje o stacjonowaniu i wyposażeniu wojsk niemieckich, dowody na wykorzystywanie polskich fabryk na potrzeby niemieckiego przemysłu zbrojeniowego i okrucieństwo hitlerowców wobec ludności cywilnej. Najcenniejszym materiałem był jednak mikrofilm ukazujący przygotowanie niemieckich wojsk do ataku na ZSRR. To dzięki Krystynie Londyn dowiedział się o planie "Barbarossa". Skarbek wróciła z jeszcze jedną swoją zdobyczą - emisariuszem polskiego podziemia, Włodzimierzem Ledóchowskim. W taki o to sposób w Budapeszcie znalazło się dwóch jej kochanków: Kowerski i Ledóchowski. Mężczyźni szybko zaakceptowali swoją wzajemną obecność, a Christine nie kryła się z uczuciami do ich obu. Gdy pewnego dnia wybrali się we troje na spacer, Skarbek kazała Kowerskiemu poczekać, po czym zaciągnęła Ledóchowskiego między drzewa, gdzie zaczęli się namiętnie całować.




"DIAMENTY SĄ WIECZNE"

W mundurze wojskowym
z odznaką SOE.
   Krystyna Skarbek przekroczyła granicę jeszcze trzy razy. Podczas ostatniej próby wraz z Ledóchowskim zostali aresztowani przez słowacki patrol. Policjanci przeszukali ich bagaże, znajdując dużą sumę pieniędzy, którą podzielili między siebie. Agenci wiedzieli, że Słowacy za chwilę znajdą przemycane przez nich tajne dokumenty. Skarbek nie mogła dłużej czekać. Zaczęła uwodzić jednego z policjantów, na tyle skutecznie, że ten zrezygnował z dalszego przeszukiwania, po czym zbliżył się do kobiety i zaczął bawić się jej naszyjnikiem. Kiedy drugi policjant otworzył kolejny bagaż, Agentka musiała działać szybko. Wbiła swoje paznokcie w twarz kokietowanego wcześniej Słowaka i zrywając swój naszyjnik krzyknęła: "moje diamenty!". Kiedy policjanci zaczęli zbierać z ziemi porozrzucane diamenty, oboje z Włodzimierzem natychmiast rzucili się do ucieczki. Po chwili okazało się, że "diamenty" nie są prawdziwe, patrol zaczął strzelać w stronę uciekinierów. Ci byli już jednak daleko i żadna z kul ich nie dosięgła. Przeżyli ale skonfiskowane przez Słowaków dokumenty tożsamości wraz z ich zdjęciami trafiły w ręce Niemców. Była spalona, mimo to kontynuowała jeszcze przez jakiś czas wraz z Kowerskim swoją misję na Węgrzech. Wkrótce Węgry przystąpiły do koalicji państw faszystowskich i polskim agentom grunt zaczął się palić pod stopami.


ROLA NA MIARĘ OSCARA...

Podczas wypoczynku w górach.
 W styczniu 1941 roku Skarbek i Kowerski zostali namierzeni w Budapeszcie i aresztowani przez Gestapo. Podczas trwającego wiele godzin przesłuchania Krystyna odegrała jedną ze swoich najsłynniejszych ról. Nagle zaczęła udawać, że bardzo źle się czuje, po chwili ugryzła się mocno w język, poczekała aż krew wypełni jej usta i zaczęła kasłać opluwając przy okazji swoja krwią oficera prowadzącego przesłuchanie. Na pytanie co jej jest, odparła, że choruje na ciężką odmianę gruźlicy i jest umierająca. Natychmiast zabrano ją na badania lekarskie. Podczas prześwietlenia węgierski lekarz zauważył ślady choroby w jej płucach. Tylko Krystyna wiedziała, że ślady te to pozostałość po niegroźnej chorobie, której nabawiła się podczas swojej pracy w zakładach Fiata z okresu przedwojennego. Niemcy, którzy panicznie bali się gruźlicy, stwierdzili, że kobieta i tak wkrótce umrze więc zwolnili ją do domu. Wypuścili też Kowerskiego, aby ją odprowadził. Było dla nich pewne, że również i on jest chory. Szpiedzy byli wolni, jednak wiedzieli, że muszą uciekać z Węgier. Po wojnie Kowerski często wracał wspomnieniami to tego wydarzenia:
"Niebezpieczeństwo zawsze wyzwalało w Krysi adrenalinę, nie umiała bez niej żyć. To było całe jej szczęście. Pamiętam doskonale, jak podczas aresztowania w Budapeszcie miała minę, jakby szła na coctail party."
   Niemcy znali doskonale jej nazwisko, posiadali również bogaty materiał o jej szpiegowskiej działalności. Stało się jasne, że aby opuścić kraj, agentka potrzebowała nowej tożsamości.

