środa, 25 września 2013

William Wallace - Waleczne Serce Szkocji


  William Wallace to z całą pewnością największy bohater Szkocji. Pomimo tego, że brak mu było odpowiedniego statusu społecznego, wykształcenia wojennego i przygotowania do roli narodowego przywódcy, odegrał kluczową rolę w trakcie szkockich wojen o niepodległość (1297-1305). W czasach, kiedy szkocka szlachta ustępowała lub współpracowała z okupującymi ich Anglikami, Wallace dzięki swojej wytrwałości i odwadze, do samego końca bronił tego, w co wierzył, stając się symbolem walki o wolność. Jego czyny i słowa stały się inspiracją dla pieśniarzy i poetów. Tak zrodziła się legenda o "Walecznym Sercu"...


   Dzisiaj po "Strażniku Szkocji" pozostało niewiele materiałów do badań, dlatego większość publikacji na jego temat albo opiera się na historycznych fikcjach, albo skromne fakty powleka mitami i legendami. Postać Williama Wallace'a w szerokim świecie spopularyzował w 1995 roku film "Braveheart - Waleczne Serce" Mela Gibsona. Obraz ten więcej miał jednak wspólnego z fikcją wykreowaną przez XV-wiecznego kronikarza Harry'ego, zwanego "Ślepym", niż z faktami historycznymi. Własnie taki szlachetny wizerunek szkockiego patrioty utrwalił się w świadomości wszystkich ludzi. Potomni odwracali wzrok od jego wad, jak gdyby bali się prawdy o swoim bohaterze. Tymczasem, według najnowszych badań i dzięki odnalezieniu nowych dokumentów, wyłania się nam całkiem inny obraz Williama Wallace'a, mający niewiele wspólnego z tym, co do tej pory o nim wiedzieliśmy. W swoim krótkim życiu dopuścił się także wielu niezbyt chwalebnych czynów... Był banitą, a Anglicy w pokazowym procesie z 1305 roku oskarżyli go między innymi o to, że mordował angielskie kobiety, dzieci i duchownych. Ponadto miał palić wsie i kościoły, napadać na karczmy i zabić angielskiego szeryfa. Jak się okazuje, nie wszystkie oskarżenia o zbrodnie, które postawiono przez sądem "Walecznemu Sercu", były bezpodstawne...

HARRY KŁAMCA

Popiersie Ślepego Harry'ego
autorstwa Alexandra Stoddarta,
znajdujące się w Smith Art Gallery
and Museum, Stirling.
   Szkocja XIII-wieku nie należała do miejsc szczególnie spokojnych. Zagrożona atakami niemal wszystkich swoich sąsiadów, musiała także zmagać się z wewnętrznymi walkami szkockich klanów. Kiedy William Wallace przyszedł na świat, Szkocja utrzymywała jednak pokojowe stosunki z Anglią, a zawarty w 1266 roku traktat z Perth chronił jej mieszkańców przed atakiem Norwegów. Dokładna data jego urodzin nie jest znana, pomimo wielu prób ustalenia tej kwestii. Dwie najczęściej wymieniane daty to rok 1270 i 1272 - jednak nie istnieją żadne zapiski mówiące o tym w bezpośredni sposób.

   Podstawowym źródłem wiedzy o Williamie, jest pochodzący z XV wieku wiersz "Life of Wallace" napisany przez mnicha i minstrela Harry'ego zwanego "Ślepym" ("Blind Harry", ok.1440-1492). To właśnie na tym utworze oparto scenariusz do filmu "Braveheart - Waleczne Serce", nie zważając na to, jak bardzo Harry wyidealizował obraz szkockiego buntownika. Co prawda Ślepy Harry powoływał się na to, iż swój wiersz oparł na dziele mnicha benedyktyńskiego Johna Blaira (który znał Wallace'a osobiście), lecz niestety utwór ten nie zachował się do naszych czasów. Uniemożliwia to potwierdzenie autentyczności przekazu Harry'ego. Dzięki kunsztowi i talentowi narracyjnemu niewidomy poeta wzbudził w Szkotach fascynację i na długie stulecia utrwalił nieprawdziwy wizerunek Williama Wallace'a.

   To właśnie Harry'emu zawdzięczamy informację, że w chwili śmierci Wallace miał 35 lat, co wskazuje na rok 1270, jako rok urodzenia. Jednak wnikliwie przestudiowane przez historyków angielskie dokumenty dotyczące "nadania ziemskiego" skłaniają raczej do przyjęcia roku 1272.


SYN ALANA, SYN SZKOCJI...

