poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Rita Gorgonowa - morderczyni czy ofiara?

   "Sprawa Gorgonowej" przykuła uwagę większości obywateli w międzywojennej Polsce. Zbrodnia w Brzuchowicach, dokonana w 1931 roku, wstrząsnęła wszystkimi, a opinia publiczna wydała swój wyrok szybciej niż sąd. Ritę Gorgonową oskarżono o zamordowanie 17-letniej Elżbiety (Lusi) Zarembianki, córki swojego kochanka, lwowskiego architekta Henryka Zaremby. Kobieta została skazana na karę śmierci, zamienioną drugim wyrokiem na 8 lat. Polskie gazety okrzyknęły te wydarzenia mianem "najgłośniejszego procesu sądowego II Rzeczypospolitej".

 
   Na podstawie zeznań 14-letniego Stasia Zaremby - brata ofiary, niemal wszyscy natychmiast uwierzyli w winę Gorgonowej. Pomimo tego, że nie zabezpieczono prawidłowo dowodów zbrodni, a zeznania świadków wzajemnie się wykluczały, ława przysięgłych szybko zyskała pewność, odnośnie tego, co stało się w willi architekta Zaremby. Po kilkudziesięciu latach okazuje się, że nie wszystkie dowody świadczyły przeciwko oskarżonej. Więcej jest też pytań niż odpowiedzi. Niektóre poszlaki wskazują wprost, że mordercą mógł być każdy, a najwięcej wątpliwości budzą zeznania brata zamordowanej Lusi...



Z DALEKIEJ DALMACJI...

Emilia Margerita Ilić Gorgon,
czyli Rita Gorgonowa.
   Rita Gorgonowa przyszła na świat 7 marca 1901 roku w Kninie, w Dalmacji (ówcześnie Austro-Węgry, dziś Chorwacja), około 85 km na północ od Splitu. Naprawdę nazywała się Emilia Margerita Ilić. Nie wiadomo dokładnie jakiego pochodzenia była. Mówiono, że w jej żyłach płynęła Serbska lub Chorwacka krew. Jej ojciec (który był lekarzem) zmarł, gdy Rita miała 3 lata. W roku 1916 wyszła za mąż za oficera Armii Cesarstwa Austro-Węgierskiego - porucznika Erwina Gorgona, a po dwóch latach urodziła mu syna. Niedługo po tym oboje przenieśli się do Lwowa, by zamieszkać u rodziców męża. Po redukcji etatów w wojsku Gorgon został bez pracy. Czuł się samotny, często znikał z domu na kilka dni, zaczął korzystać z usług prostytutek. Po kolejnym powrocie do żony wyznał jej, że zaraził się chorobą weneryczną. W roku 1921 Erwin wyjechał do USA w poszukiwaniu pracy. W liście do żony pisał, że znalazł pracę, i że został wyleczony. Wysłał Gorgonowej kartę okrętową, żeby dołączyła wraz z synem do niego. Jej przybycie do Ameryki przedłużało się, ponieważ młoda Chorwatka miała problemy z dostaniem wizy.

   Podczas nieobecności Gorgona, o względy Rity zaczęli rywalizować jego bracia wraz z jego ojcem. Kobieta uchodziła za niezwykle piękną, co sprawiało, że nie mogła się odpędzić od licznego grona adoratorów. Gdy zaloty członków rodziny zostały odrzucone, Ci szybko postanowili się zemścić. W tym celu wysłali do Erwina list, w którym informowali go, że jego powabna żona szuka pocieszenia w ramionach wielu mężczyzn i często nie wraca na noc do domu. Małżonek uwierzył i postanowił zakończyć swoje małżeństwo. Polecił też braciom, aby wyrzucili Ritę z ich domu i zaopiekowali się jego synem. Prawdą jest, że kobieta uwielbiała przebywać w otoczeniu lwowskich kawalerów, z którymi często widywano ją w okolicznych kawiarniach i kinach. Czy dopuściła się zdrady małżeńskiej? Tego nie wiadomo, a sama Gorgonowa wszystkiemu zaprzeczała. Nie zmieniło to jednak faktu, że od tej chwili była zdana tylko na siebie. Pozostawała bez środków do życia, więc wkrótce rozpoczęła kurs pielęgniarski, a na swoje utrzymanie zarabiała jako guwernantka.

BONA W BRZUCHOWICACH

Rita Gorgonowa (stoi po środku), domniemana
zabójczyni Lusi Zarembianki (siedzi obok matki
na dole po lewej).
   Henryk Zaremba, właściciel firmy budowlanej i ceniony architekt lwowski, z powodu choroby psychicznej żony, nie radził sobie z wychowaniem swoich dzieci - córki Elżbiety (Lusi) i syna Stasia. Doradzono mu, aby wziął do opieki nad dziećmi – bonę (dawniej określano tak wychowawczynię małych dzieci w bogatych domach). Jego wybór padł na śliczną brunetkę pochodzącą z Dalmacji, która zamieszkała z Zarębami w ich willi w Brzuchowicach pod Lwowem. Szybko jednak stosunki służbowe między 41-letnim chlebodawcą a 23-letnią nianią przerodziły się w płomienny romans - w 1928 roku Rita urodziła Zarembie córkę Romanę. Para pozostawała w nieformalnym związku ale Rita często dawała Zarembie do zrozumienia, że zależy jej na ślubie. Stosunki Rity z dziećmi na początku układały się niemal wzorowo. zastępowała im zarówno matkę jak i ojca, gdyż Henryk, z racji swojego zawodu, w domu przebywał tylko w weekendy.

   Rita lubiła męskie towarzystwo i nie ukrywała tego, że podobają się jej wszelkiego rodzaju oznaki uwielbienia, których doznawała przy każdej niemal okazji. Często dzwonili do niej mężczyźni, dostawała liczne listy. Dorastająca Lusia szybko zrozumiała, co może kryć się za tym wszystkim i zaczęła posądzać swoja opiekunkę o romanse. O swoich spostrzeżeniach poinformowała ojca. Od tego czasu stosunki między Gorgonową a Zarembą zaczęły się wyraźnie psuć. Swoją złość Gorgonowa wyładowywała na gimnazjalistce, często odgrażała się nawet, że ją zabije. To doprowadziło do znacznego ochłodzenia stosunków panujących w domu. Architekt, posądzający Gorgonową o zdradę, postanowił wynająć mieszkanie we Lwowie i zamieszkać tam razem z dziećmi od 1 stycznia 1932 roku. Rita miała pozostać w Brzuchowicach. Oprócz dachu nad głową, Zaremba obiecał zapewnić utrzymanie ich córce Romanie. Dodatkowo Gorgonowa zażądała od Zaremby 10 tysięcy dolarów jako zadośćuczynienie. Henryk nie mógł się na to zgodzić. Miał wielką nadzieję, że z czasem uda mu się dojść z Ritą do porozumienia. Z tych planów nic jednak nie wyszło, gdyż dwa dni przed wyprowadzką, w willi doszło do ogromnej tragedii.

ZBRODNIA NIEDOSKONAŁA

Elżbieta (Lusia) Zarembianka z widocznymi obrażeniami
głowy. Zdjęcie wykonano tuż po śmierci.
   W nocy z 30 na 31 grudnia 1931 roku 17-letnia Lusia została znaleziona w martwa w swoim łóżku. Tego makabrycznego odkrycia dokonał jej (o 3 lata młodszy) brat Staś, który jako pierwszy z domowników złożył zeznania. Według tego, co zapisano w protokole przesłuchania, około północy obudził go przeraźliwy skowyt psa. Przypuszczając, że pod dom zakradł się złodziej, wyjrzał przez okno, nie zobaczył jednak nic podejrzanego. Krzyknął na Lusię, żeby sprawdzić, czy wszystko w porządku u siostry. Nie usłyszał odpowiedzi, więc wstał z łóżka, podszedł do hallu, gdzie zauważył tajemniczą postać ukrywającą się za choinką. Pomyślał, że to siostra i zawołał "Lusiu!". Nikt nie odpowiedział. Zdenerwowany zaczął bić pięściami w drzwi pokoju siostry, wtedy to owa postać przesunęła się cicho przez drzwi na werandę, skręciła w lewo ku schodom i znikła. Staś wpadł do pokoju Elżbiety. Dziewczyna leżała na łóżku z poduszką na głowie. Odrzucił poduszkę i zauważył, że Lusia była cała we krwi:
"Jej ciało było jeszcze ciepłe, głowę miała skręconą w prawą stronę, a na niej zakrzepłą krew."
   Zorientował się, że jego siostra nie żyje. Wybiegł więc z pokoju krzycząc "Lusia zabita!" Pierwsza przybiegła Rita ubrana w futro. Chwilę później pojawił się Zaremba, który razem ze Stasiem rozpoczął próbę reanimacji. Ich wysiłki nie mogły już jednak przynieść żadnego rezultatu. 

Dżagan do robienia dziur w lodzie, znaleziony
w basenie. Domniemane narzędzie zbrodni i
główny dowód w procesie o zabójstwo Lusi.
   Na miejsce została wezwana żandarmeria. Wstępne oględziny pokoju nie wykazały na podłodze żadnych śladów śniegu ani jego topnienia, które powstałyby od zaśnieżonego obuwia. Otwarta okno w pokoju było zbyt małe, by ktoś przez nie mógł wejść do pokoju, nie znaleziono również śladów próby gwałtownego dostania się do wnętrza willi. W hallu przy wejściu do pokoju Lusi, w rogu przy kominku, znajdował się kał, a nad nim na ścianie trzy krwawe plamy. Po rozwidleniu zbadano ślady na śniegu, które były częściowo przyprószone, lecz wykazały, że pochodzą od małych stóp w pantoflach. Ślady te biegły od frontowej do małej werandy, sąsiadującej z sypialnią Gorgonowej, następnie rozwidlały się w kierunku piwnicy i basenu. W szklanych drzwiach małej werandy szyba była wybita na wysokości klamki. Ujawniono również ślady krwi na murze niedaleko werandy oraz na drzwiach prowadzących do piwnicy, gdzie znaleziono chusteczkę z kilkoma różowymi plamkami. 


Willa Henryka Zaremby w Brzuchowicach pod Lwowem.
Zdjęcie wykonano 31 grudnia 1931 roku, czyli
następnego dnia po dokonaniu morderswta Lusi.
   Na dnie basenu znaleziono żelazny dżagan (narzędzie do robienia otworów w lodzie). Nie stwierdzono na nim jednak żadnych śladów krwi. Zaremba potwierdził, że dżagana używał ogrodnik do robienia przerębli. Gorgonowa miała na nogach pantofle. Na tylnej podszewce futra znajdowały się ślady kału. Na sukni i białej koszuli nie stwierdzono żadnych plam. Pantofle były mokre, z dużymi rdzawymi plamami. Prawa ręka Gorgonowej wykazywała zranienia. Zapytana o przyczynę tego urazu odpowiedziała, że skaleczyła się o szklankę, którą stłukł Zaremba zerwawszy się z łóżka na krzyk Stasia. Gdy zapytano o wybitą szybę w drzwiach jej sypialni, powiedziała, że wychodząc do basenu po wodę dla Lusi, przy otwieraniu drzwi wybiła szybę i skaleczyła rękę. Nie umiała jednak wytłumaczyć, dlaczego szła po wodę do basenu, mimo że woda znajdowała się w kuchni, a nawet w miednicy w pokoju Lusi. Na temat pantofli stwierdziła, że są one mokre, ponieważ biegła w nich po śniegu właśnie po wodę, a krew na nich może pochodzić od ryby, którą patroszyła na święta. Wytłumaczyła się również ze śladów kału na podszewce futra. Z powodu zepsutego klozetu załatwiała się poza domem i wtedy doszło do zabrudzenia. Stwierdziła także, że poplamiona krwią chusteczka mogła jej wypaść kilka dni wcześniej, kiedy podczas menstruacji sprzątała piwnicę. Nie umiała jednak wytłumaczyć dlaczego była mokra, skoro w otoczeniu było sucho. Ku zaskoczeniu wszystkich, poszlaki wskazywały, że za morderstwem stoi nie kto inny, jak Gorgonowa. Sama Rita konsekwentnie nie przyznawała do winy. Ustalenia detektywów wskazywały jednak na nią...

"TA, KTÓRA CHCIAŁA ZOSTAĆ PANIA!"

Plan willi w Brzuchowicach sporządzony przez biegłych,
z zaznaczonymi śladami kroków, krwi i kału.
   Śledczy bardzo szybko ogłosili prawdopodobną wersję wydarzeń. Stanowczo wykluczyli, by mógł to zrobić ktoś obcy. W okolicy willi nie znaleziono podejrzanych odcisków butów, nie było śladów włamania. Pies nie zaalarmował szczekaniem, że ktoś obcy wszedł na teren posesji (Zaremba zeznał, że pies zawsze szczekał na nieznajomych i był w stosunku do nich agresywny). Co więcej, na futrze i chusteczce Rity znaleziono ślady krwi grupy A, czyli takiej, jaką posiadała zamordowana. Gorgonowa miała grupę 0.

   Następnego dnia około godziny 15, lekarz sądowy dokonał oględzin ciała zamordowanej Lusi. W swoim raporcie z sekcji zwłok napisał:
"(...) leżały one na łóżku na wznak, prawa kończyna dolna wyciągnięta, lewa ułożona na zewnątrz, zgięta w kolanie. Obie kończyny zgięte w łokciach i palcach zaciśniętych.Całą twarz denatki, uszy, i włosy, kark i całe plecy krwią zaschłą zwalane.
Na ciele stwierdzono następujące ślady obrażeń:
a) Na czole po stronie lewej, trzy rany drążące do kości, która jest odsłonięta. Rany te biegną poprzecznie na długości 3-4 cm.
b) Po tej samej stronie czoła, znajduje się tuż nad zewnętrznym odcinkiem łuku brwiowego, ranka szczelinowata, długości 13 mm, dość powierzchowna drążąca tylko przez skórę.
Sekcja zwłok przeprowadzona 2 stycznia 1932 w Zakładzie Medycyny Sądowej we Lwowie wykazała ponadto obrażenia części płciowych pochodzących od wciśnięcia z dużą siła jakiegoś ciała tępego do pochwy, przy czym charakter i kształt obrażeń przemawiają za tym, że obrażenia te powstały przez wciśnięcie do dróg rodnych denatki palca w chwili, gdy ta już nie żyła lub była w stanie agonalnym(...)"
Rodzina Zarembów na tarasie domu. Od lewej: Staś Zaremba,
Rita Gorgonowa z córką Romą i Lusia Zarembianka.
    Według śledczych Gorgonowa przeszła ze swojego pokoju do sypialni Lusi i zabiła dziewczynkę dżaganem. By upozorować gwałt, palcem spenetrowała pochwę 17-latki. By włamanie do domu było bardziej wiarygodne, otworzyła okno, a sama chciała wyjść przez drzwi werandy. Natknęła się jednak na psa. Uderzyła go w łeb, aby go uciszyć. Zwierzę głośno zawyło z bólu. Skomlenie psa obudziło Stasia, który przybiegł do drzwi sypialni siostry. Gdy wszedł, zobaczył Lusię całą we krwi. Przerażony zaczął krzyczeć. W tym czasie Gorgonowa drżała ze strachu, schowana w jadalni. Obok niej chwilę wcześniej przebiegł Staś. Wydawało jej się, że chłopak nie zauważył stojącej tam kobiety. Pobiegła do sypialni i zmieniła zabrudzoną koszulę. Spaliła ją w piecu. W końcu dołączyła do zrozpaczonych domowników. Chodząc po wodę, wyrzuciła dżagan do basenu.

