środa, 23 października 2013

Papieżyca Joanna - wstydliwy sekret Watykanu

   W roku 858, podczas jednej z procesji, pomiędzy bazyliką św. Piotra a bazyliką św. Jana na Lateranie, papież Jan VIII, zwany Anglikiem (Ioannes Anglicus), próbując wsiąść na konia, doznał ataku nagłego bólu i padł na ziemię. Zgromadzony tłum wiernych nie mógł uwierzyć własnym oczom, kiedy Jan zaczął rodzić. W pierwszej chwili zdziwieni ludzie byli pewni, że stali się świadkami prawdziwego cudu. Dopiero po chwili spostrzegli, że z tym wydarzeniem Bóg nie miał jednak nic wspólnego. Okazało się bowiem, że papież Jan VIII to kobieta...


   Dziś w Watykanie panuje całkowita zmowa milczenia na temat kobiety-papieża, a przez ostatnie 400 lat kolejni dostojnicy na "Tronie Piotrowym" robili wszystko, by wymazać ten incydent z historii Kościoła, stosując infamię (skazanie na niepamięć) i fałszując dokumenty, łącznie z oficjalnym spisem papieży "Liber Pontificalis" (łac. Księga papieży). Sami historycy również nie są zgodni co do istnienia tejże postaci, zasiadającej na papieskim tronie. Jednak każda legenda ma w sobie ziarno prawdy a kilka źródeł historycznych ewidentnie potwierdza fakt, że papieżyca Joanna nie była tylko wytworem wyobraźni wrogów Kościoła. Miała urodzić się w Niemczech, w Grecji zakochać się w benedyktyńskim mnichu, w Rzymie zostać najpierw kardynałem, a w roku 855... papieżem!


JOANNA O WIELU IMIONACH...

Kadr z filmu "Papieżyca Joanna" z roku 2008, w reżyserii
Sönke Wortmanna. Joannę zagrała Johanna Wokalek.
   Przyjmuje się, że Joanna urodziła się w roku 818 w niemieckiej Moguncji (Mainz). Jednak niektóre ustne tradycje z przełomu X i XI wieku mówią o tym, że pierwszy dzień życia Joanny był zarazem ostatnim dniem życia Karola Wielkiego, Świętego Cesarza Rzymskiego, co wskazywałoby na dzień 28 stycznia 814 roku, jako dzień narodzin Joanny. Także jej prawdziwe imię wydaje się dość trudne do ustalenia, gdyż w źródłach wspominana jest zarówno jako "Ioannes" jak również "Jutta", "Mulier Jutte", "Gilberta", "Agnes" lub "Glancia". Nie ma jednak wątpliwości, że chodzi o jedną osobę.

   Aby poznać jej losy należy zestawić ze sobą zarówno legendy i mity jak również mniej znane fakty historyczne. Jest to niezmiernie trudne, gdyż w wielu miejscach opisy wydarzeń są ze sobą sprzeczne. Odrzucając jednak rzeczy, które już na pierwszy rzut oka wydają się nieprawdopodobne czy nawet nielogiczne i wysuwając wnioski z tego, co wiemy na pewno - powoli wyłania się nam obraz kobiety, która w wielu dziedzinach wyprzedzała czasy, w których przyszło jej żyć.

UCZONĄ BYĆ...

   Joanna była trzecim, najmłodszym z dzieci anglosaskiego, katolickiego kapłana, nieznanego nam z imienia tyrana i despoty, często posługującego się przemocą. Matką jej była poganka, wyznawczynią germańskich bogów, całkowicie podległa mężowi. Już od początku ojciec obdarzył ją ogromną niechęcią. Przecież urodzenie się dziewczynki w tamtych czasach traktowano jako osobistą zniewagę, a nawet karę za grzechy. Może to tłumaczyć podejście Joanny do tematu roli kobiety i jej powszechnej niechęci do podporządkowania się mężczyznom. Nie chciała rodzić dzieci i wychodzić za mąż. Jedynym jej celem była edukacja. Problem w tym, że była ona dostępna tylko i wyłącznie mężczyznom. Czy już wtedy w jej głowie zrodził się plan ukrycia się w męskim przebraniu i poświęcenia się karierze naukowej? Tego nie wiemy. Na pewno jednak czuła, że jest stworzona do rzeczy większych niż zajmowanie się domowym ogniskiem.

LEGENDA O PAPIEŻU, KTÓRY POZOSTAŁ KOBIETĄ...

