poniedziałek, 2 grudnia 2013

Bestia z Gévaudan


 Na niewielką, francuską prowincję Gévaudan, leżącą w okolicach dzisiejszego departamentu Lozère, padł blady strach. Nieznane stworzenie w ciągu trzech lat (1764-1767) dokonało 240 ataków na kobiety i dzieci. Bestialsko okaleczało ludzkie ciała a szczątki rozrzucało po okolicznych lasach i polach. Nawet interwencja samego króla Francji, który wysłał do Gévaudan swoich najlepszych żołnierzy i myśliwych, nie przynosiła rezultatu. Historycy do dziś spierają się kim lub czym była ta krwiożercza bestia. Czy był to wilk ogromnych rozmiarów, czy też powołany do życia potwór, który wymknął się spod kontroli twórcy? Tożsamość bestii okazała się największą tajemnicą w XVIII-wiecznej Europie.


   Bestia z Gévaudan zabiła 112 osób. Na temat tej tragedii powstało mnóstwo publikacji prasowych i książek. Zachowały się także oryginalne notatki sporządzone przez okolicznych mieszkańców. Opisy tajemniczej bestii nie pasowały do żadnego znanego zwierzęcia, co zrodziło wiele spekulacji. Wieśniacy wierzyli, że był to wilkołak. Inni widzieli w niej skrzyżowanie ogromnego wilka z psem, a nawet egzotyczne drapieżniki. W paryskim Muzeum Historii Naturalnej wnikliwie analizowano wszystkie rysunki anatomiczne z XVIII wieku, ale nie wydano jednoznacznej opinii. Okazuje się jednak, że wyjaśnienie tej zagadki może być znacznie bardziej "ludzkie" niż kiedykolwiek sądzono, a najwięcej na sumieniu zdaje się mieć bohater, który zabił bestię i ocalił Gévaudan...

niedziela, 17 listopada 2013

Świat w ruinach - Cachtice (Słowacja)

  Nad miejscowością Čachtice, w zachodniej Słowacji, wznoszą się ruiny jednego z najbardziej tajemniczych grodów w Karpatach – słynnego Cachtickiego zamku (słowac. "Čachtický hrad", węgier. "Csejte vára"), dawnej siedziby "krwawej" Elżbiety Báthory. Mroczne legendy przyciągają tam każdego roku miliony turystów, żądnych zobaczenia na własne oczy tego, co pozostało po siedzibie sławnej hrabiny...

środa, 23 października 2013

Papieżyca Joanna - wstydliwy sekret Watykanu

   W roku 858, podczas jednej z procesji, pomiędzy bazyliką św. Piotra a bazyliką św. Jana na Lateranie, papież Jan VIII, zwany Anglikiem (Ioannes Anglicus), próbując wsiąść na konia, doznał ataku nagłego bólu i padł na ziemię. Zgromadzony tłum wiernych nie mógł uwierzyć własnym oczom, kiedy Jan zaczął rodzić. W pierwszej chwili zdziwieni ludzie byli pewni, że stali się świadkami prawdziwego cudu. Dopiero po chwili spostrzegli, że z tym wydarzeniem Bóg nie miał jednak nic wspólnego. Okazało się bowiem, że papież Jan VIII to kobieta...


   Dziś w Watykanie panuje całkowita zmowa milczenia na temat kobiety-papieża, a przez ostatnie 400 lat kolejni dostojnicy na "Tronie Piotrowym" robili wszystko, by wymazać ten incydent z historii Kościoła, stosując infamię (skazanie na niepamięć) i fałszując dokumenty, łącznie z oficjalnym spisem papieży "Liber Pontificalis" (łac. Księga papieży). Sami historycy również nie są zgodni co do istnienia tejże postaci, zasiadającej na papieskim tronie. Jednak każda legenda ma w sobie ziarno prawdy a kilka źródeł historycznych ewidentnie potwierdza fakt, że papieżyca Joanna nie była tylko wytworem wyobraźni wrogów Kościoła. Miała urodzić się w Niemczech, w Grecji zakochać się w benedyktyńskim mnichu, w Rzymie zostać najpierw kardynałem, a w roku 855... papieżem!