   W toku śledztwa ustalono poza tym, iż Gorgonowa widziana była tej nocy w seledynowej koszuli nocnej (potwierdził to Staś, przechodzący wieczorem przez sypialnię Gorgonowej), a nie w białej, w jakiej zastano ją po przybyciu żandarmerii. Koszula ta miała sprawiać wrażenie, jakby w niej nie spano. Nasunęło to śledczym wniosek, że owa seledynowa koszula, z uwagi na możliwe ślady krwi na niej występujące, została spalona, co tłumaczyło również znalezione przy piecu ślady nafty. Zapach nafty dało się wyczuć także od Gorgonowej. Kobieta zeznała jednak, że użyła nafty w celu zdezynfekowania rany na dłoni. Ślady kału tłumaczono załamaniem się psychicznym morderczyni po dokonaniu zbrodni. Miejsce oddania kału wskazywało, iż oddany został z pozycji stojącej, przy oparciu się o ścianę. Wykluczono tym samym inną wersję, jakoby była to swoista wizytówka, jaką wówczas mieli w zwyczaju pozostawiać na miejscu swoich przestępstw włamywacze. Zaremba został podejrzany o współudział w morderstwie lub o pomoc w zacieraniu śladów, jednak po pięciu tygodniach został zwolniony z więzienia. Załamany nie wychodził z domu. Kobiety oferowały pomoc w wychowywaniu dzieci. Pragnęły zająć miejsce Gorgonowej. Staś starannie selekcjonował listy, zanim dostarczył je ojcu.

Bilet wstępu na proces Gorgonowej.
   Przedsiębiorstwo budowlane „Henryk Zaremba i S-ka” upadło, a Henryk popadł w ogromne długi. Mieszkańcy Lwowa widzieli morderczynie wyłącznie w Gorgonowej. Ritę oskarżały bez litości głównie kobiety. Nie umiały wybaczyć jej wejścia pod dach starszego pana i zostanie jego kochanką. Podobne sytuacje mimo wszystko nie należały we Lwowie do rzadkości. Z pogardą wypowiadały się na jej temat, a listy, które wysyłały na Policję, najczęściej zawierały jeden schemat: 
"Ta, która chciała zostać panią! Doprowadziła Zarembę do tego, że miał z nią dziecko, Romusię. Zaniedbywała dzieci Zaremby, a jego zdradzała – nie mamy wątpliwości - to przez nią mąż, Erwin Gorgon, opuścił kraj."


ŚMIERĆ ZA ŚMIERĆ...

Oskarżona wchodząca na sale rozpraw. Pierwszy po prawej - Staś Zaremba.
   23 kwietnia 1932 roku we Lwowie rozpoczął się proces Rity Gorgonowej, oskarżonej o morderstwo Lusi Zaremby. Podstawowym dowodem obciążającym miało być rozpoznanie Rity przez Stasia Zarembę, który podobno zauważył ją w hallu, ukrywającą się, tuż po morderstwie, za choinką. Sprawę śledziła niemalże cała Polska. Pod sądem zbierały się tłumy gapiów, a prasa z wielkim zaangażowaniem rozpisywała się o każdym szczególe ujawnionym podczas procesu. Zgromadzeni na sali sądowej goście spodziewali się, że Gorgonowa w pierwszym zdaniu podczas wyjaśnienia powie, że to ona zabiła. Zawiedli się jednak, gdyż oskarżona na każde pytanie znajdowała błyskawiczną odpowiedź, argumentowała i broniła się zaciekle.

   W mowie końcowej prokurator Laniewski powiedział:
"Przyjmijcie Panowie, że oskarżona jest winna albo przyjmijcie, że jest niewinna, ale na dwie rzeczy musicie zgodzić się bezwzględnie. Po pierwsze, nikt obcy nie wtargnął do willi. Morderstwa musiał dokonać ktoś z domowników. Po drugie, intencję zabicia miała tylko oskarżona. Krzyczę do was: To ona zabiła! Wszystko wokół mnie, drzewa brzuchowickich lasów, cegły tej nieszczęsnej willi, ściany sali sądowej, bruki uliczne, wszystko krzyczy: To ona zabiła! Kiedy pójdziecie Panowie do sali narad, nie będę się mógł oprzeć się tej strasznej wizji – poczołga się za wami duch niewinnej, zamordowanej dziewczynki. Nie odwracajcie od niej głowy. Patrzcie na nią. Podniesie ku wam szkielet swojej ręki i kością swojego palca wskaże tu – na ławę: To ona zabiła!"

   Obrońca Gorgonowej, mecenas Axer odpowiedział:
"Stoi przede mną przeciwnik stokroć ode mnie mocniejszy, któremu nie jestem w stanie podołać: ślepa na światło prawdy, głucha na krzyk duszy ludzkiej, nie przystępna dla rzeczowych argumentów, zła, zimna opinia publiczna. Ulica wydała już wyrok na Ritę Gorgonową. Ale głos ulicy nigdy nie był głosem Boga. Głos ulicy był zawsze dziełem ludzi, mających w ręki instrumenty służące do grania na namiętnościach. Do wpływania na tłum. Do podburzania i podjudzania. Co sprawiło, że w sprawie Rity Gorgonowej rozszalały się namiętności ludzkie? Rozszalała się ślepa żądza zemsty? Co sprawiło, że krzyk ulicy zagłuszył głos sumienia i obalił zasady logicznego myślenia – zastanówcie się nad tym, Panowie Sędziowie. Wysoki Sądzie wnoszę o uniewinnienie oskarżonej."

Rita Gorgonowa składająca zeznania w sądzie.
na dalszym planie jej obrońca - Maurycy Axer.
   Pod koniec procesu obrońca ujawnił zaskakujący fakt. Gorgonowa była w ciąży! Stwierdziła również, że ojcem dziecka jest Henryk Zaremba, a poczęcie nastąpiło 24 grudnia 1931 roku na tydzień przed zamordowaniem Lusi. Zaremba stanowczo temu zaprzeczył i zapowiedział, że nie uzna dziecka.

Gorgonowa w ostatnim słowie powiedziała:
"Lusi nie kochałam, ale ją lubiłam. Co mi złego Lusia zrobiła? Jestem niewinna."
   Mimo wielu wątpliwości oraz niepewnych dowodów, Sąd Okręgowy we Lwowie dnia 14 maja 1932 roku skazał Emilię Margeritę Gorgonową na karę śmierci przez powieszenie. Dziewięciu sędziów przysięgłych uznało oskarżoną za winną, trzech było innego zdania. Po tym wyroku opinia publiczna była wreszcie usatysfakcjonowana. 

   22 września 1932 w więzieniu Gorgonowa urodziła córkę Ewę. Zaremba wciąż uparcie twierdził, że to nie on jest ojcem dziecka, mimo, że data urodzin wskazała dokładnie 9 miesięcy od daty poczęcia, wskazanej przez Ritę. Odmówił też płacenia alimentów, więc córka otrzymała nazwisko panieńskie matki - Ilić.

WIZJA LOKALNA, CZYLI POWRÓT DO DOMU...

Przygotowania do wizji lokalnej w Brzuchowicach.
Po prawej stoi Staś Zaremba.
   Obrońcy wnieśli skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego, który uchylił wyrok Sądu Okręgowego, ponieważ naruszone zostały przepisy postępowania poprzez odrzucenie wniosków obrony oraz zbyt ogólnikowe określenie czynu przypisywanego oskarżonej. Drugi proces rozpoczął się 6 marca 1933 roku w Krakowie. Mecenas Axer przypuścił ostry atak na biegłych. Jego zdaniem ekspertyzy zostały wykonane niefachowo. Omawiano nawet brak badania znalezionego w kącie kału (według ludowych wierzeń sprawca wraca na miejsce zbrodni, a oddany tam kał ma uniemożliwić jego schwytanie). Stwierdził również, że mogą to być odchody psa, ponieważ nie przeprowadzono w tym kierunku żadnych analiz. Cały czas także rozpatrywano problem domniemanego narzędzia zbrodni - dżagana znalezionego na dnie basenu i braku na nim śladów krwi. Wówczas nie umiano jeszcze porównywać obrażeń jakie powstały na czaszce z konkretnym narzędziem. Postanowiono przeprowadzić również wizję lokalną w willi, gdzie doszło do morderstwa. Uczestniczyli w niej wszyscy domownicy, a wynik przeprowadzonych tam rekonstrukcji podważył większość materiału dowodowego.

Rita ze swoją "Kropelką" w pociągu podczas podróży
na wizję lokalną. "Kropelką" Gorgonowa nazywała
swoją Córkę Romanę.
    W pierwszej kolejności sprawdzono, czy Staś mógł poznać kto schował się za choinką. Mimo, że w sądzie zeznał, że ową tajemniczą postacią uciekającą przez werandę była na pewno Gorgonowa, to przy podobnym oświetleniu nie rozpoznał twarzy, chowającej się za choinką, podstawionej osoby. Nie rozpoznał również koloru koszuli nocnej, którą rzekomo widział w noc popełnienia morderstwa, gdy pokój oświetlała tylko jedna świeca. Pokazano mu dwie koszule - seledynową i białą. Stwierdził, że obie były seledynowe. Wątpliwości dostarczył również czas, którego potrzebowałaby Rita na ucieczkę zza choinki i przybiegnięcie do swojego łóżka (Zaremba zeznał, że gdy biegł do pokoju Lusi zaalarmowany przez Stasia, to minął pokój Gorgonowej i widział ją leżącą pod kołdrą). Od czasu ucieczki tajemniczej postaci do chwili krzyku Stasia i pojawienia się Gorgonowej w swoim pokoju, według śledczych minęło 20 sekund. Wizja lokalna wykazała niezbicie, że Gorgonowej przebiegnięcie od werandy dookoła domu i pojawienie się w łóżku zajęło około 50 sekund...

   Postanowiono również sprawdzić zeznania Zaremby dotyczące psa. Twierdził on, że pies zawsze szczeka na obcych i jest agresywny, tymczasem kiedy przedstawiciele sądu weszli na posesję, gdzie przebywało zwierzę, okazało się, że pies podbiegł do nich z machającym ogonem oznaczającym przyjazne zamiary. Nie szczekał i nie warczał, dał się nawet pogłaskać.

  Na wracającą z wizji lokalnej w Brzuchowicach Gorgonową, czekał kilkutysięczny rozhisteryzowany tłum. Policja uratowała podsądną przed ukamienowaniem. Znane osobistości ówczesnej Polski: Irena Krzywicka, Stanisława Przybyszewska, Kazimierz Wierzyński, Witold Zechenter i Tadeusz Boy-Żeleński, domagały się uniewinnienia Gorgonowej z braku dostatecznych dowodów winy. Sąd jednak uznał ponownie Ritę za winną i tym razem skazał ją 8 lat więzienia, uznając, że zbrodnię popełniła pod wpływem silnego wzruszenia. Na jej niekorzyść przemawiał romans z żonatym mężczyzną, posiadanie nieślubnego dziecka. Dodatkowo była cudzoziemką, która uwiodła innego mężczyznę, a następnie zamordowała jego córkę, która nie zgadzała się na ten "nieetyczny i niemoralny związek".

KŁAMCA STAŚ I INNE WĄTPLIWOŚCI...

Rita w towarzystwie adwokata Mieczysława Ettingera.
   Najbardziej zadziwiający jest fakt, że całe oskarżenie sformułowano na podstawie zeznań 14-letniego dziecka - Stasia Zaremby. Obrońcy sugerowali, że chłopak ma bujną wyobraźnię. Przeglądając akta sprawy w oczy od razu rzuca się fakt, że upiększał on swoje zeznania co chwilę. Przesłuchiwano go łącznie 9 razy i za każdym razem coś dodawał, a jego zeznanie różniły się od siebie istotnymi szczegółami. Na temat tajemniczej postaci schowanej za choinką, w pierwszym zeznaniu powiedział, że "była to osoba bezkształtna", w drugim zeznaniu stwierdził, że "postać miała na sobie futro", idąc z ogrodnikiem Kamińskim do posterunku żandarmerii mówił "widziałem go", w rozmowie z dr Csalą - "widziałem ją", w kolejnym przesłuchaniu powiedział, że postać "była podobna do Gorgonowej", a ostatecznie, że "na pewno była to Gorgonowa".

   Dziś wiele osób zajmujących się sprawą Gorgonowej, twierdzi wręcz, że to sam Staś mógł dokonać zbrodni. Nieletni młodzieniec z wrażenia, może popuścić mocz lub kał (stąd ślady w hallu). Ponadto był on dzieckiem matki chorej psychicznie, co uparcie powtarzali obrońcy. Podobno często lunatykował i budził się w różnych częściach domu. Adwokat Chorwatki domagał się, by sprawdzono kiedy się urodził - czy przed wystąpieniem choroby matki czy już po. W wywiadzie udzielonym gazecie "Nowiny Codzienne" obrońca Axer powiedział, że ślady zakrwawionych dłoni zostawione na ścianie były małymi dłońmi i mogły należeć do 14-letniego dziecka. Gdy śladami zajęli się biegli, stwierdzili, że nie były to nawet dłonie Gorgonowej.

Rita ze swoją córką w więziennej celi.
   Dlaczego psa słyszał tylko Staś i to... w słuchawkach? On sam zeznał, że przed snem miał na uszach słuchawki i jak co wieczór słuchał radia. W takiej pozycji też usnął. Pies miał skowytać od strony basenu, pod oknem sypialni Zaremby, tymczasem Staś spał po drugiej stronie domu. Teoretycznie to własnie Zaremba powiniem usłyszeć skowyt. Dlaczego Staś po usłyszeniu psa nie poszedł na drugą stronę domu sprawdzić, co się dzieje, tylko udał się od razu do pokoju siostry? Rodzi się jeszcze jedno pytanie: po co Rita miałaby ogłuszać psa, skoro zwierzę na widok domowników zachowywało się cicho i spokojnie?