Pieczęć Wallace'a z napisem
"Wilelmus Filius Alani Walais"
   Jak bardzo Harry mijał się z prawdą świadczy jeszcze jeden szczegół. Otóż utrzymuję on, że ojcem bohatera był sir Malcolm Wallace z Elderslie. Dziś wiemy jednak, że ojciec Williama miał na imię Alan i jest na to bezpośredni dowód. W 1999 roku w Niemczech, znaleziono jeden z dwóch listów napisanych przez Williama Wallace'a 11 października 1297 roku (miesiąc po zwycięstwie w Stirling) do miasta Lubeka (niem. Lübeck). Do tamtej pory uważano, iż oba listy zostały zniszczone podczas II Wojny Światowej (tak stało się z listem z Hamburga). Wallace informował o wyzwoleniu się Szkocji spod panowania Anglii i zapraszał kupców do wznowienia handlu z jego krajem. List został opatrzony pieczęciami Williama, na których widnieje napis "Wilelmus Filius Alani Walais", czyli "William, syn Alana Wallace'a".
List napisany przez Williama Wallace'a w dniu 11 października 1297 w Haddington (Szkocja),
skierowany do władz i obywateli niemieckiego miasta Lubeka. Odnaleziony w roku 1999 w Niemczech.
Wallace przedstawia się w nim jako "przywódca armii Królestwa Szkocji".

   Sir Alan Wallace z Ayrshire był niewielkim właścicielem ziemskim. Nie ma pewności kim była matka Williama. Uważa się, że miała na imię Margaret i była córką sir Reginalda Crawforda z Crosby, szeryfa Ayr. O ile bracia Williama (starszy brat Malcolm i młodszy John) brali czynny udział w oporze przeciwko królowi Anglii - Edwardowi I Długonogiemu, to Alan poszedł z nim na układ, składając mu hołd 28 sierpnia 1296 roku w Berwick. Dowodem na to jest dokument "Ragman Roll", który wymienia Alana jako "tenantz le roi ducounte de Are", czyli dzierżawcę ziem koronnych w hrabstwie Ayrshire.

   Przodkiem rodu Wallace'ów był niejaki Richard Wallace, zapisany w kronice z 1166 roku jako Richard "le Walais", czyli "Walijczyk". Wasal i służący królewskiej rodziny Stuartów. Nazwisko, a właściwie przydomek, pod którym był znany sugeruje, że pochodził z terenów Walii. Tak też podpisywał się William (w średniowiecznym języku gaelickim - Uilliam Uallas), a nazwisko "Wallace" jest tylko późniejszą interpretacją francuskiego (normandzkiego) wyrazu "le Walais" lub "le Waleys". Jako, że wiele rodzin walijskich tamtego okresu miało pochodzenie normandzkie, nie można wykluczyć tego, że także potomkowie Wallace'a byli feudalnymi rycerzami z Normandii.

BIAŁE PLAMY W BIOGRAFII

XIX-wieczna rycina z wizerunkiem
Williama Wallace'a, pochodząca
z majątku sir Johna Maxwella.
   Nie ma wzmianek w oficjalnych rejestrach o miejscu urodzenia Williama Wallace'a. U Ślepego Harry'ego wzmiankowane jest Elderslie jako miejsce narodzin bohatera. Rozbieżności wynikają z różnych interpretacji oryginalnej nazwy miejscowości, która historycznie występowała zarówno w Ayrshire jak i Renfrewshire. Ze względu na analizę nadań ziem Alana Wallace'a, najbardziej prawdopodobne wydaje się Ayrshire. Nie wiemy także jak wyglądał. Prawie wszystko, co związane jest z opisem Williama, pochodzi z wiersza Ślepego Harry'ego. Ponieważ był on już w tym okresie umiłowanym bohaterem Szkotów, nie należy traktować opisów w sposób dosłowny, a jedynie jako wyidealizowany obraz człowieka. Współczesne mu kroniki opisują Wallace'a jako rosłego i mocnego mężczyznę. Miał ponoć sześć i pół stopy wzrostu (około 198 cm), co musiało stanowić pewien rekord jak na tamte czasy, gdy średnio żołnierz liczył sobie niewiele ponad pięć stóp wzrostu (około 155 cm). Carrick w swoim dziele "Życie Sir Williama Wallace'a z Elderslie" ("Life of Sir William Wallace of Elderslie"), ujednolicił kilka z dostępnych opisów:
"Był wysokim, dobrze zbudowanym mężczyzną o wyrafinowanej urodzie; jego oczy były jasne a spojrzenie przeszywające, brodę i włosy miał koloru kasztanowego z tendencją do kręcenia. Rzęsy i brwi były jaśniejsze od reszty włosów. Jego usta były okrągłe i pełne. Jego postura była wzniosła i dostojna, nosił uniesioną głową sięgając ramieniem do głowy przeciętnego mężczyzny. Mimo iż zdawał się być gigantem, ciało jego zachowało doskonałe proporcje i symetrię a w połączeniu z ogromną wprost siłą, wytrzymałością i szybkością, nie było człowieka zdolnego mu uciec, z wyjątkiem konnego, kiedy zdecydował się go ścigać."

   Nie istnieją również żadne w pełni wiarygodne źródła dotyczące dzieciństwa Williama. Wprawdzie mamy zapiski z wiersza Harry'ego, jednak nigdzie nie znajdują swojego potwierdzenia i należy je traktować jako fikcję lub w najlepszym przypadku tylko jako prawdopodobne. Jako, że William był drugim synem Alana, nie dziedziczył po nim ani tytułu, ani ziemi. Jedyną drogą dla takiego dziecka była edukacja kościelna. Pierwszą naukę odebrał w Dunipace (wschodnia część Stirlingshire). To właśnie tam posiadł rozległą (jak na owe czasy) wiedzę, umiejętność pisania i czytania oraz znajomość łaciny. Tam także ukształtowały się jego poglądy na problemy Szkocji, patriotyzm oraz umiłowanie wolności.