 
Papieżyca Joanna rodzi publicznie podczas procesji.
Drzeworyt autorstwa Giovanniego Boccaccio z około
1350 roku. Obecnie znajduje się w londyńskim
 British Museum, w Wielkij Brytanii.
 Dalsza część legendy mówi, że historia Joanny to historia ucieczek. Miała trafić do Grecji i poznać tam benedyktyńskiego mnicha o imieniu Frumendiusz. Między nimi zrodziła się miłość i para postanowiła, że już zawsze będą razem.  Mnich wkrótce wysłany został do Aten, by kształcić się w jednej ze szkół. Joanna postanowiła towarzyszyć mu w tajemnicy w męskim przebraniu. Zatajając własną płeć zdobyła bardzo rozległe wykształcenie i po niespodziewanym rozstaniu z ukochanym udała się do Rzymu. Pochodzenie jej ojca sprawiło, że zyskała przydomek Jan Anglik (Ioannes Anglicus). We Włoszech udało się jej olśnić miejscowe elity i to tak bardzo, że w niedługim czasie wybraną ją na papieża. Jej rządy jako Jana VIII trwały tylko dwa i pół roku, do czasu gdy zaszła w ciążę i w trakcie uroczystej procesji zaczęła rodzić. Chwilę po porodzie została zlinczowana przez wściekły tłum. Tyle wiadomo ze średniowiecznych legend. Obecnie władze Kościoła jednoznacznie milczą lub zaprzeczają, że taki epizod miał w ogóle miejsce.

ŚWIADECTWA W KRONIKACH

   Pierwsze potwierdzone przez historyków źródło, dowodzące istnienia kobiety-papieża, to "Chronica Universalis Mettensis" ("Powszechna kronika Metzu"), spisana na początku XIII wieku przez mnicha Jana z Mailly (Jean de Mailly).
Pomnik brzemiennej papieżycy przy
szpitalu św. Ryszarda w Chichester,
w Wielkiej Brytanii.
"(...) a mowa tu o pewnym papieżu lub niechybnie papieżycy. Na liście papieży ani biskupów Rzymu figurować ma zabronione, gdyż okazała się kobietą, która przywdziała męski ubiór i została, dzięki swemu charakterowi i talentom wszelakim, najpierw sekretarzem Kurii, potem kardynałem, i wreszcie papieżem. Jednak pewnego dnia, gdy wsiadała na konia, zaczęła rodzić. Natychmiast, zgodnie z rzymskim prawem, przywiązano ją za nogi do końskiego ogona i wleczono za koniem przez pół ligi (około 700 metrów), podczas gdy ludzie ją kamienowali. Została pochowana tam, gdzie zmarła, i w tym miejscu wyryto napis PPPPPP, który oznacza „Petre, Pater Patrum, Papisse Prodite Partum” („Piotrze, ojcze ojców, ujawnij poród papieżycy”). W tym samym czasie ustanowiony został czterodniowy post, który nazwano „postem papieżycy”.

   Jan nie ujawnia imienia papieżycy a wydarzenia przez siebie opisane datuje na rok 1099. Jak to możliwe, że dominikanin pomylił się o prawie 250 lat? Tego nie sposób dziś ustalić, a fakt, że mnich pisał o innej papieżycy, nie został potwierdzony. O istnieniu Kobiety w stolicy apostolskiej pisał także Stefan z Bourbon (Stephen de Bourbon) w "Siedmiu darach Ducha Świętego". W tym samym czasie, nieznany z imienia, niemiecki franciszkanin przytoczył historię Joanny w swoich "Kronikach mniejszych" ("Chronicon Minor").

   W roku 1479, na zlecenie swojego patrona, papieża Sykstusa IV, dominikanin Bartolomeo Platina w swoim dziele "Vitæ Pontificum Platinæ historici liber de vita Christi ac omnium pontificum qui hactenus ducenti fuere et XX", przy papieżu Janie VIII umieścił taki wpis:
Poród podczas procesji. Ilustracja Johanna Wolfa
 z "Lectionum memorabilium et reconditarum
centenarii XVI" z roku 1600.
"Jan, Anglik z pochodzenia, w Moguncji urodzony i jak zostało powiedziane, na papieża wybrany, gdyż za mężczyznę się podawał. A kobietą był w pełni. Za młodu z kochankiem swoim do Aten przybyła, a tam wielkie postępy w nauce zrobiła, aż ją uczeni do Rzymu zabrali. Każdemu z nich dorównać umiała i tylko nieliczni równać się z nią mogli nawet z zaznajomieniu z Biblią. Przez swoje doświadczenie i dysputy prowadzone wielki szacunek zdobyła i autorytet. Toteż po śmierci Leona IV, za wspólną zgodą na papieża wybrana. W drodze do kościoła na Lateranie, jej koniec przyszedł, gdyż dziecię na świat wydając, na miejscu pomarła po latach dwóch, jednym miesiącu i dniach czterech od papieżem wybrania. W tajemnicy pochowana i bez przepychu właściwego papieżom."
   Istnienie papieżycy głosili również Francesco Petrarca i Giovanni Boccaccio - dwie wielkie osobowości średniowiecza. Opowieści o papieżycy były wydawane w wielu językach, również w języku polskim. W XVI wieku ukazało się opowiadanie "Historia o papieżu Janie, tego imienia osmym, który był Gilberta, biała głowa z Anglijej i o inszych wielu papieżoch, którzy przed nią i po niej byli. Prawdziwie napisana, a z łacińskiego na polskie pilnie wyłożona. Roku 1560". Największy rozgłos zdobył jednak nasz rodak - wysoko postawiony dominikanin Marcin z Opawy (zwany również Marcinem Polakiem).