   Jako narzędzie zbrodni jednogłośnie przyjęto dżagan znaleziony w basenie. Najcelniejszą ocenę tego dowodu przedstawił obrońca Gorgonowej w procesie krakowskim, mówiąc iż dżagan jest to tylko przedmiot znaleziony w basenie. Miał racje. Zdaniem biegłych:
"(...) trzy z czterech ran ofiary mogły być zadane tym przedmiotem, choć jest to wątpliwe, natomiast czwarta rana nie pasuje do tego narzędzia. Ciężar narzędzia przekraczał 4 kg, jego użycie musiałoby spowodować zmiażdżenie czaszki, nie rany jakie znaleziono na głowie denatki."
Ława przysięgłych z przewodniczącym Krowickim,
odczytującym wyrok 8 lat więzienia dla Gorgonowej.
   Ponadto dżagan zaginął przed świętami. Jest mało prawdopodobne, żeby Gorgonowa go zabrała i przechowywała. Nasuwa się wniosek, że owe narzędzie nie ma nic wspólnego z morderstwem. Mógł wpaść komuś do basenu podczas rozbijania lodu. Jeśli nie dżagan, to co było narzędziem zbrodni i gdzie się podziało? Jest jeszcze jeden niejasny fakt: Staś gdy wszedł do pokoju siostry, spostrzegł, że leży ona we krwi i podniósł alarm. Według śledczych zajęło to około 20 sekund. Krzyki usłyszał ojciec, zerwał się z łóżka, wybiegł z pokoju, przebiegł przez pokój Gorgonowej, a ona już w nim była. Czyli ten krótki czas musiał wystarczyć jej na wybiegnięcie z werandy, zbiegnięcie do basenu, wyrzucenie dżagana (tutaj kolejny drobny szczegół - w basenie były ślady stóp biegnących tam i z powrotem, jakby szukających czegoś), dalej - dobiegnięcie do małej werandy swojego pokoju, szamotanie się z drzwiami, wybicie szybki, wbiegnięcie do pokoju i dopiero w tym momencie przechodził przez niego Zaremba. Wybicie szybki w drzwiach musiało zatem nastąpić przed krzykami Stasia, zanim wstał Zaremba. Wątpliwe, żeby nie obudził się od dźwięku tłuczonego szkła, które przecież słyszał Staś, stojący w hallu po drugiej stronie domu. Porzucona w basenie świeca też może dziwić - noc była jasna od śniegu, morderca nie potrzebowałby świecy, tak jak nie potrzebował jej Zaremba wybiegający z pokoju i przechodzący się przez trzy pomieszczenia...

"JA NIE MAM MATKI!"

Więzienie Fordon w Bydgoszczy. Tutaj Gorgonowa
odsiadywała swój wyrok do 3 września 1939 roku.
   Po procesie i wyroku skazującym Ritę Gorgonową przetransportowano z dzieckiem do więzienia kobiecego w Fordonie pod Bydgoszczą. Ewa przebywała w żłobku, ale często przynoszono ją do celi matki. Skazana kobieta była bliska podpisania z filmowcami amerykańskimi umowy o prawo sfilmowania jej biografii. Amerykanów jednak interesowało przede wszystkim jej uniewinnienie. Po wyroku skazującym, już więcej się do niej nie odezwali.

   W Fordonie wyrabiała maty i kilimy. Prawie z nikim nie utrzymywała kontaktów. Jednym z nielicznych odwiedzających był mecenas Maurycy Axer, który podczas dwóch procesów bronił jej za darmo. Pisała niego:
"Jestem przygotowana do tego, że przyjdzie mi cały wyrok spędzić w więzieniu... Co się tyczy mojego dziecka, to jest ono w żłobku więziennym. Chowa się zdrowo. Nie wiem, gdzie je mam umieścić po upływie terminu wyznaczonego przez regulamin więzienny."

Ogrodnik Józef Kamiński, zeznający podczas procesu.
   Gorgonowa cały czas zabiegała o przeprowadzenie apelacji swojego wyroku i wcześniejsze zwolnienie z więzienia. 3 września 1939 roku (dwa dni po wybuchu wojny), na mocy amnestii, darowano jej pozostałą karę i opuściła więzienie. Zamieszkała w Warszawie przy ul. Czerniakowskiej - w schronisku dla uchodźców, potem w klasztorze sióstr Nazaretanek. Rozpoznawano ją na ulicy i wyzywano. Na zaczepki odpowiadała:
"Jestem niewinna, a jeśli nawet byłabym, to już za to odcierpiałam."
   Udała się na Żoliborz do willi Zaremby. Jego druga żona przyjęła ją niechętnie, a Romusia, dziecko Zaremby i Gorgonowej, zwróciła się do niej ze słowami: "Ja nie mam matki!".

Grób Lusi Zarembianki.
Cmentarz Łyczakowski we Lwowie.
   Legenda sensacyjnego procesu odżyła tuż po wojnie. Uporczywie powtarzano pogłoskę, że Gorgonową skazano niewinnie i wkrótce odbędzie się rozprawa rehabilitacyjna. 20 i 22 kwietnia 1949 r. w "Echu Krakowskim" Stefania Szatkowska informowała czytelników, że Józef Kamiński, ogrodnik Henryka Zaremby, przyznał się na łożu śmierci, przed księdzem i dwoma świadkami, że zabił Lusię Zarembiankę, a Rozalia Kamińska, dowiadując się o tym zdarzeniu, z rozpaczy postradała zmysły. Informacja ta okazała się nieprawdziwa, gdyż ogrodnik żył i miał się dobrze. Rozalia i Józef Kamińscy wnieśli oskarżenie o zniesławienie do Sądu Okręgowego w Krakowie przeciwko Stefanii Szatkowskiej, Józefowi Różańskiemu i Ryszardowi Wojnie. Sprawę wygrali...

   Rita Gorgonowa znalazła się podczas okupacji w tragicznej sytuacji. Nie posiadała mieszkania, zawodu, pieniędzy, była osamotniona. Trudniła się dorywczym handlem pod Halą Mirowską. Jej dalsze losy są nieznane. W czasie powstania warszawskiego zginęło około 200 tysięcy warszawiaków – cywili. Czy Gorgonowa znalazła śmierć wśród nich? Tego dziś nie sposób ustalić. Mogła również zostać zesłana do obozu pracy lub obozu koncentracyjnego. Jej córki twierdziły, że Gorgonowa jednak przeżyła wojnę. Podobno widywano ją na Dolnym Śląsku, Wrocławiu i Łodzi. Pojawiły się plotki, że wyemigrowała z kraju. Miała wyjechać do Jugosławii, Rumunii lub do Ameryki Południowej. Doniesienia te nigdy nie znalazły potwierdzenia. Rita przepadła bez śladu...

   Staś Zaremba studiował na politechnice, zginął w 1939 roku w górach, zasypany przez lawinę. Henryk Zaremba zmarł w 1954 roku. Ewa nigdy nie zobaczyła swojego ojca.

  Na podstawie historii tej zbrodni Janusz Majewski nakręcił w 1977 roku film "Sprawa Gorgonowej" z Ewą Dałkowską w roli głównej.

POSTSCRIPTUM...

Córka i wnuczka Gorgonowej. Ewa Ilić (po lewej) i
Margerita Ilić-Lisowska (po prawej).
  W 2014 roku rodzina Rity Gorgonowej (córka Ewa i wnuczka Margarita Ilić-Lisowska) zapowiedziały próbę wznowienia procesu i rewizji wyroku skazującego. Nowy proces ma wykazać ponad wszelką wątpliwość słabość materiału dowodowego w procesie poszlakowym oraz fakt wpłynięcia na sąd panującej wtedy atmosfery linczu, w jakiej był wydany wyrok. Adwokatem rodziny jest Michał Olechnowicz, który chce powołać zespół ekspertów mających dokonać rekonstrukcji zbrodni. Przejrzał on prawie dwa tysiące stron akt sądowych i to właśnie na ich podstawie postara się zakwestionować wyrok skazujący z roku 1933. Dodaje, że zamierza sprawdzić, czy obrażenia jakie odniosła Lusia Zarembianka rzeczywiście mogła zadać kobieta i czy profil psychologiczny Gorgonowej pozwalałby na tak brutalny mord. Chce też wyjaśnić okoliczności podobnej zbrodni, która kilka tygodni wcześniej wydarzyła się niedaleko Brzuchowic. Rodzi się tylko pytanie, czy jego wiara i zaangażowanie umożliwi dotarcie do prawdy? Rodzina Gorgonowej wierzy, że nigdy nie jest za póżno by oddać sprawiedliwość ofiarom. Kimkolwiek by one nie były...

118 komentarzy:

  1. Wyczerpujący i szczegółowy artykuł. Chociaż rzeczywiście istnieje sporo poszlak wskazujących, iż to nie Gorgonowa była zabójczynią Lusi, to moim nic nie znaczącym zdaniem lwowski sąd w 1932 roku, nie mylił się.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem fakt, że Rita była samiuteńka w kraju, z teściami przeciwko sobie, do tego nie miał kto jej wspierać, uczynił z niej łatwy cel mediów i opinii publicznej. Cudzoziemka, inteligentna, ładna, na domiar złego potrafiła wkręcić się na tak zwane "salony" - wprost idealna do ogólnokrajowego hejtu. Ówczesne brukowce tylko podkręcały atmosferę wokół morderstwa, a głupi ludzie łyknęli to (tak, tak, dzisiaj też ludzie łykają rewelacje rodem z Faktu) i nieszczęście gotowe. Wymiar sprawiedliwości od początku był stronniczy i moim zdaniem na siłę znalazł winnego - by zdobyć poklask obywateli. Tyle. Zarembie pewnie było na rękę pozbyć się niewygodnej partnerki, być może chciał chronić syna (jeśli to on w jakimś szale zamordował siostrę)... Tego się nie dowiemy. Ja jednak uważam, że prócz Lusi (notabene rozpieszczonej małolaty, co niepotrzebnie wtykała nos w sprawy dorosłych), to również Rita była ofiarą tej tragedii

    OdpowiedzUsuń
  3. Kropelka jest starą kobietą , czy zdoła udźwignąć prawdę jesli okaże się , że jest córką morderczyni?na razie żyła złudzeniami...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem niemalże pewna, że Rita Gorgonowa zabiła Lusię, ona jedna miała motyw i wielokrotnie się odgrażała w obecności służby, że ją zabije. Anonimowy (9 11.2014) pisze, że Rita miała przeciwko sobie teściów, lecz to nieprawda! Teściowa kochała ją jak córkę i z jej synem odwiedzała ją w więzieniu. Poza tym, w artykule nie ma istotnej wzmianki, że na śniegu były tylko ślady małych stóp w pantoflach, prowadzące od werandy do drzwi sypialni Gorgonowej i do basenu, a więc na 100% zbrodnię popełnił ktoś z domowników i na pewno nie był to Staś, ani jego ojciec, bo obydwoje kochali Lusię i żaden z nich nie był szaleńcem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Motyw miał również ojciec Lusi . Lusia wymogła na nim aby zerwał z Gorgonową . To przecież dla tego wyprowadzali się z Brzuchowic . On , owszem rozumiał , że ten związek jest niestosowny , ale nie chciał się z Ritą rozstawać . Świadczyć o tym może kolejna ciąża Gorgonowej . O ojcostwo oskarżano jej adwokata a to oznacza , że Rita zaszła w ciążę kilka dni przed zabójstwem Lusi . Zaremba znalazł się między dwiema kobietami które kochał - między córką a kochanką . A każda z nich chciała czegoś innego, czegoś przeciwnego . Tyle , że postawa tych kobiet była inna . Lusia naciskała , a Rita pozwoliła decydować Zarembie . To dla tego Lusia musiała zginąć . Przerażony tym co zrobił , Zaremba oskarżył o wszystko Gorgonową bo skoro do zabójstwa doprowadził jego romans z Ritą to ona jest wszystkiemu winna .

      Usuń
    2. Prosze przeczytac pamietnik Zaremby tam jest tez ze willa nalezala do zony Zaremby i zony rodzina podala Zarembe do sadu bo on po smiesznie niskiej cenie kupil od zony ten dom a zona byla juz chora ,wiec i watek ze ten dom miala dostac Rita upada bo ten dom byl przeznaczony dla Lusi jest wiec motyw ponadto on byl nietykalny bo architekt przed wojna byl wysoko postawiony a mimo to siedzial 5 tygodni w pudle ,jest tak ze nie kocha sie dziecka z niekochanej zony ozenil sie tylko dla pieniedzy i jak przyslowiowy psiak dalej ganial za babami ,a Lusia miala charakter podobny do chorej zony ciagle robila awantury wiec bal sie ze i ona jest chora psychicznie wiec drugi motyw jest,Zaremba byl bankrutem wiec nie wiem dlaczego pisze sie ze on dal Ricie 10 tys dolarow , on nie mial nawet na oplacenie tego mieszkania we Lwowie gdzie mieli sie przeprowadzic wiec trzeci motyw.Rodzina zony splacila duzo jego dlugow a potem jak bylo dziecko z kochanka to obserwowali tylko Zarembe chora zona do swojego domu przychodzila w odwiedziny do dzieci i Rita jej objad podawala he dobre to wszystko to byla jakas patologia a Rita koziolek ofiarny

      Usuń
  5. Nie mam wątpliwości co do tego, że Lusię zabił ogrodnik. Sam z resztą przed śmiercią miał się do tego przyznać. W mojej ocenie jest to przykład przedwojennej zbrodni doskonałej. Rita Gorgonowa jest ofiarą. Ta sprawa pokazuje jak nieudolne było sądownictwo w okresie międzywojennym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewiele się od tamtych czasów zmieniło niestety.

      Usuń
  6. Do postu powyzej a'propos ogrodnika - czytales dokladnie? "w "Echu Krakowskim" Stefania Szatkowska informowała czytelników, że Józef Kamiński, ogrodnik Henryka Zaremby, przyznał się na łożu śmierci, przed księdzem i dwoma świadkami, że zabił Lusię Zarembiankę, a Rozalia Kamińska, dowiadując się o tym zdarzeniu, z rozpaczy postradała zmysły. Informacja ta okazała się nieprawdziwa, gdyż ogrodnik żył i miał się dobrze. Rozalia i Józef Kamińscy wnieśli oskarżenie o zniesławienie do Sądu Okręgowego w Krakowie przeciwko Stefanii Szatkowskiej, Józefowi Różańskiemu i Ryszardowi Wojnie. Sprawę wygrali..."

    OdpowiedzUsuń
  7. OCZYWIŚCIE=to nie Rita zabiła Lusię. To wbrew wszelkiej logice. nie dokonał także tego żaden inny domownik...
    Rita... umarła w 1940roku, mam wrażenie. A kto zabił? ogrodnik... tyle że nie ten który jest tu wymieniony powyżej. tylko...pomocnik ogrodnika. i to zabójstwo wcześniej=też ta sama osoba . TO są moje SUBIEKTYWNE WRAŻENIA.
    Życzę powodzenia rodzinie Rity w dochodzeniu sprawiedliwości przed sądem. Prawda jest najlepsza ZAWSZE!