PRZESTĘPCZY ŻYWOT

Edward I Długonogi, z dynastii
Plantagenetów, zwany również
"Młotem na Szkotów".
   Dalsze losy Williama były wynikiem serii wydarzeń jakie miały miejsce w kraju. W 1286 roku zmarł król Szkotów - Aleksander III, nie pozostawiając żadnego następcy. Lordowie na tron wnieśli jego 4-letnią wnuczkę Małgorzatę (Margaret). Przez kolejne cztery lata w Szkocji panowali "Strażnicy", którzy walczyli głównie między sobą o wpływy, równocześnie na zmianę składając hołd i walcząc z Edwardem I, królem Anglii. Wkrótce w kraju zapanował chaos i bezprawie. Wszyscy, włączając Anglików, Walijczyków i Irlandczyków, starali się zagarnąć jak najwięcej dla siebie z rozpadającego się i krwawiącej Szkocji. Na tronie Królestwa zasiadł marionetkowy król John Balliol, całkowicie zależny od Edwarda I.

   Po powrocie w rodzinne strony Wallace nie angażował się w politykę i jak się powszechnie uważa, prowadził spokojne życie pozbawione konfliktów z prawem. Taki pogląd mija się jednak z prawdą, gdyż już wtedy dał się we znaki miejscowym stróżom prawa, co zostało odnotowane w kronikach z tego okresu. Jako pozbawiony majątku drugi syn miał dwie możliwości dające szansę przeżycia w tych ciężkich czasach. Mógł zaciągnąć się do wojska lub zostać przestępcą. Oczywiście jedno nie wykluczało drugiego. Klęska militarna w roku 1296 w bitwach pod Berwick i Dunbar, zepchnęła wielu młodych Szkotów na drogę przestępstwa. Tak też stało się z Wallace'em. W kronice "Calendar" Josepha Baina z tamtego okresu na stronie 191, pod datą 8 sierpnia 1296 roku znajduje się niepokojący wpis:
"Matthew z Yorku został oskarżony przez Cristianę z St John o rabunek. Otóż, jak ustalono, we czwartek poprzedzający dzień świętego Botolfa przyszedł on do jej domu w Perth w towarzystwie złodzieja i łotra, niejakiego Williama le Waleis i tam, siłą zabrał jej dobytek, a mianowicie piwo o wartości 3s. Złapany odpowiedział, że jest urzędnikiem i nie ma obowiązku zeznawać. Sąd uznał winę za dowiedzioną i wymierzył mu karę."

   Co ciekawe, w momencie sporządzenia tej notatki, Wallace miał już powszechną opinię "złodzieja i łotra", więc możemy być pewni, że nie był to jego pierwszy występek. Trzeba też zwrócić uwagę, że mimo dowiedzionego jego udziału w kradzieży, ukarany został tylko Matthew, co świadczy o tym, że William po prostu nie dał się złapać. Jak widać, już wtedy spryt był jego mocną stroną, co wielokrotnie udowodnił w późniejszych czasach. Notatka ta podważa także panującą powszechnie opinię, że Wallace nienawidził Anglików od czasów dzieciństwa. Wymieniony tam Matthew był z całą pewnością Anglikiem (z Yorku), mimo to, nie przeszkodziło to Williamowi zbratać się z nim i dokonać wspólnego napadu na swoją rodaczkę.

Sir William Wallace. Statua w szkockim Aberdeen.

MASAKRA W LANARK

  O ile kradzież piwa uszła mu na sucho (nie istnieje bowiem żadna wzmianka o jakichkolwiek konsekwencjach, które miałby za to ponieść), to następny incydent zaważył na całym jego dalszym życiu. W maju 1297 roku William wyciągnął z domu i na oczach wszystkich, zabił a następnie poćwiartował szeryfa Lanark - sir Williama Heselriga. Według Ślepego Harry'ego czyn ten miał być zemstą za zabójstwo Marion Braidfute, ukochanej Wallace'a, z którą miał dziecko. Historyczność Marion jest jednak głośno kwestionowana, gdyż brak jest wiarygodnych źródeł potwierdzających jej istnienie.