środa, 25 września 2013

William Wallace - Waleczne Serce Szkocji


  William Wallace to z całą pewnością największy bohater Szkocji. Pomimo tego, że brak mu było odpowiedniego statusu społecznego, wykształcenia wojennego i przygotowania do roli narodowego przywódcy, odegrał kluczową rolę w trakcie szkockich wojen o niepodległość (1297-1305). W czasach, kiedy szkocka szlachta ustępowała lub współpracowała z okupującymi ich Anglikami, Wallace dzięki swojej wytrwałości i odwadze, do samego końca bronił tego, w co wierzył, stając się symbolem walki o wolność. Jego czyny i słowa stały się inspiracją dla pieśniarzy i poetów. Tak zrodziła się legenda o "Walecznym Sercu"...


   Dzisiaj po "Strażniku Szkocji" pozostało niewiele materiałów do badań, dlatego większość publikacji na jego temat albo opiera się na historycznych fikcjach, albo skromne fakty powleka mitami i legendami. Postać Williama Wallace'a w szerokim świecie spopularyzował w 1995 roku film "Braveheart - Waleczne Serce" Mela Gibsona. Obraz ten więcej miał jednak wspólnego z fikcją wykreowaną przez XV-wiecznego kronikarza Harry'ego, zwanego "Ślepym", niż z faktami historycznymi. Własnie taki szlachetny wizerunek szkockiego patrioty utrwalił się w świadomości wszystkich ludzi. Potomni odwracali wzrok od jego wad, jak gdyby bali się prawdy o swoim bohaterze. Tymczasem, według najnowszych badań i dzięki odnalezieniu nowych dokumentów, wyłania się nam całkiem inny obraz Williama Wallace'a, mający niewiele wspólnego z tym, co do tej pory o nim wiedzieliśmy. W swoim krótkim życiu dopuścił się także wielu niezbyt chwalebnych czynów... Był banitą, a Anglicy w pokazowym procesie z 1305 roku oskarżyli go między innymi o to, że mordował angielskie kobiety, dzieci i duchownych. Ponadto miał palić wsie i kościoły, napadać na karczmy i zabić angielskiego szeryfa. Jak się okazuje, nie wszystkie oskarżenia o zbrodnie, które postawiono przez sądem "Walecznemu Sercu", były bezpodstawne...

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Czarownice z Kolska - polskie Salem

  Drewniana szubienica i kołyszące się na wietrze stryczki lub rozpalony, buchający płomieniami stos - to bardzo częste zjawisko w Europie między XV a XVIII w. Cel był tylko jeden: tak miała skończyć każda czarownica! Najbardziej znanym przypadkiem masowych egzekucji jest amerykańskie miasteczko Salem w stanie Massachusetts, gdzie w roku 1692 życie straciło łącznie 21 osób. Gorączka fanatycznych polowań na wiedźmy nie ominęła również ziem, należących dzisiaj do Polski. Przyjęła jednak bardziej krwawy obrót niż w Salem - w Kolsku ofiar było bowiem dwa razy więcej...