    OdpowiedzUsuń
  8. nie zabija się ot tak, owszem, czasem kłótnia może przybrać nieoczekiwany obrót, ludziom puszczają nerwy i nieszczęście gotowe, ale tu mord popełniono w nocy, i to na dziewczynce, był to zatem atak choć w części przemyślany, z faktów, kt. przedstawiono wynika, że nikt z zewnątrz nie wszedł, chyba że latał na miotle, a skoro tak, to mamy ojca, brata i Gorgonową jako możliwe grono potencjalnych zabójców, jakie motywy miał ojciec i brat? szaleństwo? jeśli tak, to byłyby na to dowody, a jeśli osoby były zdrowe psychicznie to w morderstwo 14 latka na siostrze uwierzyć mi trudno, a kochający ojciec bez powodu mordujący córkę też mi przez głowę przejść nie może, tylko Gorgonowa ma jakiś tam motyw i była najmniej z Lusią związana uczuciowo, żeby być w stanie zrobić to co zostało zrobione, taka jest moja logika, a jeśli udowodnić tego nie można, to już jest problem dowodów

    OdpowiedzUsuń
  9. " taka jest moja logika, a jeśli udowodnić tego nie można, to już jest problem dowodów."
    ----------------------------------------------------------------
    jak to dobrze, że tacy idioci jak ty nie mają wstępu do zawodu sędziego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdanie bardzo dobrze oddaje proces. W lwowskim sądzie prokurator miał koronny dowód jakim była analiza krwi. Kiedy doszło do jego podważenia bo metoda, jaką było przeprowadzone badanie została zakwestionowana w swej końcowej mowie kazał ławnikom by nie zwracali uwagi na te ślady... Łatwo wskazać na podstawie is fecit cui prodes ale po to są sądy by nie przekonanie decydowało o czyjejś winie lub nie. Więc dziwią mnie takie wpisy – a mnie się tam zdaje że...

      Usuń
  10. Co do losów Gorgonowej, to w dzienniku gadzinowym "Kurier Częstochowski" (nr 242 z dn. 18.10.1940) jest notatka prasowa, ze w październiku 1940 roku Gorgonowa zgłosiła się do komisariatu policji polskiej (tzw. "granatowej") w Warszawie, zgłaszając oszustwo dokonane na jej szkodę. Na pewno w "Nowym Kurierze Warszawskim" też jest stosowna wzmianka.

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam,
    bardzo dobry artykuł.
    Postanowiłem poszukać miejsca gdzie stoi/stała willa Zarebmy. Chyba udało mi się znaleźć:

    https://www.google.pl/maps/@49.8925451,23.948476,3a,75y,323.69h,86.59t/data=!3m6!1e1!3m4!1suvYiRvIg4MBZZsBSKTe2ew!2e0!7i13312!8i6656?hl=pl

    Po prawej stoi willa dr Csali, po lewej zaś miejsce, na którym była willa Zaremby. Dziś jest tam inny budynek.
    Czy ktoś jest w stanie to zweryfikować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez szukalam ale z marnym skutkiem masz moze nazwe ulicy?

      Usuń
    2. http://www.dinartstudio.pl/info,Rita_Gorgonowa tam jest protokol zeznan udalo mi sie odczytac powiat gmine ale ulicy nie zaczyna sie na M ,moze komus sie uda w rubryce ostatni adres zameldowania

      Usuń
    3. W wikipedii o ricie tez jest protokol przesluchania i dokladnie ten sam problem brzuchowice powiat łączki ul. nie da sie odczytac

      Usuń
    4. W protokołach podana jest ulica Marszałkowska. Na karcie ewidencyjnej adres jest trudny do odczytania ze względu na błąd w zapisie. Osoba odpowiedzialna za wypełnienie karty "zjadła" literę "s" i jako nazwę ulicy zapisano "Marzałkowska".

      Usuń
    5. Dziekuje ;)

      Usuń
    6. Ja się zgadzam raczej, na fotach z wizji lokalnej w NAC widać za bramą jakiś budowany budynek. Może to być ta willa tylko później została podwyższona dlatego dzisiaj nie ma wieżyczek, widać nawet taką półokrągła część. Przy ulicy którą bierzemy pod uwagę - główna droga, pomiędzy Brzuchowicami, a Rzęsą Polską (tam gdzieś musiały, miały być Łączki gdzie Zaremba miał dom), dzisiaj Niezależności Ukrainy nie ma więcej pasujących budowli.

      Porównajcie też filary bramy ze zdjęć z wizji lokalnej w NAC https://audiovis.nac.gov.pl/i/PIC/PIC_1-B-638-5.jpg do filarów bramy (wyglądają razem z podmurówką ogrodzenia na wiekowe) z linku podanego powyżej, albo tu https://www.google.pl/maps/@49.8926107,23.9484163,3a,60y,250.69h,84.37t/data=!3m6!1e1!3m4!1sQwAi2hcBZrJWPgnwDhkQWg!2e0!7i13312!8i6656

      Usuń
    7. A może tutaj: https://www.google.pl/maps/@49.8913805,23.9491828,3a,18y,265.92h,90.43t/data=!3m6!1e1!3m4!1s6xd1K1flz1IDFlV81Ivd8A!2e0!7i13312!8i6656

      To ulica Niezależności Ukrainy 50. Kształt kolumienek na dolnym ganku jest identyczny.

      Usuń
    8. https://www.google.pl/maps/@49.89132,23.948488,3a,75y,90t/data=!3m8!1e2!3m6!1s30630735!2e1!3e10!6s%2F%2Flh4.googleusercontent.com%2Fproxy%2FgXVZu3G3jdjbd7121NhD06sVHA3neCGsyrMUvDmquynYX6acFez-hE_eK317D6o77NWQCYtcw1hTNuXdEsFiTFpFz8DeLg%3Dw203-h152!7i3296!8i2472

      Tutaj ten sam dom od tyłu. Rynna i kominy identyczne, jak te na zimowym zdjęciu Brzuchowic, zrobionym po zabójstwie.

      Usuń
    9. Fakt, faktem że Zaremba sprzedał ten dom i mogli go jeszcze przed wojną przebudować.

      Usuń
    10. http://mbc.cyfrowemazowsze.pl/dlibra/doccontent?id=3594 Tutaj w artykule szczegóły na temat przedwojennej lokalizacji domu.

      Usuń
    11. Tak, jak pisałam 27 grudnia - wydaje się, że willa Zaremby to ta przy ul. Niezależności Ukrainy 50 - linkowałam wtedy fotki z Google Maps. Wczoraj pobawiłam się w nakładanie starych planów Lwowa i okolic na współczesne, przeczytałam artykuł podlinkowany 9 stycznia i myślę, że - bingo! Chociaż oczywiście willa jest gruntownie przebudowana, ale jednak pewne cechy charakterystyczne (beczułkowaty kształt kolumn na ganku, układ kominów i wygląd całej posesji) wskazują na to, że być może się nie mylę. :)

      Usuń
    12. Warto też zwrócić uwagę na bliskość wskazanego budynku do torów kolejowych, a wiadomo, że Zaremba mieszkał w pobliżu stacji. Ciekawa jestem Waszych opinii i pomysłów. Pozdrawiam! :)

      Usuń
    13. To jest wg mnie na pewno ten obszar. Twierdzę tak bazując właśnie na układzie linii kolejowej, terenu zabudowy oraz drogi Brzuchowice-Lwów, dzisiaj Niezależności.Zaremba wysiadał na stacji Hołosko, która obecnie nie istnieje, ale jak wyczytałam w przewodniku (współczesny: https://books.google.pl/books?id=Y9JZycruU0wC&pg=PA349&lpg=PA349&dq=stacja+Ho%C5%82osko+2+km&source=bl&ots=dHGd1dJDxn&sig=ylUbQn9BIZBSb6Ya1zW6td1ZvzA&hl=pl&sa=X&ved=0ahUKEwiTpbHggrLKAhXjmHIKHcpqD64Q6AEIHjAA#v=onepage&q=stacja%20Ho%C5%82osko%202%20km&f=false) była ona 2 kilometry od stacji Brzuchowice. Odmierzyłam to na mapie (Google Maps) i wychodzi, że jest to okolica blisko interesującej nas części ulicy Niezależności. Cały czas intryguje mnie ta willa, dolne kolumny są bardzo podobne, ma też pełno załomków, które mogły pozostać po zabudowanych werandach, z przodu podobny układ okien, ale nie wiem, na przeciwko powinna znajdować się posesja doktora Csali,jednak dzisiaj jest tam tylko mur... Sytuację rozwiązałby plan Brzuchowic z Hołoskiem (podobno ten dom był na terenie Hołoska, ale dzisiaj granice są inne i nie da się tego przełożyć wprost)i ulicą Marszałkowską, czy to jest ta Niezależności.

      Usuń
    14. To nie jest ta posesja z nr 50. Jest jeden wykluczający to dowód. Z początku też obstawiałem "50" – ale na przeciwko nie ma domu dr Csali. Widać go na zdjęciach z NAC a argumentem koronnym jest plan, jaki został zamieszczony w Tajnym Detektywie (link ktoś podał 9 stycznia http://mbc.cyfrowemazowsze.pl/dlibra/doccontent?id=3594). Dom Zaremby i Csali jest tam dokładnie narysowany na planie. Zaremby jest dodatkowo bardzo duży i stoi daleko od drogi jak ten nr. 50. Po drugiej stronie drogi duży i chyba stary las. Jeśli więc przyjmiemy, że ten dom o nr. 47 to przebudowany, dawny dom dr Csali (https://www.google.pl/maps/@49.8924449,23.9485381,3a,75y,54.27h,88.17t/data=!3m6!1e1!3m4!1s4RNwY9bmMxLfQlAw-8txEA!2e0!7i13312!8i6656) to musimy szukać na jego wysokości bramy do domu Zarembów – a samego domu ciut na północ, w kierunku Brzuchowic. Jednak nie znajduję żadnego śladu po tym domu w zamierzonym miejscu, więc chyba trzeba zacząć poszukiwania na nowo...

      Usuń
    15. Jeśli przyjmiemy, że nr 47 to willa Csali - ale czy musimy?

      Usuń
    16. rara oczywiście, że nie musimy przyjmować ale uważam, że pod 47 to może być dom dr Csali. Zwłaszcza że naprzeciwko domu pod nr 50 jest las, który wygląda na starszy niż 70-80 lat. A jak wiadomo ze zdjęć z wizji lokalnej w 1932 dom Csali był chyba jeszcze niedokończony. Gdyby został uszkodzony w czasie wojny i w jego miejscu posadzono by las to teraz byłby to ok. 70 letni drzewostan (jeśli przyjmiemy, że posadzono by go ok.1945) więc wyglądał by trochę inaczej niż ten widoczny teraz.

      Usuń
    17. Dom Csali był w chwili morderstwa faktycznie niedokończony, jest o tym napisane w artykule - że ceglany, że okna niektóre deskami zabite itp.

      Jeśli posesja naprzeciwko domniemanego domu Csali - obecnego Niezależności 47, z tą bramą ze słupkami na podmurówce byłaby dawną posesją Zaremby to dom musiałby stać na tej,obecnie zarośniętej krzakami, ogrodem części, stykającej się granicą z uliczką Tinysta. https://www.google.pl/maps/@49.8923114,23.9473058,3a,75y,51.16h,79.49t/data=!3m6!1e1!3m4!1sbVnmYtnSIeStOo1wSIyTJg!2e0!7i13312!8i6656

      Dom z podobnymi filarkami jest trochę podobny, ale drugiej strony musiałby zostać bardzo przebudowany jeszcze przed wojną, musiano by go pozbawić prawie wszystkich werand, jednocześnie naprzeciwko niego jest mur a za murem las, brak więc domniemanego domu Csali. Po rynnach i kominach nie można oceniać, ponieważ mogły zostać przebudowane.

      Usuń
    18. febru09 To co wkleiłeś bardzo pasowałoby na nieutwardzoną drogę na tyłach posiadłości Zaremby – tylną furtkę z widokiem na dom Matuli – zdjęcie ze strony 10 Tajnego Detektywa nr 55 http://mbc.cyfrowemazowsze.pl/dlibra/docmetadata?id=3595&from=&dirids=1&ver_id=&lp=3&QI=. Z kolei w nrze 55 http://mbc.cyfrowemazowsze.pl/dlibra/docmetadata?id=3594&from=&dirids=1&ver_id=&lp=4&QI= reporter daje nam bodajże najdokładniejszy opis ówczesnej lokalizacji. Wspomina o przystanku Hołosko, który mamy też naniesiony na plan zabudowań w tym wydaniu oraz o tym, że rozmyśla przy zwrotnicy. Zdjęcie na rozkładówce 2-3 strony tego numeru ukazuje nam tory, przystanek i... ręczny napęd zwrotnicy. Sięgnąłem do mapy z 1925 tego rejonu http://www.mapywig.org/m/WIG_maps/series/100K_300dpi/P49_S38_LWOW_300dpi.jpg i poza adnotacją P. Hołosko (Przystanek Hołosko) nie widać rozwidlenia torów. Dopiero mapa z 1931 roku (co za zbieg okoliczności, choć Rita miała ich więcej) pokazuje, że istniała mała odnoga torów. http://www.mapywig.org/m/WIG_maps/series/025K/P49-S38-D_LWOW-BRZUCHOWICE_1931.jpg Mając więc rozjazd, wiemy gdzie był przystanek. Patrząc znowu na plan z TD dom Zarembów musi leżeć na północ od rozwidlenia. Na mapie z ostatniego linku widzimy zabudowania pomiędzy torami a drogą. I tak idąc od południa: przy torach dom Matuli, przy drodze willa "Podlesie" czyli posterunek żandarmerii wojskowej, nad nimi te większe zabudowania to słynna willa Zarembów. Przed willą, po drugiej stronie drogi powinna stać willa Csali – ale wiemy, że w 1931 była ciągle w budowie, więc mapa z tego roku mogła jeszcze jej nie uwzględniać. Reporter TD opisuje, że willa Zarembów stoi wśród drzew ale na planie z gazety widzimy też objaśnienia jak "krzaki" czy "pole". Dosyć się to pokrywa z detalami z podlinkowanej mapy. Nakładając teraz interesujący nas punkt z mapy 1931 na współczesną mapę satelitarną (uwzględniając tory i skrzyżowania w Brzuchowicach, Rzęsnej bo sama linia dróg nieznacznie się zmieniła) na wynik dostajemy to: https://www.google.pl/maps/@49.8926887,23.9483589,3a,75y,255.72h,64.68t/data=!3m6!1e1!3m4!1s-2nUS6IeE-9Tw2ojy-Bq0A!2e0!7i13312!8i6656 czyli znowu jesteśmy koło domku nr 46. Tym samym dostajemy mocny argument na dom 47 jako dom Csali. Oczywiście pod warunkiem, że nie popełniłem błędu i z założeniem, że willa Zarembów już nie istnieje. Ostatnia informacja na jej temat to 1935, kiedy przechodzi na własność nie znanego z nazwiska rejenta...