Tablica upamiętniająca zabójstwo szeryfa Lanark - Heselriga,
 znajdująca się w miejscu, gdzie według legendy mieścił się
dom Williama Wallace'a i Marion Braidfute.
Historycy kwestionują jednak  istnienie Marion.
   Zabójstwo miało miejsce w dniu posiedzenia sądu hrabstwa Lanark, więc być może William kierował się jednak zemstą, lecz nie o kobietę mu chodziło. Na tym właśnie posiedzeniu skazano jego braci za "występki przeciw królowi Edwardowi". Czy była to próba przekonania szeryfa do zmiany decyzji czy tylko krwawy odwet, tego nie wiemy, lecz niedługo potem Wallace pojawia się w kronikach jako "banita" ("outlaw"), co może sugerować, że wyjęcie go spod prawa było bezpośrednim skutkiem tego incydentu. Za głowę Szkota wyznaczono nagrodę, a on sam musiał szukać schronienia wśród innych banitów w lesie Selkirk. W tym czasie większość Szkocji była ogarnięta wrzeniem a mieszkańcy coraz odważniej buntowali się przeciwko dominacji Anglików, dlatego zabicie szeryfa odbiło się szerokim echem wśród zniewolonych Szkotów. Wallace stał się znany i rozpoznawalny. Fakt, że barbarzyńsko rozprawił się ze znienawidzonym okupantem sprawił, zaczęli się do niego przyłączać ludzie jemu podobni. W kronice napisanej przez niejakiego Guiborougha czytamy:
"(...) le Walais [Wallace] zgromadził wokół siebie wszystkich podobnych jemu, którzy spod prawa jęli być wyjęci i zachowywał się tak, jakoby był ich przywódcą, a oni rozrośli się do gromady licznej i we wszystkim go słuchali, czyniąc wszystko, co tylko on uznał za właściwe."

Miecz Wallace'a, mierzący 168 cm i
ważący prawie 3 kg. Obecnie znajduje
 się w muzeum w Stirling.
   Zdając sobie sprawę, że nie chroni go już prawo i wcześniej czy później Anglicy go dopadną, zaczął od tej chwili działać ze wzmożoną siłą. Wallace i jego kompani rozpoczęli otwartą walkę przeciwko angielskim władzom. Przemierzali kraj, napadając na mniejsze garnizony podległe władzy Edwarda I. Wieść o jego bohaterstwie szybko rozeszła się po całym kraju i podziałała jak magnes na Szkotów, którzy coraz tłumniej przyłączali się do oddziału Wallace’a. Niedługo potem powstanie rozprzestrzeniło się na północną Szkocję, gdzie rebelią kierował młody szlachcic Andrew Murray (lub de Moray), a także część południowo-zachodnią. Wszędzie, gdzie się pojawiali, siali strach i przerażenie, zabijając każdego Anglika, który stanął im na drodze. Karali śmiercią także Szkotów, którzy próbowali zachować lojalność wobec Edwarda I i jego urzędników. Kronika Guisborougha zawiera taki oto opis:
"(...) zabierali oni [Szkoci] starców, księży i angielskie kobiety nad rzekę, gdzie związywano im ręce i nogi, aby nie mogli pływać, po czym zrzucali ich bądź spychali do wody, śmiejąc się i wyszydzając, kiedy tamci szamotali się i tonęli(...) innych dla zabawy poddawano rozprawie przed obliczem bandyty Wallace'a(...) pozostali zaś wywlekani byli z kościołów i mordowani na miejscu"


BITWA POD STIRLING

Most w Stirling, widok współczesny. Obok niego znajdował
się drewniany most na którym rozegrała się słynna bitw
a.
   Kiedy armia Wallace'a odbijała kolejne zamki Szkocji, zostały przeciw niemu wysłane wojska dowodzone przez Earla Surrey. Obie armie spotkały się nad rzeką Forth pod Stirling 11 września 1297 roku. Wallace'owi przypisuje się zasługę obrania miejsca przy skalistym wybrzeżu zwanym "Opactwem Craig" ("Abbey Craig"). Szkoci mieli co prawda przewagę liczebną, byli to jednak słabo wyszkoleni i uzbrojeni piechurzy. By mieć przewagę nad Anglikami, Wallace ustawił swe wojska, wyposażone w długie na 4 metry włócznie, na wzgórzu, zmuszając tym samym Anglików do ataku pod górę. Gdy wrogie wojska szykowały się do formowania szyku bojowego, nie spodziewały się ataku, który nastąpił nagle. Kodeks honorowy nakazywał zaczekać, aż obie armie będą gotowe do bitwy, ustawione naprzeciw siebie. William Wallace wiedząc, że w uczciwej walce nie ma najmniejszych szans, nakazał zaatakować wojska angielskie w trakcie przekraczania wąskiego, drewnianego mostu. Większość z nich została zabita. Wielu z jazdy konnej, spadając z mostu, potopiło się w rzece.

Narodowy Monument Wallace'a, Stirling.
 
   Była to niewyobrażalna rzeź na wojskach angielskich. Obecnie w tym miejscu znajduje się 67-metrowy Narodowy Monument Wallace'a (The National Wallace Monument). Sam most nie przetrwał do naszych czasów (został prawdopodobnie zniszczony na rozkaz Wallace, żeby uniemożliwić Anglikom odwrót), a w pobliżu zbudowano nowy, kamienny most. W bitwie pod Stirling ciężko ranny został Andrew Murray (współdowodzący szkocką armią), który zmarł dwa miesiące później na skutek odniesionych ran. Efekt zwycięstwa pod Stirling dał się odczuć w całej Szkocji. Wallace i jego armia odbijali z angielskich rąk kolejne zamki i miasta. Berwick, Dundee, Edynburg i Roxburg wróciły do prawowitych właścicieli.