   
   Polowanie na czarownice i przynajmniej 40 udokumentowanych spaleń na stosie – tak wyglądały mroczne dzieje XVII-wiecznego Kolska. Na takie sensacyjne dokumenty natrafił niedawno Tomasz Zygmuntowicz, sympatyk historii z Kolska. Informacje w nich zawarte, na pierwszy rzut oka, wydały się nieprawdopodobne. Po przetłumaczeniu okazało się, że karty historii Kolska są splamione krwią wielu niewinnych osób. Nie dość, że wojna 30-letnia (1618-1648) przyczyniła się do znacznych zniszczeń, to okres ten przyniósł także... procesy o czary. Co więcej, dokumenty mówią, że na stosach w Kolsku spłonęło najwięcej osób w całym historycznym Śląsku. Procesy te niemal zawsze kończyły wyrokami śmierci. Czy w Kolsku i okolicach żyły czarownice? Ówcześni mieszkańcy nie mieli żadnych wątpliwości a procesy o czary z lat 1664 - 1669 miały to udowodnić...

sobota, 13 kwietnia 2013

Juraj Janosik, czyli kariera złodzieja

  Juraj Janosik, najsłynniejszy zbójnik w całym Cesarstwie Austro-Węgierskim został bohaterem narodowym nie tylko rodzimej Słowacji, skąd pochodził, ale również państw sąsiednich. Polskie legendy, na trwałe zakorzenione w naszej kulturze, nie tylko zmieniają mu imię na "Jerzy", każą mu także "zbójować" w naszych Tatrach a złupione bogaczom pieniądze oddawać biednym. Prawda o Janosiku jest jednak zupełnie inna...

   Dziś nazywany jest "słowackim Robin Hoodem", a jego osobowość stawiana jest za wzór wszystkim obrońcom uciśnionych ludzi. Samego Juraja niewiele jednak obchodziły kodeksy i zasady. Zresztą, nie tylko tym różnił się od postaci, którą doskonale znamy choćby z serialu telewizyjnego z Markiem Perepeczko w roli harnasia. Jako przywódca nie cieszył się zbyt dużym szacunkiem u swojej zbójeckiej braci, z polskimi tatrami niewiele miał wspólnego, a już na pewno nie w głowie mu było dzielenie się czymkolwiek z biednymi. Jedyne, co chętnie rozdawał, to łapówki...

sobota, 6 kwietnia 2013

Smoki - legenda czy fakt?

 Każdy z nas zna opowieści o tych tajemniczych stworzeniach, pojawiających się w kulturze masowej od zarania dziejów. Smoki, bo o nich właśnie mowa, na trwałe zapisały się w świadomości każdego niemal człowieka na świecie. Wiemy jak wyglądały, wiemy jak groźne były i wiemy, że nie istniały... Czy aby na pewno to tylko mit?


   Z gawędami, bajkami czy legendami o smokach spotkać się można w pismach wielu narodów Europy i Azji już od najdawniejszych czasów - opowiadali o nich Sumerowie, Asyryjczycy, Persowie i Hindusi. Występują w mitach o stworzeniu świata, pojawiają się w dziejach dawnych Słowian i Germanów. W europejskiej symbolice smok ucieleśniał zło, nieszczęście, grozę i cierpienie. Zgoła inaczej natomiast przedstawiano je we wschodniej Azji - smok do dziś uchodzi za symbol szczęścia, sprawiedliwości i urodzaju. Pochodzenie smoków jako mitycznych stworzeń okrywa nadal tajemnica. Zadziwia podobieństwo między opisami i wizerunkami smoków a odnalezionymi szczątkami prehistorycznych gadów. Jednak nie istnieje między nimi żaden związek - pierwszych ludzi od ostatnich dinozaurów oddzielają przecież miliony lat. Pochodzenia ich zatem trzeba szukać gdzie indziej - ale czy na pewno tylko i wyłącznie w ludzkiej wyobraźni i fantazji...?

środa, 3 kwietnia 2013

Historię czas zacząć...

  Witam serdecznie wszystkich miłośników i pasjonatów historii na nowym blogu poświęconym najbardziej tajemniczym, zagadkowym i niewyjaśnionym opowieściom z przeszłości... Postanowiłem opowiedzieć Wam kilka historii. Być może jedna z nich sprawi, że Historia stanie się Waszą wielką pasją. Pasją, którą będziecie chcieli podzielić się z innymi, a może nawet niektórych nią zarazić...