Krystyna z Andrzejem Kowerskim
w Syrii. Byli partnerami zarówno
w misjach, jak i w życiu.
   W brytyjskiej ambasadzie odebrała fałszywe dokumenty na nazwisko Christine Granville, którym od tego momentu się posługiwała się aż do śmierci. Teraz miała być Brytyjką o francuskich korzeniach. Ze swoją doskonałą znajomością języka francuskiego i słabym angielskim idealnie nadawała się do nowej roli. Kowerski odtąd nazywał się Andrew Kennedy. Przy okazji zmiany tożsamości Krystyna postanowiła odmłodzić się o 7 lat. Na jej polecenie w dokumentach zmieniono rok jej urodzenia na 1915. Ta data zapadła w pamięci Brytyjczyków tak bardzo, że na jej nagrobku widnieje dzisiaj właśnie ten rok. Granicę z Jugosławią Christine przekroczyła zamknięta w bagażniku samochodu brytyjskiego rezydenta ambasady. W Belgradzie razem z Kowerskim (Kennedy) zostali przydzieleni do bałkańskiego oddziału SOE. Jednak tutaj też nie zagrzali długo miejsca, gdyż Niemcy wkrótce zajęli Jugosławię. Przez Bułgarię uciekli do neutralnej Turcji, gdzie w Stambule dostali rozkaz przedostania się do Kairu w Egipcie. Aby tam się dostać, musieli przejechać przez Syrię. Problemem było jednak to, że Syria była kontrolowana przez kolaborującą z Hitlerem, francuską administracją Vichy. Przejazd bez specjalnych wiz był niemożliwy. Agenci, wciąż poszukiwani przez Gestapo, nie mieli szans takiej wizy otrzymać. Christine miała jednak własny plan zdobycia upragnionych pozwoleń - postanowiła osobiście pofatygować się do francuskiego konsula i przekonać go, aby wydał jej wizy. Na obawy Kowerskiego miała odpowiedzieć:
"Spokojnie Kotku, dam sobie radę. Przecież konsul to też człowiek, a w dodatku mężczyzna i Francuz... Pójdę do niego i zobaczę, co da się zrobić"
   Po dwóch godzinach wyszła z domu konsula z dwoma wizami w ręku. W jaki sposób je zdobyła, możemy się dziś tylko domyślać...

ŻOŁD WBREW POLSKIM NACISKOM

Jedna z wielu chwil relaksu z Kairze.
   Pełna nadziei i zapału dotarła do Kairu. Tam jednak zamiast nowego zadania usłyszała, że brytyjski wywiad nie jest już zainteresowany jej usługami. Był to efekt nacisków ze strony polski, który podejrzewał Skarbek o współpracę z Niemcami. Polskie władze utrzymywały, że przekroczenie granicy syryjskiej możliwe jest tylko wtedy, kiedy jest się niemiecka agentką. Koordynator SOE George Taylor cenił jej usługi do tego stopnia, że nakazał nadal wypłacać jej żołd i już wkrótce, w tajemnicy przed Polakami, Christine Granville została razem z Kowerskim oddelegowana z misją do Aleppo na granicy z Turcją, by opracować plan wysadzenia mostu na Eufracie. Na Bliskim Wschodzie spędziła lata 1942-43. O jej życiu w tym okresie wiadomo niewiele, poza tym, że była gwiazdą kawiarni i plaż, a liczne grono męskich wielbicieli nie odstępowało jej na krok. Podobno w tamtym kresie miała gorący romans z synem króla Afganistanu. Kolejne zadania nie przychodziły. Mijały miesiące wyczekiwania i nudy, podczas których za wszelką cenę Krystyna próbowała wrócić do łask SOE. Dopiero, gdy stery SOE objął Patrick Howarth, Christine została przywrócona do służby. W Kairze aż huczało o ich romansie...

PAULINE, GESTAPO I NAGIE WOJSKO...

Jedyne zdjęcie, jakie Krystyna pozwoliła sobie zrobić
podczas akcji. W tle wysadzony przez nią most we Francji.
   W sierpniu 1943 roku została wysłana na szkolenie w obozie Ramat David, niedaleko izraelskiej Hajfy, gdzie przeszła kursy spadochronowe oraz radiotelegrafistki. Wszystko to, aby mogła zostać zrzucona w lipcu 1944 roku na płaskowyżu Vercors w południowo-wschodniej Francji. Od teraz nazywała się Pauline Armand. Jako kurierka siatki szpiegowskiej "Jockey", przemieszczała się samotnie pomiędzy poszczególnymi grupami, by przygotowywać i koordynować akcje. Siatką tą dowodził brytyjski szpieg Francis Cammaerts. On także wkrótce został jej kochankiem. Pauline brała czynny udział w atakach partyzantów na mosty i niemieckie składy amunicji. Podczas jednej z operacji na południu Francji, polegającej na wysadzeniu mostu, Skarbek pozwoliła sobie zrobić zdjęcie, na którym siedzi uśmiechnięta na pozostałościach zburzonego mostu. Jest to jedyne zdjęcie zrobione podczas jakiejkolwiek jej akcji. W jednym z raportów napisano później:
"C. [Chrintine Granville - przyp.] z dynamitem potrafi zrobić wszystko. No, może jedynie nie umie go zjeść(...)"