MARCIN ZWANY POLAKIEM

Marcin z Opawy, zwany
również Marcinem Polakiem.
  Marcin z Opawy (Martinus Oppaviensis, Martinus Polonus), osobisty kapelan papieża Aleksandra IV, był również jednym z autorów "Księgi Papieży" ("Liber Pontificalis"), więc wszelkie papieskie sekrety nie były mu obce. Na prośbę Klemensa IV napisał swoje najbardziej znane dzieło - "Kronikę cesarzy i papieży" ("Chronicon pontificum et imperatorum"), które zyskało ogromny rozgłos. Opisał tam kłopotliwą dla Kościoła historię o papieżycy. Papież nie tylko nie potępił tego dzieła, lecz dodatkowo mianował autora na stanowisko arcybiskupa gnieźnieńskiego w dniu 22 czerwca 1278 roku. Ostatecznie polski dominikanin nie dostąpił tego zaszczytu, gdyż niedługo po nominacji zmarł w Bolonii. W swoim dziele tak opisał życie i śmierć Joanny:
"Po Leonie, papieżem był przez dwa lata, siedem miesięcy i cztery dni, Ioannes Anglicus (Jan Anglik) urodzony w Moguncji. Zmarł on w Rzymie, po czym tron papieski przez miesiąc pozostawał pusty. Powiada się, ze ten Jan był kobietą, która jako młoda dziewczyna udała się do Aten w męskim przebraniu razem z mężczyzną, który był jej kochankiem. Tam zgłębiała różne dziedziny wiedzy, tak długo, aż nie miała już nikogo równego sobie. Później wykładała w Rzymie, a jej studentami i słuchaczami byli nawet uczeni mężowie. W mieście szerzyła się jej sława, jako wybitnej osobistości o wielkiej wiedzy, tak, że wszyscy byli zgodni, iż to temu Janowi należy się godność papieża. Kiedy jednak już została papieżem, zaszła w ciążę ze swoim kochankiem. Nie wiedziała jednak, kiedy ma nastąpić poród. I tak zaczęła rodzić podczas procesji z bazyliki św. Piotra do bazyliki św. Jana na Lateranie, w uliczce między Koloseum a kościołem św. Klemensa. Mówią, że po jej śmierci została pochowana w tym samym miejscu. Każdy Ojciec Święty zawsze omija tę uliczkę i wielu ludzi wierzy, że czyni tak z powodu zgrozy i zgorszenia, jakie wywołało tamto wydarzenie. Jej imię nie zostało też umieszczone na liście Ojców świętych, zarówno z powodu jej płci, jak i popełnionego wszeteczeństwa"

Fragmenty "Chronicon pontificum et imperatorum" autorstwa Marcina z Opawy.
   Niestety nie udało się odnaleźć żadnego źródła, na którym Marcin mógłby się oprzeć. Żaden zapis z tamtego okresu nie wspomina ani słowem o kobiecie-papieżu. Nic nie wie o niej nawet współczesny jej, dobrze poinformowany kronikarz Anastasius z IX wieku. Jeśli nawet są jakieś wzmianki (zwykle identyczne z wersją Marcina z Opawy) - to na marginesie, najwyraźniej dopisane przez późniejszych kopistów. Bardzo wątpliwe jest jednak, by Marcin zmyślał. Po pierwsze był spowiednikiem kilku papieży i z całą pewnością mógł mieć dostęp do najtajniejszych papieskich dokumentów, które mogły zostać zniszczone w XVI wieku, kiedy to za wszelką cenę postanowiono usunąć Joannę z historii nie tylko Kościoła ale i świata.