   Wallace uznał władzę Johna Balliola jako króla Szkocji i 18 października 1297 podjął decyzję o inwazji na północną Anglię w celu zdobycia zapasów na zimę. Kilka dni później wojska szkockie zgromadzone na wrzosowisku Roslin Moor ruszyły na południe, przekroczyły rzekę Tweed i wkroczyły do Nortumbrii, pustosząc hrabstwa Durham, Cumberland i Northumberland. Spalili Alnwick i oblegli Carlisle. Żołnierze Wallace'a nie oszczędzili nikogo, kto mówił po angielsku lub popierał angielskiego monarchę.

   Po powrocie do swojej siedziby, w marcu 1298 roku, został pasowany na rycerza w kościele Św. Marii Leśnej ("Church of St Mary of the Forest" lub "Kirk of the Forest") w Selkirk. Obwołany także "Strażnikiem Szkocji", zaczął sprawować władzę nad Królestwem w imieniu uwięzionego Balliola.

FALKIRK - UPADEK BOHATERA

Pomnik upamiętniający miejsce bitwy pod Falkirk.
(U dołu - pola Falkirk, miejsce klęski Szkotów)
   Kiedy Edward I wrócił z działań zbrojnych prowadzonych na kontynencie, zebrał armię i wyruszył osobiście na północ, by ostatecznie uporać się z Wallace'm. Wobec wkroczenia do Szkocji wojsk angielskich, nowy "Strażnik" przyjął taktykę unikania otwartej walki, wciągając Anglików w głąb kraju. Edward przejrzał te zamiary i spiesznym marszem spod Edynburga dogonił niewyćwiczone i słabo uzbrojone oddziały szkockie w Falkirk, 22 lipca 1298 roku. Szkocka konnica, dowodzona i składająca się ze szlachty, opuściła pole bitwy zaraz po jej rozpoczęciu.

   Taktyka wojsk Wallace'a, polegająca na rozbijaniu konnicy długimi włóczniami, tym razem zawiodła ze względu na zgromadzonych po stronie przeciwnika łuczników. Ich długie "angielskie łuki" siały spustoszenie na polu bitwy, w efekcie czego doprowadziły do klęski wojsk Szkockich. Wallace został ranny ale przeżył bitwę. Jego armia została jednak zdziesiątkowana. Ci co przeżyli uciekli i schronili się w lasach Callande. Kronika Rishangera przytacza pamiętne zdanie, które miał wygłosić Wallace do swojej armii: "I hale browghte zowe to the ryng, hoppe zef ze kunne", co w tłumaczeniu ze staroangielskiego znaczy: "Przyprowadziłem was na arenę, a teraz przekonamy się, czy umiecie tańczyć".

   Porażka wpędziła Wallace’a w depresję i podważyła wiarę Szkotów w jego zdolności przywódcze. Zrezygnował z tytułu "Strażnika Szkocji" (być może został tej funkcji pozbawiony) i postanowił prowadzić walkę podjazdową oraz sabotować działania wroga. Sukcesję po nim objęli - Robert de Bruce (późniejszy król Robert I) i Sir John Comyn, zwany "Czerwonym". Przez kolejne lata Wallace, który wraz ze swoimi towarzyszami wycofał się do lasu, prowadził partyzanckie wypady przeciwko angielskim okupantom.

"NASZ UMIŁOWANY GILLAUME LE WALOIS"

   Opuszczony przez szlachtę, zdradzony i osamotniony wiedział, że musi szukać pomocy poza granicami kraju, o który tak zaciekle walczył. Pod koniec 1299 roku wyjechał do Francji na dwór króla Filipa IV Pięknego. Został tam bardzo ciepło przyjęty i zapewniony o poparciu władcy. Filip w jego sprawie wysłał 7 listopada 1300 roku, z miejscowości Pierrefonds, list do Rzymu nakazujący przedstawicielom francuskim w sądzie papieskim udzielenia wsparcia Wallace'owi:
"Filip, król Francji do przedstawicieli sądu rzymskiego. Nakazuję udzielenie wsparcia oraz uzyskanie przychylności papieża wobec naszego umiłowanego Guillaume'a le Walois ze Szkocji, rycerza, w sprawie, którą chce poruszyć przed jego Świętobliwością. Poniedziałek, po dniu Wszystkich Świętych. Pierrefonds."
  "Guillaume le Walois" to oczywiście francuska odmiana imienia i nazwiska Williama Wallace'a. U papieża Wallace zabiegał o poparcie Szkocji w wojnie z Anglią i pomoc w przywróceniu na tron Johna Balliola, który przebywał wówczas w angielskiej niewoli.

List Filipa IV Pięknego, wysłany do Rzymu w sprawie poparcia dla Williama Wallace'a.

   Nie wiadomo dokładnie, kiedy Wallace powrócił do Szkocji, ale przypuszcza się, że miało to miejsce w roku 1303. Szkocja, którą zastał po powrocie, w niczym nie przypominała kraju, z którego wyjechał. Próbował, mimo wszystko, ponownie zjednać ludzi do walki, jednak szkocka szlachta, całkowicie zależna i podporządkowana władzy Edwarda, nie chciała powrotu rebelii, gdyż obawiała się stracić swoje wpływy i posiadłości nadane im przez Edwarda podczas nieobecności Wallace'a.