      Usuń
    19. W sumie wszystko mi też tak pasuje, czyli to byłaby willa "Podlesie" https://www.google.pl/maps/@49.8923636,23.9485992,3a,37.5y,214.26h,96.56t/data=!3m6!1e1!3m4!1sijl4TC75J7MAlbqe7iltAQ!2e0!7i13312!8i6656, między domniemaną posesją Zaremby, a tą willą są nawet "krzaki".

      Usuń
    20. https://www.google.pl/maps/@49.8904907,23.9475851,486m/data=!3m1!1e3 Czy to nie będzie ślad po tej nie istniejącej odnodze ze stacją Hołosko, na tej współczesnej mapie pomiędzy stadionem, a ulicą Niezależności? Tam gdzie jest taka granica zadrzewienia? Przy ulicy Niezależności, jest to ogrodzona niskim ogrodzeniem odnoga wchodząca w tył posesji nr 56, to chyba straż pożarna.

      Usuń
    21. Proszę, są nawet tory w drodze! https://www.google.pl/maps/@49.8890461,23.9501618,3a,75y,272.54h,53.95t/data=!3m6!1e1!3m4!1sdPwkvA8B-YW8py_t_3hO9A!2e0!7i13312!8i6656

      Usuń
    22. Ale fajnie, że Wam się tak chce szukać. Ja się uczepiłam tej willi nr 50, bo "miło" byłoby zobaczyć willę Zaremby.

      Usuń
    23. febru09 Brawa za spostrzegawczość! Tory to detal, który był pominięty – a na tych terenach był poligon i siłą rzeczy musiała prowadzić tam jakaś droga dla zaopatrzenia, sprzętu, amunicji.

      Usuń
    24. rara Oczywiście, że miło byłoby zobaczyć. :) Do tego prowadziły te poszukiwania. Niestety coś się z nią stało i ciężko będzie ustalić co. Może jeszcze komuś uda się natrafić na jakiś trop? :) Może Tobie? :)

      Usuń
    25. W sumie te większe, lepsze wille się zachowały, więc może ktoś ją rozebrał przed wojną jeszcze, ze względu na niesławę?

      Usuń
    26. http://ebuw.uw.edu.pl/dlibra/plain-content?id=8999 Tu na pierwszej stronie akapit "Willa stoi pusta" jest o kłopotach z wynajmem i sprzedażą ze względu na "złą sławę".

      Usuń
    27. http://pokasanova.livejournal.com/tag/Брюховичи - ktoś przetłumaczy?!

      Usuń
    28. http://www.lvivcenter.org/image.php?pictureid=2905&maxx=800&maxy=600 - link do fotki obozu pionierów - willa w tle jest ciekawa, to są lata tuż-powojenne. Mieścił się ten obóz na posesji/posesjach na rogu ulic Niepodległości Ukrainy oraz Smolistej, w tym samym miejscu, które sfotografowała autorka podlinkowanego powyżej bloga: https://www.google.pl/maps/@49.8938846,23.9473372,3a,75y,63.28h,85.68t/data=!3m6!1e1!3m4!1sa5Yt04jBkHyHL8FSdTDMtg!2e0!7i13312!8i6656

      Co więcej, kiedyś czytałam relację kogoś, kto podróżował po Ukrainie, zajechał do Brzuchowic, ale willi Zaremby nie zobaczył, ponieważ była ona otoczona wysokim murem.

      To kolejny trop - do ewentualnego odrzucenia.

      Skasowałam dwa poprzednie komentarze, ponieważ podałam błędne linki.

      Usuń
    29. Wydaje mi się ze tą willa zza muru jest widoczna na zdjęciu ulicy Marszałkowskiej zrobionego przez dziennikarza Tajnego Detektywa (bodajże nr 55). Zdjęcie przedstawia widok ulicy z furtką na posesję Zaręby z lewej i domem Csali z prawej. A w oddali widać dach jakiejś dużej willi i to może być teraz ta otoczona murem. Poza tym dziennikarz z Ekspresu Wieczornego relacjonujacego proces krakowski opisuje swoje spostrzeżenia odnośnie willi Zaręby gdy jest na wizji lokalnej. Informuje ze dom na planie w sądzie wydawał się ogromny a w rzeczywistości jest mały a pokoje są mikroskopijne. Stasia np. od postaci w futrze dzieliło raptem ok.2 metry. Wiec jeśli już to szukalabym jakiejś niezbyt dużej budowli.

      Usuń
    30. Interesujące to foto z pionierem.

      Usuń
    31. Sprawa Gorgonovoy
      Poprawnie nazwać "Śladami Gorgonovoy" ...
      Napisz o Bryukhovychi pomyślał rok temu. Ale wciąż nie mogę napisać o zamordowanie ... ponownie przeczytać wiele polskich i ukraińskich stron, dziesiątki opinii, zmienione zestaw zdjęć ...
      Prawie płakałem kiedy czytam wspomnienia dziennikarza Oleksandr Kotsko ...
      o pionier Obóz PrikVO. Pisze - Zaremba Villa był jednym z budynków w naszym obozie !!! (My mistycznie poglądach przyjaciel powiedział: "To dlatego, że byli w obozie i złe!").
      Ale myślę - to tylko legenda, że ​​willa - to jedna sami ludzie zastanawiać, kiedy przestraszony.
      niemniej jednak Wciągnęła męża w Bryukhovychi, nadzieję: Widzę budynku - uczyć się, w porównaniu ze zdjęciami i planu ...
      Zaczęli szukać obóz. Bryukhovychi - To nie jest trzy ulice, to jest więcej niż 11 metrów kwadratowych. km ...

      Pytam wszystkich - nikt nie wie. Mąż mówi: "Nie poprosić o nich. Pozwól mi ". I pierwsza kobieta uderzyła go, okazało się, pracował w obozie pionierskim, pokazał drogę.
      Doszli - jakby ... Ale nie tak ... (A potem czekał, zastanawiając się, co na bramie zawiśnie pionierem obowiązkiem i pracujących nudy, nawet z daleka okrzyk: "Do kogo zadzwonić?"?)
      Pokój już od dawna ambulatorium, terytorium nie przejdzie - siłownia wojskowej ...Ze względu na ogrodzeniu warknąłem Willa - Ale o co chodzi, przebudowany wszystko. Pamiętam, że na tej stronie płotu był ogrodzony wejście - kutego żelaza wzorzyste ogrodzenie, rozmawiałem go przez z matką i poprosił, aby zabrać do domu (get łosia).I, oczywiście, willa nie była taka sama, jak gdyby został zbudowany wczoraj ... Ale mamy nie tylko architekci nie przeszkadza, nie chronią samą architekturę - każdy odbudowuje od gustu i swój brak gustu ...
      ... Potem okazało się, że jest transfer, który zajmował się czy sprywatyzowane legalnie - i tak dalej ... Hurra, hurra. To pokaże wnętrze - a ja wciąż pamiętam!
      E! WIDEO nie było, a fotograf był na dwóch nogach wyższy ode mnie - dobrze, p olmetra więcej i widać z willi do płotu, i to wszystko ...
      Przez długi czas nie mógł znaleźć film "To Gorgonovoy" - bardzo podobny do przeglądu. Ale tego lata nie było w końcu ... I słuchałem audycji radiowej w 1978 roku na potrzeby filmu. Według autorów dziennikarzy To samo pytanie b e l - więc kto go zabił? Mówią - nie było celem jest kopać, jak cała uwzględnieniem procesu sądowego ... Było to możliwe, oczywiście ... Dobry film. Ale nie wolno nam udawać: jeśli nie chcą pokazać Svoge z przestępstwa, to nie musiał strzelać jak Staś wstał, ujrzał postać. Choinka ... Po tym wszystkim, nikt albo udowodnić lub obalić nie może - że trzeba było pokazać od chwili pobiegł do ojca swego, który woła: "Lucy jest młotkiem" ...Ano dlatego, że w całej tej historii - nie jest wytworem mojej wyobraźni, niestety ...





      Usuń
    32. Ten trop pionierski myślę, że to nie to. Nie zgadza się tam nic. Nawet foto z pionierem ukazuję zupełnie inną budowlę. Są kolumienki z tympanonem... I to w sumie tyle, bo ich kształt, ilość stopni, baza kolumn nie jest podobna. To, że takie domki z kolumienkami mogły stać koło siebie, to widać nawet dzisiaj we współcześnie budowanych domkach jednorodzinnych, gdzie takich ozdobników ("od czapy" z resztą) nie brakuje. Trzymam się mocno ostatniego tropu, jaki pozostał, że willę Zaremby odkupił "jakiś" rejent (czyli oficjalnie dzisiaj notariusz). Danych brakuje, ale żywy jest argument mówiący o kłopotach ze sprzedażą. Febru09 podaje kolejne źródło, które to potwierdza. Więc jeśli gazety się o tym rozpisywały, sam Zaremba wspomina to myślę, że faktycznie brakowało "odważnego". Mój wyssany z palca scenariusz brzmi tak: notariusz kupuje willę od Zaremby za dobrą cenę, rozbiera niewygodną nieruchomość i odsprzedaje działkę dalej. Kupującemu zaś wskazuje np. willę Pionierów jako tą słynną willę brzuchowicką i zamyka temat. Każdy towar znajdzie kupca, bez różnicy czy "coś straszy", czy przeklęty. Potrzeba trochę dobrego marketingu + zawód zaufania publicznego (notariusz) i można sprzedać nawet były cmentarz. Kto wie ilu z nas mieszka na takich terenach i nie podejrzewa? :) Zastanawia mnie na koniec inny wątek, bo jeśli nie mamy już willi Zaremby (nie przekreślam jednak jakiejś pozostałości), to może choć willa Csali pozostanie w kręgu łatwiejszych poszukiwań. Wydaje mi się, że chyba ją mamy. Przebudowaną, zmutowaną ale jednak istniejącą. Ciekawią mnie losy tego lekarza, bo o ile Zaremba i wydarzenia z Sylwestra zmieniły jego życie nieodwracalnie, to aż takich powodów nie miał chyba jego sąsiad. Csala, jak pamiętamy był na etapie wykańczania domu, skoro tam mieszkał, to budowa musiała być na ukończeniu. Reporter z Tajnego Detektywa pisze: "Wysiedliśmy więc jeszcze przed wspaniałą willą dyrektora Csali". Mamy więc dwie informacje: willa jest luksusowa, a Csala pełni funkcję dyrektorską. O ile nie jest to przejęzyczenie (doktor na dyrektor) to Csala jest musiałby być szefem jakiegoś szpitala. Co prawda prowadzi prywatną praktykę (napis na tabliczce z furtki: Dr LUDWIK CSALA ordynuje w chorobach wewnętrznych i dziecinnych od godz. 11 do 2). Nie przeszkadza to dzisiejszym lekarzom, więc nie musiałoby to ówczesnym. Ponadto tabliczka jest bardzo zniszczona jak na status majątkowy lekarza i czas, jaki musiałaby wisieć (zakładam, że Csala mieszka od momentu wybudowania willi w tym miejscu), więc może jest "przeczepiona" z jakiegoś poprzedniego miejsca. Zmienił się też zakres obowiązków lekarza (z prywatnej praktyki na stanowisko kierownicze placówki medycznej). Reasumując moje wywody myślę, że do wojny na pewno Dr L. Csala mieszka w Brzuchowicach. Nie natrafiam na żaden jednak trop tego medyka, a ustalenie na 100% położenia jego willi pomoże ustalić z taką dokładnością umiejscowienie willi architekta.

      Usuń
    33. http://genealogyindexer.org/view/1939Ptel/1939Ptel%20-%200649.pdf

      Dokument z roku 1939, poz. 21: Csala Ludwik, Brzuchowice, Marszałkowska 65

      Zaremby w tym roku nie było już w Brzuchowicach.

      Usuń
    34. Mac Abra a moze mówiąc o DYREKTORZE Csali dziennikarz miał na myśli brata dr Ludwika Csali Pawła? Z wywiadu z prof Tadeuszem Riedlem ( http://www.cracovia-leopolis.pl/index.php?pokaz=art&id=2509) dowiedzieć się można ze Paweł Csala był dyrektorem firmy Oikos oraz wójtem gminy Brzuchowice. Być może to on wybudował willę dla rodziny? Jego brat Ludwik jako lekarz tam mieszkał i przyjmował pacjentów?

      Usuń
    35. Brawo rara! Jest dokument podający adres Csali. Nie mogę odszukać numeru jaki miała posesja Zaremby. Hipotezę Anonimowego 14.02.16 również przyjmuję jako logiczną. To dziwne, że nigdzie nie natrafiłem na Pawła Csalę. Przewija się tylko pasierb. Może zwyczajnie P. Csala nie był świadkiem. Cieszę się, bo jeśli reporter nie pomylił się z tym dyrektorem, to był kompetentny i jego relacja ma wartość. Spis telefonów podaje jeszcze, że na Marszałkowskiej 65, czyli pod tym samym numerem domu telefon posiada jakaś Wadzyńska Zofia... Nr tel. 27, Csala Ludwik 21. Jego brat Paweł – niski numer 5, adresu nie ma... Trochę ludzi tam mieszkało w takim razie. :)

      Usuń
    36. https://polona.pl/item/1782709/12/

      Usuń
    37. https://polona.pl/item/1782709/12/ Tu jest przewodnik, ale niestety z 1914. Na mapce z prawej mamy spis willi. Jest willa "Podlasie", obok Zaremby była willa "Polesie". Niestety obszar na którym stoi jest z zupełnie przeciwnej strony Brzuchowic wg tej mapki. Nie ma też ulicy Marszałkowskiej, jest Kolejowa, o ile się nie mylę. Mamy też zaznaczony "posterunek żandarmerii", jednakże również nie w obszarze, który podejrzewaliśmy o willę Zaremby w postach powyżej. Zresztą sami popatrzcie.

      Usuń
    38. Zaremba ożenił się podobno w 1912, jeśli jest to prawdą (na podstawie artykułu: http://zycieitechnika.blogspot.com/2014/11/mydlarz-tragiczny-czyli-historia-zycia.html, w którym jednak są błędy np, że nie przeżył wojny - wojnę przeżył i zmarł dopiero w larach 50 w Warszawie). Żona miała wnieść w posagu willę, czyli powinna ona być już na mapie z 1914. Co prawda, w artykułach pisano często o willi w formie jakoby powstała za sprawą Zaremby, ale jak wynika z zapisów nabył on ją od żony, zakładam więc że najwyżej ją przebudował. Może nosiła jaką specyficzną nazwę i ta nazwa jest w spisie? Żona Zaremby nazywała się Stenzel, ale niestety nie widzę domu w swej nazwie nawiązującego do tego nazwiska w tym planie.

      Usuń
    39. Szukałam i Stenzelów i Lippów - nic nie znalazłam.