Francis Cammaert.
Pozostał jej wierny do końca.
   W tym samym czasie Gestapo wyznaczyło ogromną sumę pieniędzy za schwytanie Christine Granville. Na próżno. Nie miała przecież zamiaru dać się złapać. Co ciekawe, od momentu, kiedy agentka dowiedziała się o wyznaczeniu nagrody za jej głowę, zaczęła się wykazywać jeszcze większą odwagą i brawurą. Dowiodła tego, gdy Cammaerts wraz z dwoma innymi szpiegami zostali aresztowani przez Niemców. To właśnie Krystyna postanowiła ich uwolnić. na kilka godzin przed ich egzekucją pojawiła się w więzieniu Gestapo w Digne. Z hukiem weszła do gabinetu oficera SS, Belga Maxa Waema mówiąc mu, że jest brytyjską agentka i siostrzenicą marszałka  Montgomery'ego. zagroziła srogą zemstą na nim i całym personelu więzienia jeśli natychmiast nie uwolnią aresztowanych. Jednocześnie dodała, że jest ona jedyną osobą zdolną zagwarantować mu bezpieczeństwo, gdyż Alianci szykują się właśnie do linczu na nim. Jako zadośćuczynienie za stratę więźniów obiecała mu także dwa miliony funtów łapówki. Wystraszony Niemiec natychmiast się zgodził i następnego dnia Krystyna wróciła do niego z pieniędzmi, które Brytyjczycy zrzucili jej na spadochronie z komentarzem:
   "Skoro prosi, to pewnie są jej potrzebne!"
   Więźniowie odzyskali wolność. Po kilku godzinach radio BBC nadało specjalny komunikat: "Félicitations à Pauline" ("Gratulacje dla Pauline"). Cammaerts do końca życia pozostał jej wdzięczny za to, co zrobiła.


   Kolejnym wielkim wyczynem Krystyny we Francji było wydarzenie na przełęczy Larche, gdzie namówiła do dezercji około dwóch tysięcy Polaków siłą wcielonych do Wehrmachtu. Jej fantastyczna mowa przez megafon zszokowała amerykańskich dowódców, którzy byli świadkami jej słów:
"Ja i moi francuscy przyjaciele chcielibyśmy, żebyście zrzucili te mundury i walczyli przeciwko Niemcom. Ale nie możecie walczyć w ich mundurach, a innych niestety nie mamy! Musicie więc iść naprzód rozebrani do pasa!"
   Po tych słowach osłupieni Amerykanie nie mogli uwierzyć własnym oczom. W jednej chwili około dwóch tysięcy polskich żołnierzy zdarło z siebie niemieckie mundury i idąc nago za Krystyną, zaczęło wymachiwać tymi mundurami  nad swoimi głowami.

Krystyna Skarbek (jako Pauline Armand) wśród francuskich partyzantów i brytyjskich oficerów w Hout-Savoie,
sierpień 1944 roku. Od lewej: GilbertGalletti, kpt. Patrick O'Regan, kpt. John Roper, Krystyna, kpt. Leonard Hamilton.
Fotografia ze zbiorów Imperial War Museum w Wielkiej Brytanii.

LISTY NADZIEI

List napisany własnoręcznie przez
Skarbek do kapitana Perkinsa.
   W sierpniu 1944 roku wróciła do Londynu, prosząc swoich przełożonych o wysłanie jej do ogarniętej powstaniem Warszawy. Chciała pomóc rodakom w walce o wyzwolenie stolicy. Odmówiono jej. Rozgoryczona Skarbek udała się ponownie do Kairu, gdzie w kwietniu 1945 roku została zdemobilizowana i zwolniona do cywila. Nie mogła się z tym pogodzić. Próbowała wszelkimi sposobami wymusić powrót do czynnej służby. Bez powodzenia. Nie pomogły nawet listy pisane szefów brytyjskiego wywiadu. 11 maja otrzymała odprawę w wysokości 100 funtów, po czym zapomniano o niej. Wciąż miała nadzieje, że jednak wróci do łask i otrzyma jakąś kolejną niebezpieczną misję. List podpisany przez H.R. Alexandra, uciął wszelkie wątpliwości:
"Droga C.
Obawiam się niestety, że perspektywy zatrudnienia Cię przy jakichkolwiek zadaniach operacyjnych, teraz czy w przyszłości, stały się bardzo mgliste (...). Wiedząc, jak bardzo nie znosisz pracy biurowej, nie sądzę, by zainteresowała Cię posada sekretarki, co dość poważnie ogranicza zajęcia, które moglibyśmy dla Ciebie znaleźć (...)."

   W jej aktach istnieje tylko jeden jej list, napisany odręcznie do kapitana H.B.Perkinsa, którego nazywała "Perks". Jego też prosiła o pomoc przy znalezieniu zajęcia:
"Perks Kochany.
Dziękuję Ci bardzo za Twój niezwykle miły list (...).  Złożyłam już aplikację do RAF-u, ale obawiam się, że już jest za późno. Gdyby była potrzeba - napiszesz do nich, że jestem uczciwą i "czystą" Polką? (...). Na miłość Boską, nie wypisujcie mnie z firmy, pamiętajcie, że zawsze chętnie coś dla niej zrobię (...)."
W Egipcie była gwiazdą plaż i basenów.

   Wojna się skończyła i Krystyna Skarbek nie była już nikomu potrzebna. Pojawiły się nawet głosy zarzucające Polce sprzedawanie tajemnic Wielkiej Brytanii. Co więcej, w SOE pojawili się ludzie przeciwni pani Krystynie. Zarzucano jej nawet, że podczas wojny tak naprawdę pracowała dla Polaków, a nie Brytyjczyków. W zasadzie była w najgorszej sytuacji w porównaniu do jej kolegów, mężczyzn. Na nic zdał się fakt, że była wielokrotnie nagradzana najważniejszymi odznaczeniami, takimi jak Virtuti Militari, francuski Krzyż Wojenny ze Srebrnym Otokiem, Medal Jerzego, czy Order Imperium Brytyjskiego. Za wybitne dokonania odpłacono jej również szyderstwem i brakiem szacunku. Dużym problemem dla Skarbek okazała się jej narodowość. Dla Brytyjczyków była zbyt polska. A ona nigdy nie wstydziła się swojej polskości...