ZASADZKA W ROBROYSTONE

Pomnik w Robroystone, stojący w
miejscu, gdzie aresztowano Wallace'a
   Król Anglii zażądał od Wallace'a bezwarunkowej kapitulacji i zdania się na jego łaskę. Gdy ten odmówił i postanowił kontynuować walkę na własną rękę, bez wsparcia wpływowych rodzin szkockich, dowódcy angielscy i szkoccy otrzymali rozkaz pojmania Wallace'a. Umknął z zasadzki pod Earnside we wrześniu 1304, lecz 3 sierpnia 1305 roku nie miał już tyle szczęścia. W miejscowości Robroystone (w pobliżu Glasgow) William Wallace spotkał się w jednej karczmie z Johnem Menteithem w celu omówienia dalszych prób walki partyzanckiej. Wśród gości karczmy byli przebrani za wieśniaków żołnierze angielskiego garnizonu. Nagle Menteith odwrócił swój talerz do góry dnem, dając w ten sposób sygnał żołnierzom, że jego towarzysz to poszukiwany William Wallace.

   Relacje, co do przebiegu aresztowania różnią się znacznie w zależności od źródła. Niektórzy kronikarze wskazują na Menteitha jako na tego, który osobiście aresztował Wallace'a, gdy ten odpoczywał w Robroystone przy studni, noszącej dzisiaj jego imię. Podobno właśnie z tej studni, William po raz ostatni napił się wody jako wolny człowiek. Jak było naprawdę, dziś trudno jest ustalić. Jedno jest natomiast pewne - Wallace został zdradzony przez tych, w imieniu których walczył.

"NIE JESTEM ZDRAJCĄ!"

   Początkowo Wallace został osadzony na zamku Dumbarton, by w niedzielę 22 sierpnia ostatecznie trafić do Londynu. Tam podobno jeszcze raz dostał szansę poproszenia o łaskę i ocalenia życia, lecz odmówił. Następnego dnia (23 sierpnia 1305) rozpoczął się jego proces w Westminster Hall (najstarszej części parlamentu). Proces na polecenie Edwarda miał charakter czysto pokazowy i propagandowy a jego wynik był już z góry przesądzony. Głównym sędzią procesu został Peter Mallore (lub Mallory), który odczytał akt oskarżenia, zawierający między innymi oskarżenia o zabójstwo szeryfa Lanark, ataki na duchownych, kobiety i dzieci, a także o zdradę króla Anglii. Ponadto Wallace miał być winny podpalenia, zniszczenia mienia oraz świętokradztwa. Kończąc, Mallory powiedział:
"(...) i oferował ci król miłosierdzie, jeżeli się poddasz, a ty wzgardziłeś jego łaską, toteż zostałeś wyjęty spod prawa przed tym sądem jako złodziej i przestępca, w myśl prawa angielskiego i szkockiego"
Obraz przedstawiający proces Williama Wallace'a.
 Żadnego z czynów, o które został oskarżony, nie mógł się wyprzeć. Wallace w milczeniu słuchał Mallory'ego wiedząc, że prawie wszystko, o co jest oskarżany, to prawda. Pozwolono mu się bronić, jednak jedyne słowa, jakie zdołał wykrzyczeć ponad głosami oskarżycieli i które zapisano w protokole, miały miejsce w momencie, gdy oskarżono go o zdradę króla Edwarda. Krzyknął wtedy:
 "Nigdy nie ślubowałem wierności waszemu królowi, więc nie jestem mu winny posłuszeństwa. Jestem Szkotem zrodzonym ze szkockiej ziemi, a Anglia nie jest moim suwerenem! Nie jestem zdrajcą!"
   O tym, że proces miał charakter wielkiego teatru i jego wynik był przesądzony świadczy fakt, że jako "wyjętemu spod prawa" nie przysługiwał żaden proces. Jako banita, powinien zostać od razu stracony, co w tamtych czasach było często spotykaną normą. Wyrok mógł być więc tylko jeden: tortury i śmierć!

KAŹŃ W SMITHFIELD

Tablica pamiątkowa, znajdująca się blisko
 miejsca, gdzie zginął William Wallace.
Dzisiaj mieści się tam Szpital Świętego Bartłomieja
.
   Po odczytaniu wyroku William Wallace został przywiązany do kraty ciągniętej przez konie i zawleczony na miejsce egzekucji. Było to uważane za piętno zdrajcy. Użycie kraty lub zwierzęcych skór miało chronić skazańca, pozostawiając go nietkniętym na użytek poddania kolejnym, straszliwym etapom kaźni.. Ku uciesze tłumów droga Wallace'a na miejsce egzekucji prowadziła z Westminster poprzez Eastcheap, obok Tower do Aldgate i dalej przez miasto okrężną drogą, liczącą prawie 7 kilometrów. Przybyciu znienawidzonego przez Anglików Wallace'a do Smithfield towarzyszyło ogromne zbiegowisko gapiów, zachwyconych okrutnym widowiskiem. Nikt nie żałował Wallace'a i żadnej odrazy nie wzbudziło to, co zrobiono z nim w Smithfield. Za morderstwa, rabunki oraz inne przestępstwa, jakie popełnił - został powieszony. Odcięto go jednak, kiedy jeszcze żył, by nie  oszczędzić mu żadnego z okrucieństw, jakie zostały dla niego przygotowane. Na wpół świadomy, prawdopodobnie widział jak wypruto mu wnętrzności i wykastrowano. Za świętokradztwo, palenie kościołów oraz bezczeszczenie zwłok jego serce, wątroba, płuca i jelita zostały wrzucone do ognia. Na koniec, za banicję - ścięto Wallace'owi głowę.