      Usuń
    40. Willa z posterunkiem żandarmerii nazywała się Podlesie, ta z tego przewodnika brzmi Podlasie. Świetna ta mapa, ale urywa się na dole. :( Właśnie strasznie brakuje tej części prawo-dół, moglibyśmy się przekonać czy ulica kolejowa przechodzi w Marszałkowską. Dodatkowo jak porównuję spis telefoniczny (gdzieniegdzie są adresy) to na tej mapce nie widzę nazw np. "Willa Blanka" czy ulic Dominikańska czy Kwiatowa. Ta lista jakby dotyczyła terenów Łączek/Hołosko nie Brzuchowic. Trochę nawet mało telefonów jak na taką ilość willi. U Csali 3 numery a nie ma numerów do jakiejś szkoły, banku, poczty, apteki czy innego lekarza niż Csala. W miasteczku uzdrowiskowym, małym bo małym – ale to niepodobne. Tam przy nagłówku spisu jest litera "C". Coś to oznacza? Rara jest tego więcej?

      Usuń
    41. Podaję link do całości: http://genealogyindexer.org/view/1939Ptel/?dir=1939Ptel&img=&search=

      :)

      Usuń
    42. Na stronie 25 są wyjaśnienia tych skrótów. Np. C - Służba całodzienna — w dni powszednie:
      od 1 kwietnia do końca września od godz. 7 do 21 ,
      od 1 października do końca marca od godz. 8 do 21 ,
      w dni świąteczne: od godz. 8 do 12 i od 15 do 18 .

      Usuń
    43. Dzięki, Paweł Csala zidentyfikowany w książce tel. ma 1938 rok jako nr 2 01 44 Csala Paweł, dr, dyr. S . A. „Oikos", 3 Maja 16

      Usuń
    44. Adres Lwów – zapomniałem dopisać.

      Usuń
    45. http://genealogyindexer.org/frame/d355/77/d Ja takie coś znalazłam z 1932/1933 książka telefoniczna

      Usuń
  12. Rita koniec kropka. Być może Zaremba był z nią w zmowie. Nie wierzę żeby ktoś w spodniach mógł ich za przeproszeniem "nie osrać" z wrażenia. Plus te jej wymówki a skaleczyłam się w rękę a na futrze kał to nic bo na dworze robiłam, a pantofle mokre bo szłam po wodę. Żandarmeria nie zabezpieczyła dowodów i tylko dlatego Rita dostała 8 latek. Dżagan mógł ale nie musiał być narzędziem mordu, ale moim zdaniem jak był nie musiała od razu iść na basen i się go pozbywać. Mogła to zrobić przy okazji jak posłali ją po wodę. Swoją drogą nie sądzę żeby to było normalne prosić o wodę w sytuacji odkrycia zwłok. Być może to impuls. A ostatecznym dowodem jest to zdanie "Gdy zapytano o wybitą szybę w drzwiach jej sypialni, powiedziała, że wychodząc do basenu po wodę dla Lusi, przy otwieraniu drzwi wybiła szybę i skaleczyła rękę." Kto ja się pytam kto normalny idzie okrężną drogą, specjalnie wybija szybę żeby tylko szybko dostać się po wodę i wrócić. To nie ma sensu. Powinna wyjść przez werandę pójść na basen i wrócić tą samą drogą. Pozostaje kwestia czasu. Ponoć obiegnięcie domu do drugiej werandy wraz z basenem zabiera 50 sec (tuż po zbrodni nie mogła pójść na basen, bo ślady by się dublowały, gdyż później szła po wodę), a od chwili zaalarmowania minęło 20 sec. Moim zdaniem te 20 sec łatwo można wydłużyć. Było ciemno, Staś jest ponoć lekko pomylony, nim zapali zapałkę i zerknie na lusie to mogło trochę minąć. Nie koniecznie tylko 20 sec. Sądzę że Zaremba wiedział że to Rita zabiła Lusię i próbował ją bronić, gdyż musiał słyszeć dźwięk tłuczonej szyby jak Rita wchodziła do domu z drugiej strony. Być może właśnie wtedy potłukł szklankę. Jak wiemy z filmu (niestety nie wiemy czy to rzeczywisty fakt) Zaremba miał krew z tyłu koszuli. Jedyne wytłumaczenie które mi przychodzi na myśl to takie, że Rita, tej feralnej nocy mogła go pobrudzić poprzez objęcie. Być może wtedy też spaliła koszulę w piecu obok łazienki. Zaremba pobiegł do Stasia i zaraz potem pojawiła się Rita. Później najpierw pobiegła po wodę, a dopiero potem po lekarza. F*ck Logic XD. Dodam jeszcze że moim skromnym zdaniem nie mógł być to Staś gdyż zbyt dużo poszlak wskazuje właśnie na Ritę. Mogę uwierzyć w zwykły zbieg okoliczności gdy coś się pokrywa 2-3 razy ale tego było zbyt dużo. Nie wierzę w taki przypadek. A wy co o tym sądzicie? Czy mogło mi coś umknąć? Chętnie wysłuchałbym waszej wersji wydarzeń. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ale nie zapominajmy, że rzecz miała miejsce przed wojna, kiedy to zdarzalo sie, ze mężczyzni równiez sypiali w koszulach nocnych - taki wynalazek jak pizama do powszechnego uzytku trafila dopiero w drugiej polowie XX wieku... Tak wiec Stas mogl za przeproszeniem zrobic pod siebie. Wszystkim wkolo bardziej zalezalo, by do pierdla trafila niania z obcego kraju, a nie synalek ustosunkowanego architekta. Poza tym w szoku i chaosie mogla miec miejsce bieganina bez ladu i skladu... Krwawe odciski rak tez nie nalezaly do Rity, a w jej karcie ewidencyjnej jest napisane, ze miala ok 146 cm wzrostu (o ile dobrze odczytuje i nie widnieje tam 165, napisane jest niewyraznie) - jak taki krasnoludek mogl wziac ciezki przedmiot i walnac nim tak, by rozwalic czaszke? a osoby chore psychicznie (w tym przypadku Stas o posturze porownywalnej z Rita) czesto w szale czerpia skads ogromna ogromna sile - malo to przypadkow, gdy przywiazuje sie chorego do lozka?

      Usuń
    2. Wreszcie jakaś logiczna wypowiedź. Co druga tuta opinia jest niestety nie oparta na faktach ale odczuciach współczesnego obserwatora. Do Twoich rozważań dodałbym jedynie aspekt iż Gorgonowa w momencie zbrodni była w ciąży. Być może właśnie dowiedziała się, że jest w stanie błogosławionym. Fakt, że Zaremba chce się z nią rozstać, odebrać jedno z dzieci, mogło wywołać w niej poczucie katastrofy życiowej. Być może to nie Zaremba był ojcem tego dziecka o którym się dowiedziała. Tego nie da się ustalić. Śledczym jednak pomimo całej masy błędów i zaniedbań udało się ustalić na pewno, że do willi nikt się nie włamał z zewnątrz. Tej nocy nikogo obcego, w tym domu na pewno nie było.

      Usuń
    3. Zdzisław Marek we "Wspomnieniach medyka sądowego" Zakamycze 1999 r. przytacza ekspertyzę prof. Olbrychta, który stwierdził, że znaleziony kał, to odchody psa. Argument ten więc można pominąć. Przy okazji ciekawostka. Ukazany w filmie Majewskiego ten znany i szanowany ówcześnie profesor do tego stopnia odstaje od roli wykreowanej przez Pszoniaka, że żyjący krewny imć profesora wystąpił na drogę sądową przeciwko Zespołowi Filmowemu X oraz reżyserowi i proces o zniesławienie wygrał! To nieco świadczy o scenariuszu filmu, który nie był tworzony w oparciu o akta procesowe. Na wszystkie fakty z filmu warto więc brać poprawkę bo to chyba jedyna słabość tego znakomitego obrazu. Co do drogi Rity ważny jest tu plan domu i usytuowanie basenu względem wyjść i wejść. Moim zdaniem Rita wychodzi najbliższym wyjściem po wodę (od sypialni EZ) i wraca najbliższym wejściem do domu (tu jest to mała weranda prowadząca do jej sypialni). Jest to logiczne, jeśli spojrzymy na to, że komuś zależy na jak najszybszym osiągnięciu zamierzonego celu i w tej sytuacji działa dodatkowo pod wpływem emocji. Przejdźmy do rzekomego spalenia koszuli. Okazuje się, że biegli zbadali popiół w kominku i nie pochodził ze spalonych tkanin (Marek Romański Sprawa Rity Gordon 1933 r.). Brak koszuli potwierdza służąca Beckerowa z którą Rita ma na pieńku (za przekazanie listu, rzekomego dowodu romansu Zarembie), za co ją zwalnia a potem Zaremba na powrót przyjmuje. Koszulę o subtelnej barwie widzi u oskarżonej Csala i Czajkowski jak wystaje na dole spod futra w mdłym oświetleniu naftowym. Stwierdzają to mężczyźni, którzy jak wiemy nie bardzo znają się na kolorach na poziomie turkusowy, ecru czy tu seledynowy. Dosyć trafnie rozprawia się z tym argumentem mec. Axer na filmie odnosząc się do koloru śniegu w malarstwie Fałata. Koszule ma nadto spalić Rita używając nafty. Skoro wiemy już, że nie ma po tej koszuli popiołu pozostaje fakt, że świadkowie czują od niej zapach rzeczonej substancji. Rita odpiera zarzut, że używała nafty do uzupełniania lampy i dezynfekcji rany. Jeśli zacytujemy Dr Różańskiego z publikacji o "Środkach antyseptycznych dawnych i współczesnych" to dowiemy się, że naftę również stosowano do odkażania małych ran. Jestem w stanie wyobrazić sobie taką sytuację, kiedy Rita uzupełnia ciecz w lampie i dezynfekuje za jednym razem sobie ranę. Oceniana za brak logiki przy pójściu po wodę jest również potępiana za jej użycie(?). Cała ta sytuacja nie jest łatwa, bo nie było i nie ma ani jednego dowodu. Błędy popełnione na wstępnym etapie zmusiły oskarżoną do obrony, choć musimy pamiętać, że nie Rita musiała wykazać niewinność – tylko sąd dowieść jej winny. Moim zdaniem, niezależnie od tego co ja sądzę to była największa pomyłka w historii sądownictwa II Rzeczpospolitej, gdzie bez dowodu skazano człowieka na śmierć.

      Usuń
  13. Moim zdaniem mógł być to jednak Staś.Nie wiemy jakie relacje łączyły go z siostrą,wiemy natomiast,że ojciec nie radził sobie z wychowaniem dzieci dlatego zatrudnił Gorgonową.Poza tym dzieci mogły być zazdrosne o nową kobietę w życiu ojca,do tego pojawiło się w ich domu kolejne dziecko.Matka Stasia i Lusi była chora psychicznie,nie zapominajmy o tym.To na pewno odcisnęło swoje piętno,Staś mógł odziedziczyć po matce chorobę,nikt tego nie rozważył choć obrońcy powtarzali aby mieć to na uwadze.Do tego bujna wyobraźnia chłopaka i ślady krwi na ścianie,ślady małych rąk.Wsród obrażeń wymieniono obrazenia części intymnych ofiary już po zgonie albo w stanie agonalnym,oddanie kału pod wpływem szoku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem architektem, analizowanie rozmieszczenia łóżek - wówczas spano w koszulach, także chłopiec i najpewniej Zaremba. Najbliżej łózka Lusi we wnęce jadalni za hollem z choinką stało łózko STAŚia 14 lat- dorastający. nocne polucje- może między dziećmi była rywalizacja- pokazywane jest foto Gorgonowej z Romką, rodzeństwo nie siedzi razem, ale każde po stronie G, . mógł w odruchu- słuchał niby radio, zasnął tzw. odruchowym snem. do łózka Lusi miał najbliżej STAŚ - jak ktoś łazi nocą po mieszkaniu inni domownicy budzą się - . Gorgon. spała w pokoju obok Zatemby, a może z nim? łóżeczko dziecka w pokoju Zaremby. słuchawkami na uszach- to ja

      Usuń
  14. Rita nie mialaby zadnej korzysci ze smierci Lusi. Trudno mi uwierzyc w to, by smierc pasierbicy miala w jakikolwiek sposob zblizyc do siebie spowrotem Rite i Zarembe. Co innego Stas - tez nie mialby zadnego motywu, ale nie zapominajmy, ze mogl byc obciazony genetycznie choroba psychiczna. Na zabojstwo w afekcie tez to nie wygladalo - Rita mogla zadac Lusi smiertelny cios bezposrednio jednej z licznych awantur, nie zwlekalaby z tym, az wszyscy domownicy zasna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do cholery, dajcie już spokój z tą chorobą psychiczną!!! od kiedy to chorzy psychicznie zabijają? poczytajcie o tym, zanim zaczniecie się wypowiadać. więcej morderstw niż chorzy psychicznie dokonują alkoholicy, takie są statystyki, a choroba psychiczna to nie psychopatia. no, cholera.

      Usuń
    2. A może Staś 'podkochiwał się" w Gorgonowej i nie pasowała mu wyprowadzka.

      Usuń
    3. Statystyki nie są dobrym argumentem. Dlaczego? Bo statystycznie ja i koń mamy po 3 nogi.
      Więc? Ma to sens?

      Usuń
  15. Tu dla zainteresowanych zeznania Zaremby z procesu drukowane w Ekspressie Ilustrowanym w 1933, są różne szczegóły niekoniecznie wspominane w opracowaniach:

    http://bc.wimbp.lodz.pl/Content/31485/Express_Ilustr1933_nr70a.pdf

    Jak powpisujecie w Google Gorgonowa, Lusia czy Zaremba, wraz ze słowem djvu to znajdzie się więcej, wówczas Google szuka w skanach bibliotek cyfrowych. Jednak trzeba wpisywać różne kombinacje np: Gorogonowa Express djvu, Gorgonowa IKC, itp.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeszcze to polecam: http://zycieitechnika.blogspot.com/2014/11/mydlarz-tragiczny-czyli-historia-zycia.html

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda ,ze nie postawiono od razu wszystkich mozliwych wersji sledczych i weryfikowano je po kolei ale coz jak to i dzisiaj w policji najlatwiej obszyc sie lampasami i gwiazdkami a potem obwiescic szybki sukces.Bardzo ciekawa sprawa ,mysle ze jest jeszczce tyle rzetelnych danych ,ze faktycznie w oparciu o profil psychologiczny mozna z duzym prawdopodobienstwem wytypowac sprawce albo chociazby wylkuczyc znane ze sledztwa osoby.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dla czego nikt nie pomyślał o chorej matce i co się z nią wtedy działo? Gdzie była?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matka Lusi Zarembianki była w Zakładzie Psychiatrycznym na Kulparkowie. Już po zabójstwie córki popełniła samobójstwo skacząc z okna.

      Usuń
  19. Stwierdziła także, że poplamiona krwią chusteczka mogła jej wypaść kilka dni wcześniej, kiedy podczas menstruacji sprzątała piwnicę.Dalej czytajac teks Gorgonowa twierdzi ze do poczecia corki doszlo 24 grudnia. Hmmmmm...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krwawienie implantacyjne, mówi to Pani coś?