"SZPIEG, KTÓRY MNIE KOCHAŁ"

Ian Fleming i jego "Casino Royale".
   W roku 1947 perspektywy Krystyny wyglądały niezwykle ponuro. Pragnęła wrócić do życia pełnego akcji i przygody. Spotkała się z Edwardem Howe'e, korespondentem wydawnictwa "Kemsley Newspapers", który bardzo dobrze znał jej przeszłość i umiejętności. Gdy zapytała go, czy zna kogoś aktywnego, kto mógłby znaleźć jej zajęcie wykorzystujące jej talenty, ten dał jej wizytówkę swojego znajomego - Iana Fleminga, który znany był ze swoich kontaktów z ludźmi brytyjskiego wywiadu. W czasie wojny służył w stopniu komandora w Królewskiej marynarce Wojennej. Skarbek spotkała się z Flemingiem w restauracji przy Charlotte Street w Londynie i niemal natychmiast oczarowała swojego rozmówcę, który po tym spotkaniu napisał do Howe'a:
"Dokładnie rozumiem, o co chodzi z tą Krystyną. Ona po prostu promieniuje wszystkimi cechami i talentami postaci literackiej. Jakże rzadko spotyka się takie osoby!  Ta kolacja okazała się dla mnie bardzo inspirująca."
Eva Green zagrała Vesper Lynd w filmie
"Casino Royale" w roku 2006. Pierwowzorem
Vesper była Krystyna Skarbek.
   Biografowie Fleminga uważają, że krótko po tym spotkaniu nawiązał się między nimi bardzo namiętny i trwający blisko rok romans. Pikanterii temu dodaje fakt, ze w tym czasie Fleming był żonaty z Ann Rothermere. Kochankowie byli bardzo dyskretni i spotykali się wyłącznie poza Londynem, prawdopodobnie także w jego rezydencji o nazwie "Goldeneye" na Jamajce. Choć łączyło ich wiele, ich drogi rozeszły się gdy Ann urodziła dziecko Fleminga. Mimo, że Ian nigdy nie wspominał o Krystynie, z całą pewnością nigdy jej nie zapomniał...

   W 1953 roku ukazała się pierwsza powieść Fleminga - "Casino Royale", której bohaterem jest najbardziej znany szpieg XX wieku - komandor James Bond. Zakochuje się on w podwójnej agentce Vesper Lynd. Już pierwszy opis kobiety niezwłocznie nasuwa skojarzenie z Christine Granville:
"Kobieta jest kompetentna, że daj Boże zdrowie, i zimna jak sopel lodu. Mówi po francusku jak rodowita Francuzka i zna swój fach na wylot(...). Prosto przycięte, czarne włosy układały się równo na karku dziewczyny, lecz ich końce podwijały się z lekka do środka. dzięki temu ujmowały jej twarz w ramkę poniżej wyraźnie zarysowanej pięknej linii szczęki(...). Skórę miała lekko opaloną(...). Nagie ręce i dłonie emanowały spokojem".
Nóż należący do Skarbek. Nigdy się
z nim nie rozstawała. Zabierała go
nawet na wystawne bankiety.
   Fleming pisze o Vesper z wielkim zachwytem, wszystkie opisy ociekają wręcz namiętnością i pożądaniem. Vesper podobnie jak Skarbek ma poczucie humoru, arogancję, odwagę i skłonność do ryzyka. Podobnie jak Polka, zawsze nosi nóż, który jest jej ulubiona bronią. Znajomi Krystyny często opowiadali jak chcąc ich przestraszyć, wychodziła z kuchni z nożem mówiąc:
"Milcz, bo mam w ręku nóż. I pamiętaj, że to moja ulubiona broń."
   Jest jeszcze jeden element łączący te dwie kobiety - fikcyjna i realną. W "Casino Royal" Vesper tłumaczy Bondowi znaczenie swojego imienia, twierdząc, że według rodziców urodziła się w bardzo burzliwy wieczór. dając jej te imię - chcieli to upamiętnić. Krystyna Skarbek istotnie urodziła się w czasie nocnej burzy, a jej ojciec, hrabia Jerzy Skarbek, zwał ją "Vesperale", czyli jak sam mówił - "wieczorną gwiazdeczką".

"ZABIĆ, TO POSIĄŚĆ DO KOŃCA"