Pomnik Williama Wallace'a na wzgórzu
Abbey Craig w Stirling.
Twarz bohatera wzorowana jest
na postaci  kreowanej w filmie

"Braveheart - Waleczne Serce"
z roku 1995 przez Mela Gibsona .
   Nawet kiedy już nie żył, Edward nie dał spokoju Williamowi. Jego zatkniętą na żerdzi głowę umieszczono na moście London Bridge, ku przestrodze dla innych buntowników i zdrajców. Jego ciało zostało porąbane na cztery części. Pierwsza z nich została wysłana do Newcastle (nad rzeką Tyne) i tam wystawiona na widok publiczny. Druga trafiła do Berwick, trzecią wywieszono w Perth. Czwarta część trafiła prawdopodobnie do Stirling. Zniszczenie ciała Wallace miało jeszcze dodatkowo wymiar religijny. Uważano wtedy, że w ten sposób, w dniu sądu ostatecznego nie będzie miał się jak stawić przed obliczem Boga i zostanie skazany na wieczne potępienie.

   W taki oto, straszliwy sposób, dokonał żywota William Wallace. Dla Szkockich patriotów powodem do dumy stał się fakt, że Wallace umarł jako bohater i męczennik. Pierwszym, który stworzył wizerunek Wallace'a jako męczennika i bohatera narodowego był Andrew z Wyntoun, który w "Oriyginale Cronykil of Scotland" tak oto napisał:
"W całej Anglii nie było wówczas
Tak oddanego człowieka, jak William Wallace.
Cokolwiek przeciw ich narodowi uczynił,
Miał ku temu wystarczający powód.
Ani też nigdy nie ślubował im
Braterstwa, wiary i ufności."

BOHATER, MĘCZENNIK, TERRORYSTA?

Opactwo Cambuskenneth. Według legendy, to właśnie
tutaj spoczęły, zebrane razem, poćwiartowane szczątki
Williama Wallace'a
.

(U dołu
Dwa kamienie leżące prostopadle do resztek
 muru zawierają wyryte litery "WW". Być może pod
nimi spoczęły szczątki "Strażnika Szkocji".)
   Opis Wyntouna został upiększony przez Ślepego Harry'ego i mimo, że nie do końca prawdziwy, na trwałe zapisał się w świadomości Szkotów, stając się inspiracją dla przyszłych pokoleń w walce o wolność i niepodległość. Jego imieniem nazwano szkoły, szpitale i ulice, a wśród dumnych Szkotów nie brakuje takich, którzy domagają się uznania Wallace'a za świętego i wyniesienia go na ołtarze.

   11 września 1997 roku, dokładnie w 700. rocznicę historycznej bitwy, oczy całego świata zwróciły się na Stirling, by oddać hołd temu, który oddał życie za ideę wolnej i niepodległej Szkocji. Setki ludzi z kobzami, w strojach narodowych i w średniowiecznych zbrojach, przemaszerowały szlakiem Wallace’a. Tego i następnego dnia odtworzono w naturalnej scenerii bitwę, w której Szkoci wtrącili do rzeki Forth, 5 tysięcy angielskich rycerzy, odnosząc tym samym jedno z najdonioślejszych zwycięstw przeciwko angielskiemu zniewoleniu.

   Nawet dziś William Wallace przez niektórych Anglików postrzegany jest nie jako bohater, lecz zażarty nacjonalista, który sam o sobie miał powiedzieć, że:
"zabije tylu Anglików, ilu tylko zdoła"
    Dla Szkotów bohater i męczennik, dla Anglików stał się zatwardziałym terrorystą, którego dłonie splamione zostały krwią niewinnych kobiet i dzieci. Pewnie jak zawsze, prawdą znajduje się gdzieś po środku i musimy pamiętać, że w trakcie szkockich wojen o niepodległość żadna ze stron nie przebierała w środkach. William Wallace był po prostu "dzieckiem swoich czasów". Na pewno nie był idealny, jak przedstawia go Ślepy Harry i film Mela Gibsona. Czy Wallace był okrutny? Tak. Był okrutny jak czasy, w których przyszło mu żyć, a w swym okrucieństwie dorównywał tym, przeciw którym walczył...


POSTSCRIPTUM...