      Usuń
  20. Jedno zdanie nie wyklucza drugiego. Cytat ze strony Grupy Edukatorów Seksualnych
    przy Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny:

    "Krwawienie we wczesnym okresie ciąży, np. w pierwszym trymestrze (...) Występuje dość często."

    Dalej przeczytać można:

    "Tego typu krwawienie jest zazwyczaj bardzo lekkie, ale czasami może przypominać prawdziwy okres. "

    Gorgonowa mogła nie znać się na fizjologii swojego ciała, więc po prostu opisała to, co ja spotkało.

    OdpowiedzUsuń
  21. Tyle wiem,że nie wiem. Podobnie jak Wy. Na pewno ktoś z domu więc albo Staś albo Gorgonowa.

    OdpowiedzUsuń
  22. Może to ktoś z rodziny pierwszego męża chciał się zemścić na Ricie aby ją pogłębić? Albo Zaręba pomylił ją z córką?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze pomyślałam,że Lusia mogła być w niechcianej ciąży, i ktoś chciał się jej pozbyć, albo zazdrosny Staś coś zaabserwował

      Usuń
  23. A jak Rita tłumaczyła brak seledynowej koszuli nocnej, w której rzekomo Staś ja widział?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widział nie tylko Staś, ale również doktor L. Csala i jego pasierb Czajkowski. Tak zeznali na procesie we Lwowie i podtrzymali w Krakowie. Obrona odpierała ten zarzut: że nie było właściwego oświetlenia (elektrycznego nie naftowego/świecowego) na rozróżnienie/dostrzeżenie subtelności barwy. Oskarżona nie tłumaczyła się z koszuli, utrzymywała, że była tylko w jednej – białej, której nie zmieniała od położenia się na spoczynek. Koszula miała wg. ww. świadków wystawać spod (na dole) futra. Służąca (Beckerówna, którą Gorgonowa zwalnia z pracy, Zaremba na powrót przyjmuje(?)) potwierdziła w sądzie brak tejże w garderobie pani zaznaczając, że była "długa" (określa ją: długa, seledynowa). Mogło to oznaczać, że była najdłuższa z posiadanych przez Gorgonową i więc mogła "wystawać". Nie wiem jakie pozostałe miały długość, nie wiem jak długie było futro. Wiemy, że zauważone przez dr Csale np. chowanie rąk Gorgonowej w futrze zostało przez Zarembe potwierdzone jako naturalne dla niej, wiemy, że Staś rozmawia z Csalą i mówi mu więcej niż ojcu. Csala, co nie ucieka obserwatorom przeprowadza małe dochodzenie (określane czasami jako zbytnie zaangażowanie postronnego), na której budowana jest późniejsza linia oskarżenia. Csala dostarcza dowodów pozornie bystrych choć Csala w willi Zaremby pojawia się po raz pierwszy(!). Wcześniej nie utrzymywali żadnych kontaktów... Jego ocena mogła być świeża, mogła też być zupełnie amatorska. Nie mając doświadczenia/wykształcenia jego próby przesłuchań, wiązania faktów i wyciągania wniosków mogły mieć skutek odwrotny do zamierzonego. Nie znał tych ludzi, nie wiedział, czy Staś mówi prawdę, czy buja, czy Gorgonowa była inna "tego" dnia niż na codzień, czy ktoś cokolwiek w tym domu maskował. Z kolei w swoim, kilkadziesiąt minut po incydencie do spółki z Czajkowskim formułują teorię, która nie ma żadnego słabego punktu. Teoria jest trafna i rozpracowuje misterny plan Gorgonowej raz, dwa, trzy. Tego, co ustalił Csala nie udało się już zmienić, bo hipoteza była logiczna – łańcuch przyczynowo-skutkowy. Co prawda ogniwa tego łańcucha były słabe, co podnosiła też obrona. Ja dołączam się do wątpliwości (bez orzekania tu o winie/braku) i pozostaje mi tylko polecać uwadze niesamowitość pozornie prostej historiI. :) Pozdrawiam!

      Usuń
  24. Ja uważam, że to Rita. Po pierwsze, często najbardziej podejrzane osoby są winne. Dalej - to co według mnie najbardziej świadczy przeciwko niej, to obrażenia miejsc intymnych Lusi. Zabić kogoś to jedno, a sugerować gwałt i w ten sposób odsunąć od siebie podejrzenia (zresztą bez skutku) to drugie. Wyobrażacie sobie brata, który po zabiciu siostry robi jej coś takiego? Musiałby być potworem. Rita to co innego - obca, dość inteligentna i sporo starsza, wiedziała już to i owo o życiu (kurs pielęgniarski!). Skąd czternastoletniemu chłopcu, zwłaszcza wychowywanemu w tamtych czasach, z dobrego domu, taki pomysł przyszedłby do głowy? Poza tym tylko ona miała motyw. Uważam, że zrobiła to z zemsty, na chłodno za doniesienie ojcu o rzekomych romansach lub po prostu za nastawianie go przeciwko niej. Pewnie myślała - ona zabrała mi życie, więc ja odpłacę tym samym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądzę, by była to Rita. Jako pielęgniarka właśnie raczej zdawałaby sobie sprawę, że obrażenia wykonane palcem różnią się od tych wykonanych czym innym. Co do tematu tzw. "dobrych domów", to w tamtych parszywych czasach niektórzy ludzie ze względu na przynależność społeczną stali o "oczko", albo nawet kilka "oczek" niżej bądź wyżej od innych i to rozwarstwienie było bardziej rażące niż dzisiaj - Staś po matce mógł być kolokwialnie mówiąc "porąbany" (a takim ludziom różne rzeczy do głowy przychodzą), a najłatwiej było wrobić w morderstwo nianię, bo po pierwsze nie chciała tak łatwo dać się wyrolować przez Zarembę, po drugie ojciec mógł chcieć ochronić syna przed kiciem/psychiatrykiem. Dwie pieczenie na jednym ogniu. "Panowie" w tamtych czasach czasem karygodnie traktowali swoją "służbę", o czym pisała jeszcze Magdalena Samozwaniec (jak to jej siostra zwolniła ciężarną służącą, a następna pracodawczyni eksploatowała ją tak, póki ta nie poroniła)

      Usuń
    2. Dlaczego jako pielęgniarka (tylko po kursie pielęgniarskim) miałaby zdawać sobie sprawę? Przecież to jest bardzo szczególna wiedza z zakresu medycyny sądowej.

      Usuń
  25. http://pokasanova.livejournal.com/tag/Брюховичи - ktoś przetłumaczy?!

    OdpowiedzUsuń
  26. A ja mam takie małe pytanie: dlaczego owego "feralnego" dnia przestała działać elektryczność? Nie znalazłem żadnej sensownej odpowiedzi na ten temat. Wiem, że "nie było śladów na śniegu" (kiedy to podobno trwała burza śnieżna), że Gorgonowa miała motyw (bo Lusia była przeciwko jej związkowi z tatą i jej aspekt materialny był zagrożony), że dokonała defloracji zwłok by odwrócić podejrzenia (Kuba Rozpruwacz wycinał narządy rodne i nie dopuszczał się aktów seksualnych), że okno było za małe, że dżagan w basenie, że zbita szyba, że zabójca "popuścił", że chował się za choinką, że coś poukładał – nie wyszło, że coś, że coś... Gdyby Gorgonowej wyszedł plan, to dom Państwa Zarembów obudziłby się rano w Sylwestra, Gorgonowa bez przeszkód wróciłaby do swojego pokoju, po tym jak potłukła dziecko kilofem po głowie (nie mogła jej zadusić poduszką, bo pół Brzuchowic wstałoby na nogi(!)) a Staś by spałby słuchając audiobooka. Schowałaby słynny dżagan pod swoje łóżko lub pod poduszkę i zasnęła snem sprawiedliwym. Coś tu się kupy nie trzyma...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie zapominajmy ze klamki do domu Zaremby byly "slepe" czyli bez dziurek na klucz. Jedynie klamka w kuchni byla z dziurka. Ale w kuchni spala Bronia Bekerowna czy jakaś inna służąca. Wiec albo ktoś za wczasu otworzył werande mordercy albo morderca był domownikiem.

      Usuń
    2. Tak, tylko, że linia oskarżenia założyła, że Gorgonowa została "przyłapana" przez Stasia za choinką. Że musiała obiec chatę, bo miała odciętą drogę do swojego pokoju. A gdyby jej nie miała? To chciała się z tym dżaganem położyć do wyra, czekać aż policja znajdzie go w jej pokoju następnego dnia? Co to w ogóle za pomysł zgładzenia nastolatki tłukąc ją po głowie jakimś przedmiotem w sytuacji, że może krzyknąć, charczeć, cokolwiek co nie ujdzie uwadze pozostałych. Może się nie znam, ale nawet walenie kogoś po głowie słychać. Tak działa morderca z planem, skrytobójca? Dodatkowo ktoś jeszcze spał w kuchni. Dom był niewielki, na odludziu w głuszy i ciszy...

      Usuń
    3. Bo może to morderstwo nie było zaplanowane. Być może Gorgonowa poszla do Lusi tylko porozmawiać o tych rzekomych listach od kochanka Rity które Lusia jakoby miała. Gadka, szmatka nie ma prądu i w trakcie kłótni bach lichtarzem dziewczynę w głowę. Potem poprawiła w szoku i upozorowala gwałt. Tylko nie umiem wytłumaczyć jak kłótni mogli nie słyszec pozostali domownicy. A w ogole nad łóżkiem Lusi wisiał kilim na którym uwaga! Nie odkryto śladów krwi denatki. Jak można komuś rozwalić głowę nie chlapiac wszystkiego w około krwią?

      Usuń
    4. Gorgonowa uprała kilim w basenie. To oczywiste. A może odwróciła go na drugą stronę? Może waliła przez poduszkę? Dlatego tyle razy, z drugiej strony dlaczego tyle razy? Chyba nie było śladów na poduszce, może poduszka też wyglądała "jakby nikt na niej nie spał". Serio to rany też nie były wszystkie stricte "dżaganowe". Tamta medycyna sądowa mogłaby podjąć ten temat, ale też nie za bardzo umiała i nie bardzo chyba chciała. To się wtedy im wszystko tak prosto układało. Fakty co najmniej dziwne były znane, ale jakoś uparcie je ignorowano. Z resztą brak słów na to, jak zabezpieczono miejsce zbrodni. To tylko level wyżej, niż 43 lata wcześniej, kiedy w Londynie sprzątano i zmywano z krwi miejsca, w których znajdowano ofiary Kuby Rozpruwacza by nie siały paniki. Jak czytam np. że rzekomy kilof wypada parokrotnie łowiącym zanim go wyciągną z basenu – to jakim argumentem może być brak śladów. Nie ma krwi? Woda spłukała. Woda była zimna? Jeszcze lepiej, przecież zimna woda lepiej spłukuje krew... Biegli kłócą się o grupę krwi, której badanie zlecono achtung! prywatnemu laboratorium zamiast państwowej instutucji w Lwowie(!). Proces rzekomego Wampira z Zagłębia zorganizowany w Domu Kultury Zakładów Cynkowniczych "Silesia" w Siemianowicach nazwano teatrem, ten przyrównałbym do cyrku. Takiego z wersją obwoźną. Bo Marchwicki, który również doczekał się wizji lokalnej, w sumie tylko jednej, i która mu też nie pomogła – to w taką interakcję z publicznością nie miał możliwości wchodzić. Gazety tłukły o kilimie bez krwi, niepasujących zeznaniach świadków, miałkości tez i poszlak (właśnie braku jakiegokolwiek sensownego dowodu) a banda osłów była pewna wyroku, którego w razie wątpliwości nie można cofnąć. I o ile nikt nie dał prawa osądzać nam, że taki Wampir odnaleziony lub nie w osobie Marchwickiego był zły, bo w sumie to i tak pił, kradł i jako recydywista nie przystawał do wizerunku poprawnego obywatela PRL, a zamach na bratanicę tow. Gierka można już uznać za zamach na cały ustrój i koniec-końców zasłużył sobie na czapę, to takich porąbanych pobudek politycznych czy psychologicznych (seryjny morderca na wolności) tu się nie mogę dopatrzyć.

      Usuń
    5. Nie wiem czy to prawda - bo prasa wówczas kłamała jak nie przymierzając dzisiaj "Fakt", ale podobnież w domu kilka dni przed morderstwem była awaria hydrauliczna, zalało pokoje, może dlatego prąd był wyłączony?

      Usuń
  27. Zapomniałem dodać, że częścią interakcji było istotne przytarganie jeszcze wyra ofiary do sądu by gawiedź miała spektakl na żywo. Chyba dla tych, co się nie załapali na wizję w Brzuchowicach. Cyrk nie sąd.

    OdpowiedzUsuń
  28. Anonimowy – moim zdaniem to morderstwo mogło być niezaplanowane. Może jednak nawet takie było i krakowski sąd miał rację. Szopka we Lwowie była najsłabsza merytorycznie choć mogła być najbliżej tamtych wydarzeń. Dzisiaj już do niczego innego nie dojdziemy, jak tylko do takich wniosków, że mógł być to afekt. Śledztwo było płaskie i jednokierunkowe. Gdyby podzielić je na krąg podejrzanych zewnątrz/wewnątrz – niezależnie, dostalibyśmy wzajemnie wykluczające się poszlaki. Bo o traktowaniu dowodów pisałem powyżej. Nic już nie obalimy ani nie obronimy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mac Abra co fakt to fakt. Ale historia jest tak wciągająca, że aż chce się znaleźć mordercę. Tak sobie czasami myślę, że może Lusia poszła na schadzkę (stąd małe stópki na śniegu i otwarte drzwi na werandę). Zarobiła w głowę i została przytargana do łózka gdzie upozorowano gwałt. No ale wtedy oprócz jej śladów byłyby jeszcze inne i przede wszystkim nie latałaby w około domu i nad basen. Niesamowita historia po prostu. A i zastanawiające jest nawet to, że Staś był zawsze uśmiechnięty na co nawet zwraca uwagę dziennikarz relacjonujący dla Ekspresu Wieczornego proces krakowski. A na zdjęciach z przed morderstwa zachowywał powagę.