Kochała zwierzęta, a one kochały ją.
Zdjęcie zrobione po wojnie, we Francji, podczas wakacji.
   Powojenna rzeczywistość zmusiła ją do podejmowania się rozmaitych prac. Była pokojówką, sprzedawczynią w Harrodsie i w końcu stewardesą podczas rejsów statków pasażerskich. Początek końca jej nowego życia rozpoczął się na luksusowym transatlantyku "Ruahine" należącym do Zealand Shipping Company. To właśnie na tym statku poznała Irlandczyka Dennisa George'a Muldowneya, kolejnego z jej kochanków. To on bronił ją przed atakami zawistnej załogi zazdroszczącej Christine jej licznych odznaczeń wojennych, które zgodnie z przepisami wszyscy członkowie ekipy byli zobowiązani nosić i eksponować. Skarbek pogrążała się w depresji, a Muldowney lojalnie pogrążał się razem z nią. Osamotniona podczas rejsów nie odtrącała go, a on doszedł do wniosku, że jest w nim zakochana i nie może bez niego żyć. Była agentka nie zrobiła nic, żeby nie odnosił takiego wrażenia. Nowy kochanek pani Granville nie pasował do kręgów towarzyskich, w jakich obracała się arystokratka. Co prawda był miły i uprzejmy, jednak jako człowiek z klasy robotniczej nie potrafił odnaleźć się w wyższych sferach. Z czasem Krystyna miała dość swojego adoratora, który zaczął popadać w obsesję. Swoim przyjaciołom opowiadała, że jej wielbiciel jest nieobliczalny i czasami się go boi. Dni mijały, a Muldowney okazał się stałym elementem życia Krystyny, jednak jego ataki zazdrości doprowadzały byłą agentkę do wściekłości, więc postanowiła rozstać się z nim. Powiedziała o tym Kowerskiemu, z którym wciąż była w nieformalnym związku. Andrzej postanowił pomóc jej w pozbyciu się "natręta". Zaplanował zabranie Krystyny z Londynu. Nie zdążył...

   15 czerwca 1952 roku w londyńskim hotelu Shelbourne panowała złowroga cisza. Krystyna wróciła o godzinie 22.30 i natychmiast udała się do pralni odebrać swoja bieliznę. Chciała jak najprędzej spakować swoje rzeczy i wyjechać z Kowerskim do Liege w Belgii. Jak najdalej od Muldowneya... Gdy wracała do swojego pokoju, na dole czekał już na nią zakochany Irlandczyk. Zapytał, czy naprawdę chce wyjechać z Anglii. Odpowiedziała, że tak. Gdy poprosił o zwrot jego listów, odparła, że je spaliła. Następnie zapytał jak długo jej nie będzie. Odrzekła, że prawdopodobnie dwa lata. Wtedy Muldowney nie wytrzymał i rzucił się na nią, wbijając nóż prosto w jej pierś. Zmarła, zanim przybyła pomoc.

Martwa Krystyna na podłodze w hotelu Shelbourne. Obok niej widoczny jest nóż, którym Muldowney ugodził ją w serce.
Zdjęcie zrobiono zaraz po przybyciu Policji na miejsce zbrodni.

   Dennis został przy niej do przyjazdy Policji. Przybyły na miejsce inspektor George Jennings podniósł nóż i zapytał Muldowneya, czy przyznaje się do morderstwa Christine Granville. Ten odpowiedział:
"Tak, zabiłem ją. Zabierzcie mnie stąd i załatwmy to szybko."

Muldowney podczas aresztowania
przed hotelem Shelbourne.
   Dennis George Muldowney został skazany na karę śmierci przez powieszenie. Prosił o jak najszybsze wykonanie egzekucji, ponieważ wierzył, że po śmierci spotka się ponownie ze swoją ukochaną. Wyrok wykonano 30 czerwca 1952 roku. Ostatnie słowa skazanego brzmiały:
"Zabić, to posiąść do końca."
   Chciał jak najszybciej umrzeć. Niemal błagał o śmierć swojego kata, gdy ten prowadził go na szubienicę. Jako osoba bardzo religijna, wierzył, że po śmierci ponownie spotka się z miłością swojego życia i pozostaną razem już na wieki.

   Krystyna Skarbek-Giżycka została pochowana na cmentarzu St. Mary w Kensal Green, w południowo-zachodnim Londynie. Na pogrzebie byli również Andrzej Kowerski i Francis Cammaerts (jednej ze swoich córek dał na imię Krystyna), którzy po jej śmierci robili dosłownie wszystko, aby prawda o jej życiu osobistym nie wyszła na jaw...


TAJNY PAKT KOCHANKÓW

Grób Krystyny Skarbek na londyńskim
cmentarzu St. Mary. Widnieje na nim
błędny rok jej urodzenia.
   W latach 50. XX wieku w Londynie ogłoszono zamiar nakręcenia filmu opartego na jej wojennych losach. Rolę Krystyny chciała zagrać Sarah Oliver, córka Winstona Churchilla, która w jednym z wywiadów przyznała, że w jej rodzinnym domu często rozmawiano o Christine Granville, a jej ojciec kilka razy miał powiedzieć, że "ta Polka" była jego ulubionym szpiegiem. Scenariusz napisał Bill Moss, który agentkę poznał kiedy pracował w SOE. Z planów nic nie wyszło i filmu ostatecznie nie nakręcono. Dlaczego? Nie do końca wiadomo, gdyż nie podano oficjalnej przyczyny. Nieoficjalnie w Londynie można było usłyszeć jedynie, że komuś bardzo zależała, aby ten film nie powstał...