Robert de Bruce. To on nosił
przydomek "Waleczne Serce"
   William Wallace nigdy nie otrzymał przydomku "Waleczne Serce". Nie wspominają o tym ani żadne kroniki, ani nawet Ślepy Harry, który wyidealizował go do granic możliwości. Do popularności tego przydomku i błędnego utożsamienia go z Wallace'em przyczynił się film "Braveheart - Waleczne Serce" Mela Gibsona. Jeśli nie William Wallace, to kto był tak nazywany? Otóż przydomek ten dumnie nosił Robert de Bruce, późniejszy król Szkocji - Robert I, który zainspirowany postacią Wallace'a, stanął na czele szkockiej armii w roku 1314, w bitwie pod Bannockburn, gdzie odniósł zwycięstwo w starciu z synem Edwarda I - Edwardem II. Pokonanie znienawidzonych angielskich wojsk wydatnie podniosło morale dumnego szkockiego narodu, pozwalając mu odzyskać swoją własną tożsamość i choć potrzeba było jeszcze kilkunastu lat do pełnego uznania niepodległości Szkocji (stało się to w roku 1328), Bannockburn wybitnie się do tego przyczyniło...

8 komentarzy:

  1. "I shall tell you of William Wallace. Historians from England will say I am a liar, but history is written by those who have hanged heroes". ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beginning of the movie. Robert Bruce words :)

      Usuń
  2. Braveheart to tytuł Bruce'a od bitwy w której jego serce zostało poniesione ( w srebnej szkatule) przed wojskami szkockimi. a architektem zwycięstwa pod Falkirk był Muray po jego śmierci z ran następne starcie pod Stirling Wallace przegrał gdyż był za głupi by coś nowego wymyślić.Bannockburn natomiast ustawiło Szkotów na długi czas ( łupy z nawiązką ) powetowały im okupację i rabunki anglików.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bitwa pod Stirling była pierwsza (1297) i to tam Murray został ranny, na skutek czego zmarł. Bitwa pod Falkirk odbyła się niemal rok później (1298). Wallace z całą pewnością nie był głupi, a czy faktycznie ojcem zwycięstwa pod Stirling był Murray? To kwestia bardzo dyskusyjna i nie ma na to bezpośrednich dowodów. Obie bitwy bardzo się różniły, głównie jeśli chodzi o warunki, w których przyszło walczyć obu stronom. Szkoci prezentowali się lepiej w walce partyzanckiej i głównym ich atutem było zaskoczenie przeciwnika, co miało miejsce pod Stirling. W Falkirk Anglicy znali już możliwości Wallace'a i z pewnością lepiej się do walki przygotowali. Tym bardziej, że walczono na otwartym terenie, co akurat sprzyjało Anglikom. Teza o genialności Murraya i bezradności Wallace'a była rozpowszechniana przez Anglików w celu upokorzenia szkockiego bohatera w oczach jego ludzi. "Braveheart" to faktycznie przydomek Bruce'a, o czym jest wzmianka w artykule powyżej.

      Usuń
  3. No i co do filmu to trzeba pamietac ze narratorem był Robert Bruce, to tak jakby jego historia. Myślę że Gibson mógł zabawić się świadomie z widzem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziękowania za podjęcie tematu i dobrze napisany "artykuł". Poza nielicznymi faktami z życia Wallace'a, które są pewne, cała reszta pozostaje w sferze przypuszczeń, dlatego polemika jest trudna. Wallace na pewno był człowiekiem bezwzględnym i brutalnym, ale nie odbiegał pod tym względem od jemu współczesnych (i nie tylko jemu współczesnych). Poważenie się na wojnę z potężną Anglią, wymagało determinacji i odwagi, tym bardziej, że stawiał własną głowę. Z tym na pewno polemizować nie można.
    A "Braveheart" nie jest filmem dokumentalnym, Gibsonowi wolno było zrealizować własną wizję. Chyba błędem jest moralne i etyczne ocenianie człowieka, który żył 700 lat temu, tym bardziej gdy samemu siedzi się bezpiecznie i spokojnie w domu na kanapie. Potwory moralne do legendy nie przechodzą. Banita czy okrutnik, to on nie Murray czy ktokolwiek inny, zdołał zmotywować skłócone górskie klany do solidarnej walki. Tak czy siak-czapki z głów przed tym facetem.
    Anonimowy (powyżej) -proszę jeszcze raz posłuchać początkowych słów filmu.
    Pozdrawiam Autora

    OdpowiedzUsuń
  5. Hi. My name is John. I'm a Scot. Umiem troche po polski. I have family in Poland and the Netherlands. Pochodze Edinburgh Scotland. Przegladac Websites po polski i znalazlem "W mroku historii..." to Websites is fantastic ! :) tlumacz na English ja.
    Ja popierac referendum in Scotland ! I'm ANTI-ENGLISH !!!! Wiliam Wallace is my idol:)
    Yours! :)


    OdpowiedzUsuń
  6. Sądzę, że film to tylko fajna historyjka, która po prostu miała się dobrze sprzedać, dokumenty są ciągle mało popularne wśród szerokiej publiczności. Jedyny minus jest taki, że na końcu filmu pojawia się wzmianka, film oparty na faktach i już wielu bierze go za dzieło historyczne a prawda jest taka, że pewnie miejsce akcji i postać są prawdziwe. A okoliczności i sytuacje to fantazja reżysera :D

    OdpowiedzUsuń