      Usuń
  29. Anonimowy, bardzo podoba mi się Twoje podejście. Też uważam ten temat za intrygujący. Pozornie historia prosta i oczywista wersja sądowa jest "do kupienia". Jednak te wszystkie detale, którym się przyglądamy nie dają już tak jasnego przebiegu zdarzeń, bo większość faktów nie poddano analizie robiąc z nich pozorowane działania oskarżonej. Nie chciałbym by ten wątek zmienił się na wątek o innej osobie, niż Rita, nie mogę się jednak oprzeć refleksji, że pisząc post o wydarzeniach sprzed lat za kilka godzin pod moim domem rozpoczną się inne wydarzenia, które być może będą pożywką dla przyszłych pokoleń – tak jak Gorgonowa dzisiaj. Żyjemy ciągle w ciekawych czasach: http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/sprawa-tylman-policja-zamknie-w-srode-ulice-w-centrum-poznania,619849.html To będzie operacja, która przejdzie z pewnością do historii polskiej kryminalistyki. Też jest podejrzany, też ustalona już jest prawdopodobna wersja przebiegu. Zaiste mamy już sprzęt, kamery, sonary etc... Śledczy są podobnie bezradni. Co prawda życzę rodzinie, by finał był taki, by dziewczyna, która rozpływa się w mgle, w centrum miasta naszpikowanego monitoringiem okazał się, że żyje cała i zdrowa gdzieś tam w innym kraju. Bo też jest podejrzany, który nie przyznaje się do niczego... Nawet ciężko postawić mu akt oskarżenia. Ciekawe czasy. Ja zaś wracamy do Brzuchowickiej willi. Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  30. Ciekawe czy jakby zrobić ekshumacje szczatek Lusi czy udałoby się zidentyfikować narzędzie zbrodni. Czy to tylko w amerykańskich filmach?

    OdpowiedzUsuń
  31. Zabiła Gorgonowa. Widać, że zabójstwo było zaplanowane (uchylone okno, pozorowany gwałt). Jednak obudzenie się Stasia zburzyło ten plan i spanikowana Gorgonowa zaczęła popełniać błędy. Ze strachu oddała kał brudząc przy okazji koszulę nocną, którą natychmiast zmieniła, wyrzuciła dżagan do basenu a pokrwawioną chusteczkę schowała w piwnicy, zbiła szybę w drzwiach kalecząc jednocześnie rękę itd. Jej tłumaczenia można z kolei określić jako bardzo mało wiarygodne. W swoim planie nie doceniła jednak psa, który zaskoczył ją podczas ucieczki z miejsca zbrodni i po dostaniu w łeb zaalarmował skowytem Stasia.

    Plan willi Zaremby jest pod tym linkiem:
    http://3.bp.blogspot.com/-P_48DaWqVU4/U-kFXBPv-aI/AAAAAAAAArM/06rBhOReaGI/s1600/willazaremby_plan_duzy.jpg

    OdpowiedzUsuń
  32. Tutaj jest przedstawiony prawdopodobny przebieg zbrodni. Bardzo fajnie napisane. Tekst z roku 1933.
    https://docs.google.com/viewer?docex=1&url=http://bc.wbp.lodz.pl/Content/31652/Express_Ilustr1933_nr85a.pdf
    Tutaj jest ciekawy tekst pokazujący prawdziwe oblicze Rity Gorgon.
    http://wyborcza.pl/duzyformat/1,137939,16002691,Ta__ktora_chciala_byc_pania.html

    Grypsy Gorgonowej do Zaremby:
    "Zastanów się nad moim położeniem, doradź co do obrony. Całuję Cię, Rita".

    "Zostawiona na pastwę losu nie mam nikogo oprócz Ciebie, kto by się mną zajął, wydaj jakąś dyspozycję co do mnie. Trzeba pomyśleć o jakiejś obronie dla mnie... Każ przepisać trochę gotówki, żeby na mleko mieć. Całuję, Rita".

    Grypsy nie zostają dostarczone Zarembie.

    OdpowiedzUsuń
  33. Czy willa w Brzuchowicach istnieje do dziś ????

    OdpowiedzUsuń
  34. Moim zdaniem mordercą jest Lux - Pies Zarembów. Po pierwsze miał motyw. Były wzmianki że był nieregularnie karmiony i Lusia często przezywała go Luxer co prowadziło do jego frustracji. Po drugie: Był na tyle mały, że mógł przedostać się przez małe okna do sypialni. Trzy: Na śniegu były ślady też jego. Po czwarte; Obrażenia na głowie Lusi nie pasowały do narzedzia znalezionego w basenie a więc były to pazury psa. Poza tym Lux był mieszańcem Wilczura i Dobermana a to przecież maszyny do zabijania. I ostatni korony dowód: kał. przeciez w rogu łóżka tylko pies mógł to zrobić. Mamy więc mordercę. Zrehabilitować Gorgonową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś idiotą...

      Usuń
    2. Nie jest idiotą. Profesor Olbrycht stwierdził, że znaleziony w domu kał był psi, a przecież to był pies podwórkowy, pies-stróż, który do domu nie był wpuszczany, a jeżeli już to do kuchni na karmienie, ale nie na salony, prawda? Teoria o psie mordercy jest cudownie absurdalna, ale pięknie ilustruje, jak łatwo się konstruuje takie logiczne teorie. Moja uwaga na temat zakresu występowania psa też wydaje się logiczna, choć w rzeczywistości jest tylko niczym nie popartym domysłem.

      Usuń
    3. Dlaczego wszyscy przyjmują interpretację ("upozorowany gwałt") zamiast faktu (wepchnięty najprawdopodobniej palec do pochwy)?

      Akurat ta okoliczność mogłaby właśnie obciążać nastolatka - który zapewne nigdy nie widział ani nie dotykał nagiej kobiety i mógł chcieć skorzystać z okazji.

      Nawiasem jednak mówiąc teza "dziedzicznie obciążony" Staś jest słaba - bez znajomości jego dalszych losów, ew. wykazywania objawów psychopatycznych itp.

      No i wątek ojca - wówczas brany pod uwagę jeśli w ogóle wyłącznie w kategoriach przyzwolenia lub współudziału - dziś psychologicznie bardziej prawdopodobny.

      Usuń
    4. Nie wskażę źródła, ale chodziło bodajże o to, że penetracja nastąpiła po śmierci ofiary (co jest do ustalenia podczas oględzin zwłok), więc gwałt był pozorowany przynajmniej w takim sensie, że zamiarem napastnika było zabicie, nie zgwałcenie.

      Usuń
  35. http://zycieitechnika.blogspot.com/2014/11/mydlarz-tragiczny-czyli-historia-zycia.html
    Czytając ten tekst można znaleźć motyw u Gorgonowej i to bardzo konkretny.

    OdpowiedzUsuń
  36. Każdy racjonalnie myślący człowiek po dokładnym zapoznaniu się z obszernym materiałem na temat tej zbrodni musi przyznać ze ilość poszlak która tu występuje, nawet po podwazeniu i nawet po wykluczniu części z nich jednoznacznie wskazuje na winę Gorgonowej. To nie była żadna zbrodnia w5jatkowo zaplanowana. Kobieta dokonała tego mordu w emocjach, zaslepiona zemsta, w poczuciu katastrofy życiowej za którą obwiniala Lusie oraz Zarembe. Mordu dokonała w ostatniej chwili, tuż przed wyprowadzka rodziny do Lwowa, jak juz wszelkie próby pojednania w jej mniemaniu zawiodły. Zabiła działając bezmyślnie i nieudolnie pozorujac działania osób z zewnątrz. Było jej już zapewne wszystko jedno czy ja złapią czy nie, negatywne emocje odbieraly jej rozum. Miała ogromne szczescie ze nie została od razu wykryta i to spowodowało m/innymi późniejsze, trwające do dziś spekulacje. Sąd w drugiej instancji w obliczu ujawnienia wielu uchybień w śledztwie oraz biorqc po uwagę skomplikowane relacje panujące w tej rodzinie wydał bardzo niski jak na tą kategorie przestepstwa wyrok nie kwestionujac jednak jej winy. Obrona sie przychylila i nie apelowala, uznając zapewne ten wyrok za sukces. Sama Gorgonowa mogla nawet wyprzeć później ze swiadomosci fakt dokonania zbrodni i autentycznie uwierzyc w swoją niewinność czym sprawiać wiarygodne wrażenie niewinnej, tak w psychologii bywa, ale to już tylko spekulacja i temat do innych rozwazan.

    OdpowiedzUsuń
  37. Zgadzam się z Panem Piotrem, nie mniej nie posądzałbym Gorgonowej, że do tej zbrodni nie była przygotowana. Na pewno nie można wszystkiego wymyślić w kilka sekund. Inną sprawą jest to, co mogła w swojej głowie wymyślić, by odsunąć winę zabójstwa od siebie? Według mnie po prostu zaryzykowała, bo według jej myśli, nie miała nic do stracenia a tylko do zyskania. Wszystko co dobre w jej mniemaniu zaczęło od niej odchodzić. Żądała 10000 dolarów, to są niebotyczne pieniądze, w przeliczeniu na obecną wartość złotówki około 1,5 do 2 milionów zł. Więc ceniła się bardzo. Wielokrotnie odgrażała się, że zabije wszystkich a na końcu sama siebie, jednak takie pogróżki nie zmieniały sytuacji. Więc mając już wszystkiego dość /jak to kobieta/, skupiła całą swoją złość na potencjalnej wg niej winowajczyni jaką była Lusia, córka Zaręby. Zabijając Lusię, karała jej ojca, którego uważała za kogoś, kto ją wykorzystał i zostawił. To, że nigdy się nie przyznała, to nie dowód jej niewinności, to chęć życia za wszelką cenę, chociażby dla córek. Jednak jej rodzone córki diametralnie różnią się od siebie. Jedna kochała ojca, nienawidząc matki, druga kochała matkę, nienawidząc ojca. Co chcą teraz osiągnąć próbując zrehabilitować ich matkę i babcię- zwalając winę na kogoś innego?!

    OdpowiedzUsuń
  38. Zaremba po procesie krakowskim napisał książkę, w której skarży się na nieszczęścia jego dotykające. Jednak podaje fakty wybiórcze. Nie przyznaje się, że zataił przed poślubieniem żony płacenie alimentów, że próbował się zastrzelić, ponieważ jego obiekt miłości wychodził za mąż. Zaremba z Gorgonową przez sześć lat tkwi w związku nieformalnym w którym spłodził dwie córki, jedną uznał, drugą nie. W tym czasie jak powiedziała Gorgonowa, cztery razy usunęła ciążę. Co myśli kobieta w takiej sytuacji, liczy na dalszy ciąg współżycia i w przyszłości na zostanie formalną żoną! Jednak na przeszkodzie staje dorastająca córka Lusia, która wie, że żyje jej matka, chociaż nie jest w pełni zdrowa umysłowo. Lusi nie podoba się Gorgonowa z różnych powodów, doświadczanych przez sześć lat bycia razem i na dodatek możliwość zostania jej macochą. W tej sytuacji córka namawia ojca by zerwał z Gorgonową. Zaremba ulega Lusi,lekceważąc to wszystko co zaistniało pomiędzy nim a Gorgonową. Jak może się czuć kobieta porzucona w takiej sytuacji?! Nie godzi się, następuje bunt i złość przeciwko wszystkim! Brak pełnej odpowiedzialności ze strony Zaremby jest główną przyczyną zaistniałej tragedii, co nie przesądza winy tego - komu najbardziej przeszkadzała Lusia.

    OdpowiedzUsuń
  39. Witam!Czy komuś z Państwa udało się dotrzeć do pracy Mieczysława Czubalskiego, prawnika, który opisał zdarzenie i przebieg procesów w swojej pracy doktorskiej? Pisze o nim w swojej książce "Wspomnienia gorszycielki" Irena Krzywicka, która dostała ową pracę w korespondencji od autora po wojnie "na znak hołdu".

    OdpowiedzUsuń
  40. Policja jednak dopuściła się kardynalnych błędów. Nie zdjęto odcisków palców, nie potrafiono też ostatecznie zidentyfikować grupy krwi znalezionej na chusteczce Rity. Pobrano za mało próbek. To nie koniec. Dopiero 10 dni później przeszukano dom ogrodnika, który mieszkał na posesji. A on sam, wezwany na przesłuchanie, zemdlał. Z niezrozumiałych jednak powodów nigdy nie wzywano go ponownie. Ponadto w niedługim czasie w podobny sposób została zamordowana inna młoda kobieta w okolicy - nikt nie zbadał podobieństw między zabójstwami.

    Czytaj więcej: http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/773449,sprawa-gorgonowej-krakowski-proces-najslynniejszej-morderczyni-20lecia-miedzywojennego,id,t.html

    OdpowiedzUsuń
  41. Budynek z google:
    https://www.google.pl/maps/@49.8926797,23.9483885,3a,75y,90h,93.9t/data=!3m6!1e1!3m4!1sXn7Ta85DtW47S0629jcdxA!2e0!7i13312!8i6656

    to jest ten sam co na zdjeciu z wizji lokalnej, nie ma tylko dachu na okrogla czescia, ale np.jest charakterystyczny, narozny pokoj:
    https://audiovis.nac.gov.pl/i/PIC/PIC_1-B-638-5.jpg

    OdpowiedzUsuń
  42. Chciałabym rozwiać wszelkie wątpliwości dotyczące zbieżności nazwiska Csala. Ponad wszelką wątpliwość mamy do czynienia z dwiema różnymi osobami (braćmi) Ludwikiem i Pawłem. Dr (tytuł naukowy, nie medyczny) Paweł Csala (mój dziadek) był rzeczywiście dyrektorem spółki drzewnej OIKOS i wójtem Brzuchowic oraz właścicielem jednej z najbardziej okazałych (jeśli nie najbardziej) willi nazywanej przez mieszkańców "biała willa" lub "biały dom", gdzie zamieszkiwał z żoną i dwoma synami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie może posiada Pan bliższe informacje dotyczące miejsca zamieszkania dziadka i jego brata, w szczególności w zakresie umiejscowienia ich na mapie?

      Usuń
  43. Zeznanie policjanta demaskujące ostatecznie Gorgonową. Zabita Lusia, pełno policji w willi a Gorgonowa czyta książkę w takiej chwili (tak się zachowuje człowiek chcący coś ukryć), na dodatek zakładka była ze szkła (kto używa zakładki ze szkła - tylko ten kto chce to szkło ukryć). Szkło oczywiście pochodziło z rozbitych szklanych drzwi werandy.

    Sąd: Ile było odłamków szkła z rozbitej szyby znalezionej pod konsolką?
    Świadek: Trzy albo cztery. Po pewnej chwili wszedłem do sypialni Gorgonowej i zauważyłem, że czyta ona książkę. Gdy zainteresowałem się tym jaka to jest książka spostrzegłem, że jest tam zakładka ze szkła.
    Dalej świadek opowiada, że zainteresował go tytuł książki czytanej z takim spokojem przez Gorgonową w chwili rozpaczy i rozgardiaszu panującego w willi. Czytała książkę "Ameryka" Ludwiga. Na futrze jej były jeszcze jakby wycierane ślady krwi.

    OdpowiedzUsuń
  44. W aktach sprawy jako adres zamieszkania Zaremby podane są Łączki (bez bliższego określenia), natomiast dra Csala - Brzuchowice (również bez bliższego określenia). Z akt wynika również, że w toku sprawy Zaremba mieszkał już we Lwowie (czyżby w owym mieszkaniu, gdzie mieli się wyprowadzić z Lusią?) - przy ul. Potockiego 71. Na pewno jednak willa Zaremby znajdowała się przy ul. Marszałkowskiej.

    OdpowiedzUsuń