   Po pogrzebie Krystyny czterej jej współpracownicy i kochankowie: Francis Cammaerts, John Roper, Patrick Howarth i Andrzej Kowerski, postanowili sobie, że do końca życia będą strzec jej jej tajemnic. Założyli nawet "Stowarzyszenie Obrony Dobrego Imienia Christine Granville", które torpedowało wszystkie projekty próbujące ukazać światu prawdziwe życie osobiste hrabiny Skarbek. Jak to robili? Uniemożliwili np. wydanie dwóch książek, wstrzymywali artykuły prasowe i produkcje filmów dokumentalnych. Podobno straszyli wydawców sądem i grozili, że wykorzystają swoje znajomości, aby zaszkodzić wydawcom lub zniszczyć karierę pisarzom, chcącym poznać najbardziej intymne tajemnice polskiej agentki. Jakby tego było mało, sam Cammaerts często w wywiadach przytaczał przygody Krystyny, jednak opisywał je jako jego własne. Jedną z takich opowieści było przegryzienie sobie języka i plucie krwią w celu symulowania gruźlicy. Pod jego dyktando w 1975 roku powstała jedyna biografia Skarbek wydana za życia jej obrońców. Książka ta nosi tytuł "Christine. SOE Agent and Churchill's Favourite Spy" ("Wojna moja miłość. Krystyna Skarbek - ulubiona agentka Churchilla" wydana w Polsce w roku 2012) a napisała ją Madeleine Masson, która osobiście poznała Krystynę podczas jednego z rejsów do Republiki Południowej Afryki.

   W 2008 roku polska reżyserka Agnieszka Holland ogłosiła plany zrealizowania filmu o losach Krystyny Skarbek. Ogłoszono nawet, że rolę agentki zagra brytyjska aktorka Kate Winslet (znana z filmu "Titanic"). Na planach się jednak skończyło, bo ani ten film, ani planowany rok później serial telewizyjny, nigdy nie powstał. Szkoda, gdyż losy hrabiny, która została szpiegiem to niemal idealny materiał na kinowy przebój...

POSTSCRIPTUM...

Krystyna Skarbek (Christine Granville) w Palestynie, rok 1942.
   Śmierć hrabiny wywołała wiele plotek. Pojawiły się nawet pogłoski, że została zamordowana na zlecenie Związku Radzieckiego, w zemście za służbę w szeregach przeciwników komunizmu. Inne teorie mówiły, że za jej śmiercią stali sami Anglicy, podejrzewający Krystynę o zdradzanie tajemnic wywiadu. Sprawę badały Scotland Yard i MI5. Uznano, że doszło do zbrodni w afekcie. Ale to wcale nie uciszyło teorii spiskowych. Niektórzy nadal uważają, że Christine za dużo wiedziała o śmierci gen. Sikorskiego.

   Andrzej Kowerski nigdy się nie ożenił. Mieszkał i pracował w Monachium. Zmarł w roku 1988 w wieku 78 lat. W swojej ostatniej woli poprosił, aby jego prochy spoczęły w grobie Krystyny, za którą do końca życia bardzo tęsknił. Tak też się stało, a na jego pogrzebie pojawił się Francis Cammaerts, wierny do końca, przyglądający się jak grabarze ostrożnie wkładają do grobu urnę z prochami Andrzeja.

   Cammaerts po wojnie pracował jako nauczyciel w Afryce, między innymi w Kenii i Botswanie. W roku 1987 wrócił do Francji, gdzie w 2006 roku zmarł w wieku 90 lat.

   Clare Mulley, autorka książki "The Spy Who Loved: the Secrets and Lives of Christine Granville, Britain's First Female Special Agent of World War II" ("Kobieta Szpieg, Polka w służbie jego królewskiej mości"), wydanej w roku 2012, tak pisze o Krystynie:
"Była najlepszym agentem brytyjskim czasu wojny. Szefowie naszych służb wstawali, gdy wchodziła do pokoju(...). Christine kochała namiętnie. Kochała mężczyzn i seks, adrenalinę i przygodę, rodzinę i ojczyznę, kochała życie i kochała wolność, aby żyć jego pełnią. Kiedy prawo lub konwenans odmawiały jej tej wolności, przeciwstawiała się oczekiwaniom, łamiąc zasady albo zmieniając wiarę, wiek, nazwisko lub życiorys. W obliczu zagrożenia inwazją, okupacją lub terrorem walczyła z pasją, determinacją i odwagą, którymi nie dorównywał jej żaden inny agent specjalny podczas II wojny światowej"

   Pomimo tego, że odniosła w życiu mnóstwo sukcesów, tak naprawdę nie zaznała szczęścia i szacunku na jaki zasłużyła. Dla Brytyjczyków była zbyt polska, dla Polaków zbyt brytyjska, dla wszystkich zbyt żydowska. I zbyt kobieca...

38 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. O ataku na ZSRR, m.in. o jego dacie, Brytyjczycy wiedzieli również z innych żródeł, przede wszystkim z "Ultry". Na romans z Flemingiem nie było i nie ma dowodów, o czym napisała przywoływana w tekście Mulley. Po za tym z artykułu nie wynika, czym Skarbek miała zaslużyć sobie na miano "najlepszego brytyjskiego szpiega drugiej wojny". W tekście za dużo wielkich słow, a za mało faktów.

      Usuń
    2. Masz rację "Prawdziwy Polaku". Przecież to była tylko zwykła żydówa.

      Usuń
    3. Czy potraficie się unieść ponad kompleksy?

      Usuń
  2. Niesamowita kobieta. Piekna, mądra, odważna. Rzadki okaz.

    OdpowiedzUsuń
  3. super materiał

    OdpowiedzUsuń
  4. Polecam książkę Jarosława Molendy "Krystyna Skarbek - królowa podziemia czy zdrajczyni?".

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawi mnie wątek Muszkieterów... Podejrzenia o zdradę na rzecz Niemców, wyrok... i właściwie żadnych wyjaśnień... może czas się za to zabrać... bo coś mi tu bardzo pachnie polskim piekiełkiem...

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że na lekcjach historii nie było o niej żadnej wzmianki. Szkoda, że w Polsce by zostać bohaterem trzeba być udręczonym losem człowiekiem i koniecznie umrzeć męczeńską śmiercią w obronie honoru. Często bezsensowną śmiercią. W naszym poczcie narodowych bohaterów nie ma miejsca dla ludzi, którzy oprócz wielkich czynów i zasług umieli też korzystać z życia i cieszyć się nim mimo wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  7. Po pierwsze Ta kobieta nie była Polką lecz żydówką. Po drugie nie była żadna arystokratką lecz nieślubna pomyłką. Po trzecie nie miała żadnego związku z polskimi siłami zbrojnymi. Inaczej kupa dymu i zero sensu. Ale pani Holland może sie ten wątek podobać. Wiadomo czemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze - była w połowie Żydówką, jednak także w połowie Polką. Zawsze podkreślała swoją Polskość i była z tego dumna. Nie widzę jednak w tym żadnego problemu. No chyba że dla antysemity.
      Po drugie - była jak najbardziej arystokratką. Jej ojciec, mimo, że nie posiadał bogactwa, miał pochodzenie szlacheckie. Proszę się trzymać faktów:) Myślę również, że nie na miejscu jest stwierdzenie o nieślubnej pomyłce, Na jakiej podstawie wysuwasz taki wniosek?
      Po trzecie - Miała związek z "Muszkieterami" i to właśnie dzięki nim świat dowiedział się o planowanej agresji Hitlera na ZSRR. Nasze siły zbrojnie nie chciały z nią współpracować, gdyż była dla nich zbyt brytyjska, zbyt Żydowska i zbyt kobieca, dlatego jej nie ufali. Ufali za to Sowietom i wiadomo czym to się skończyło. Skąd wiesz, co może się podobać Pani Holland, a co nie? Reżyserka bardzo chciała zrobić o Krystynie film, jednak zbyt wielu osobom ten pomysł się nie spodobał i projekt upadł...

      Usuń
    2. ze tez zawsze jakis smiec musi sie odezwac. No ale o to tez walczyli, zeby nawet taki debil mogl miec prawo glosu. Co do spotkania i romansu z Ianem Flemmingiem to nigdzie nie ma na to dowodu. Cytowana Clare Mulley tez takowego nie znalazla.

      Usuń
    3. pomylka w powstaniu nowego zycia!uwazam ze sa tacy ludzie jak ty!ona smieciu byla wielkim bohaterem!

      Usuń
  8. Hrabina Skarbek właśnie zdobyła moje serce. Świetnie napisany tekst, przejrzysty i obfity w informacje.

    OdpowiedzUsuń
  9. Już wkrótce!
    Prawda i tylko prawda o "Muszkieterech". Ukaże się książka Jerzego Rostkowskiego - "Świat Muszkieterów - zapomnij albo zgiń". Wydawnictwo literackie - SONAR - Gorzów Wlkp / lubuskie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czy "Muszkieterzy" dotarli?? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dotarli bezpiecznie :) pod czujnym okiem "Klio"... Dziękuję:)

      Usuń
  11. Krystyna S. to prawdziwa legenda – zasługuje na bezgraniczny szacunek dla swoich zasług w walce z faszyzmem. To „nietuzinkowa postać” – szkoda, że dotychczas nie uwieczniono „Jej” na ekranie filmowym. Moje wielkie uznanie – „chapeau bas” !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja opinia jest podobna. Wspaniała kobieta, piękna, odważna, oddana sprawie, której się poświęciła. Szkoda, że zginęła tak makabrycznie i pewnie na zlecenie.

      Usuń
    2. Jest wspaniała scena w filmie ,Jak rozpetałem II Wojnę Światową'.Kiedros pyta się Dolasa. O jaką Polskę chcesz walczyć? Dolas: O jaką Polskę?Przecież Polska jest tylko jedna..

      Usuń
  12. Prawdopodobnie zamordowały ją tajne słuzby brytyjskie gdyż zadużo wiedziała i mowiła w tym celu posłużyły się odtrąconym kochankiem.Była jedną z najlepszych agentek swoich czasów,jednak po zakończeniu wojny,nie przyznano jej obywatelstwa,dostała 100 funtów i nożem tak nagradzają wielcy tego świata!

    OdpowiedzUsuń
  13. Fantastyczna, odważna kobieta z fantazją i sprytem! Podziwiam, zazdroszczę i współczuję. Tak zasłużoną osobę jak ona, powinno spotkać coś lepszego niż odrzucenie przez Polaków i pogarda ze strony służb dla których pracowała. Ja jej gorąco dziękuję za wszystko co dla nas zrobiła. Cieszy mnie fakt ,że praca agentki sprawiała jej tak wielką radość, bo to właśnie ona okazała się jej największą nagrodą.

    OdpowiedzUsuń
  14. Niedawno ukazał się serial biograficzny z Flemingiem. Czy ktoś z Was go oglądał ?
    Czy ukazała się w nim nasza Krystyna?

    OdpowiedzUsuń
  15. "Od razu po przybyciu do Wielkiej Brytanii Skarbek zgłosiła się do "Departamentu D" - oddziału SOE (Kierownictwa Operacji Specjalnych) i zaproponowała swoje usługi w przemycie materiałów propagandowych, kodów radiowych i tajnych planów wywiadowczych z Węgier do Polski."
    Ewidentna zdrajczyni, sama zgłosiła się do służby obcego mocarstwa. Kropka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli zupełnie podobnie do Kuklińskiego.

      Usuń
  16. Ja z kolei uważam że to jest nie fer że taka kobieta jak Krystyna Skarbek , która w połowie była Polką a połowie Żydówką ale za to arystokratką (szlachcianką) podobinie jak Dywizjon 303 zasługują na pamięć i szacunek . I mimo że polskie podziemie partyzanckie miało do niej sporą podejrzliwość to tak naprawdę bali się bardziej jej możliwości, determinacji, odwagi i brawury niż ewentualniej kolaboracji z Niemcami Nazistowkimi choć nie brakowało i takich podejrzeń z wiązku z wspópracą z "Muszkieterami"organizacją szpiegowską która podejrzewana była o współpracę z Niemcami . Po lekturze tego artykułu nie ukrywam że Krystyna Skarbek mogła być solidną inspiracją dla Iana Fleminga do stworzenia postaci Vesper Lynd ba nie tylko jej ale pomijając posiadanie noża mogła być żeńską wersją samego Jamesa Bonda bo Bonda i Skarbek łączy wiele chodźby szlacheckie pochodzenie, trudne dzieciństwo,oraz to że mieli dwu narodowych rodziców (rodzice Skarbek byli narodowości Polskiej i Żydowskiej) a (Bonda Brytyjskiej i Szwajcarskiej). Więc myślę że dla Iana Fleminga Krystyna Skarbek mogła być rzeczywistości żeniskim odpowiednikiem Bonda bo jak Bond była wszechstronne wyszkoloną agentką SOE a Bond po służbie wojskowej w oddziałach komandosów brytyjskich zaciągną się do MI6 więc nie bali się wykonywać nawet najbardziej wymagających i niebezpiecznych misji w różnych krajach świata a poza tym mają jeszcze jedną wspólną cechę Bond zmieniał kobiety jak rękawiczki a Skarbek robiła to samo z mężczyznami więc nie muszę chyba nic już dodawać bo to wszystko mówi za siebie :)
    A poza tym Dywizjon 303 to też jest wspaniała historia która też powinna się domagać ekranizacji !!!

    OdpowiedzUsuń
  17. 1 Czytalem sporo roznych publikacji na jej temat.
    2.Pol Polka pol Zydowka, czula sie na pewno Polka, byc moze cos ja wiazalo z Zydostwen, ale przede wszystkim byla Polka.
    3. Miedzy bajki nalezy wlozyc, ze zwiazala sie z wywiadem angielskim po rozpoczeciu wojny. Muszkieterowie lub ich zaczatek powstali przed wojna, .wobec czego byla to agentura brytyjska na terenie RP zlozona z obywateli takze polskich.
    4. Byla agentem JKM a nie polskiego wywiadu, choc zasadne jest pytanie o jej rzekoma misje do Rosji w celu odszukania corki generala Sikorskiego.
    5 Zasadne jest pytanie o "podwojnosc agenturalna" Krystyny Skarbek
    6 Istnieje tez hipoteza, ze zginela przez watek smierci gen. Sikorskiego, vide smierc w Rzymie zony Rydza-Smieglego.

    OdpowiedzUsuń
  18. Wspanialy material!ogladnelam przez przypadek film o skarbek,i od tej pory zajmuje moje miejsce w sercu jako wielka kobieta i bohaterka!niewazne czy byla zydowka czy polka!byla czlowiekiem!kobieta ktora niebala sie niczego!

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak zwykle w Polsce mało kto wie o tej postaci. Nawet w domu gdzie się urodziła i wychowywała nie ma żadnej wzmianki o tym. Dziś jest tam szkoła, byłam tam, to piękne miejsce. Byłoby wspaniale, gdyby jakiś zdolny reżyser zrobił film na podstawie jej życia.

    OdpowiedzUsuń
  20. Definicja osobowości ENTP :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Smutne ..warte przemyślenia .....

    OdpowiedzUsuń
  22. Polka byla z racji urodzenia, zydowka z racji religii lub wiary. Wiec byla calkowita Polka. Nie istnieje cos takiego jak pol Polka/pol Zydowka. To jest tak, jakbysmy powiedzieli pol Polak/pol Katolik.

    OdpowiedzUsuń
  23. Napisano o niej wiele książek: była też bohaterką polskiej powieści "Miłośnica". Polecam też o niej roczniki Miss Polonia 1930 i Miss Polonia 1933 portal "Z Archiwum Miss"

    OdpowiedzUsuń
  24. super ciekawy artykuł.

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie była ani Żydówką (jej matka dokonała konwersji przy ślubie), ani też arystokratką (jej ojciec był hrabią kopertowym - to znaczy bez prawa do używania tego tytułu), więc po co powtarzać tę fikcję. W tekście jest poważny błąd - nie otrzymała nigdy Virtuti Militari, jak i nie miała stopnia wojskowego. Była po prostu znakomitym szpiegiem, który świetnie czuł się na wojnie, skomplikowaną kobietą, która tak pokierowała swoim życiem osobistym, że sama przyczyniła się w pewnym stopniu do swojej śmierci.

    OdpowiedzUsuń
  26. Wedlug mnie to zwykla awanturnica i kurewka.Gloryfikowac taka osobe to gruba przesada.Jaki przyklad dla mlodych ?

    OdpowiedzUsuń