"GNOJNE KRZESŁO"

"Gnojne krzesło". Jedno z takich krzeseł
 znajduje się w Watykanie, drugie w Luwrze.
   Jakie inne dowody przemawiają za prawdziwością tej historii? Jest co najmniej kilka, które warto przytoczyć. Donna Woolfolk Cross, której powieść "Papieżyca Joanna" na podstawie, której w 2008 roku nakręcono film pod tym samym tytułem, poświęciła kilka lat na podważenie oficjalnej wersji Watykanu. Według niej, głównym dowodem w sprawie papieża-kobiety jest istnienie tak zwanego "gnojnego krzesła" ("sella stercoraria"). Aż do XVI wieku, każdy nowy papież musiał siadać na nim w celu udowodnienia, że nie jest kobietą. Pod krzesło z wyciętym w siedzeniu otworem zaglądał najmłodszy kardynał, by chwilę później ogłosić: "Mas nobis nominus est" (łac. Nasz kandydat to mężczyzna). O tym ceremoniale wspominał między innymi Jacopo d'Angelo de Scarparia, humanista włoski, w swojej relacji z intronizacji Grzegorza XII. Czego obawiali się dostojnicy Watykanu? Otóż nie chcieli popełnić drugi raz tego samego błędu, powierzając Kobiecie tak ważnego stanowiska. Kościół oczywiście zaprzecza, że takie badania nowego papieża miały kiedykolwiek miejsce, a krzesło takowe służyło jedynie jako toaleta. Zgodnie z watykańską wersją, "sella stercoraria" otrzymało swą nazwę od pieśni "Podniesienie biednych z gnoju", śpiewanej przez chór po wyborze papieża. Czemu służyła dziura w tronie, wersja ta nie wyjaśnia. Słabe jest to tłumaczenie, zważywszy na fakt, że pod toaletę zazwyczaj się nie zagląda, zwłaszcza papieżowi. Poza tym, trudno podejrzewać aby pierwszą czynnością, jaką robił nowy papież, było skorzystanie z toalety...



CO WIEDZIELI INNI?

Średniowieczna ilustracja przedstawiająca ceremonię
 sprawdzania płci nowego papieża.
   Podczas procesu czeskiego duchownego Jana Husa, oskarżonego o herezję w 1415 roku, doszło do wymownej sceny. Oskarżony nie tylko zaciekle odpierał zarzuty postawione mu przed sądem, sam również próbował oskarżać Kościół i papieża o grzechy i herezję. Nastąpił ostry spór, po którym to inkwizytorzy broniąc się, na każde oskarżenie Husa krzyczeli: "Nie prawda!". Kiedy jednak Hus podniesionym głosem wypomniał im herezję w postaci wyboru na papieża kobiety, nagle rozległa się cisza i nikt z oskarżycieli nie zaprzeczył, że takie wydarzenie miało miejsce.

   Kolejną przesłanką potwierdzającą istnienie papieżycy jest wydarzenie z roku 1276, kiedy papież Jan XX, po wnikliwym przestudiowanie ksiąg papieskich i przeprowadzeniu badań opartych na tajnych watykańskich archiwach, zmienił imię na Jan XXI. Niektórzy przypisują to pominięciu Joanny w "Liber Pontificalis". Prawdopodobnie właśnie wtedy Jan XX (przyszły Jan XXI) odnalazł informację, że Joanna piastowała funkcję papieża jako Jan VIII.

   Najkrótsza droga z rezydencji papieskiej do Bazyliki św. Piotra wiedzie przez Via Sacra. To właśnie na tej ulicy Joanna podczas procesji miała urodzić dziecko i tam też zginąć. Zastanawiające jest to, wszyscy papieże podczas procesji omijali Via Sacra. Również do swojej rezydencji chadzali dłuższą drogą. Zwyczaj ten wprowadzono prawdopodobnie po to, by Ojciec Święty nie stąpał po drodze, splamionej tak wielkim grzechem, jakiego dopuściła się papieżyca.

Via Sacra na skrzyżowaniu ulic Via del Querceti i Via del S.S.Quattro w Rzymie, niedaleko bazyliki św. Klemensa.
To właśnie w tym miejscu miał nastąpić poród papieżycy Joanny. Do dziś miejsce te nazywane jest Vicus Papissa.
Widoczna na zdjęciu zniszczona brama miała być w średniowieczu wejściem do Sanktuarium Joanny.
Kolejni papieże przez kilkaset lat omijali to miejsce w trakcie procesji do bazyliki św. Piotra.

   Podobno w watykańskim archiwum znajduje się pewna kopia "Liber Pontificalis" pochodząca z czasów na krótko po roku 958, w której widnieje wpis o Joannie Angielce, która jako Jan VIII została papieżem. Watykan zdementował tą informację i stanowczo zaprzeczył, że taka kopia w ogóle kiedykolwiek istniała, dodając jednocześnie, że "Watykan nie ma nic do ukrycia". Jeśli tak, to dlaczego archiwum watykańskie jest jednym z najlepiej strzeżonych miejsc na Ziemi, i dlaczego w ogóle jest tajne, skoro Kościół nic nie ukrywa? Odpowiedzi brak.

KOŚCIÓŁ WIE SWOJE

 
Bazylika św. Jana na Lateranie.
  Dla przedstawicieli Watykanu największym dowodem na to, że opowieść o Joannie jest tylko wymysłem wrogów Kościoła, jest brak jakichkolwiek materiałów i zapisków o papieżycy z czasów jej rzekomego panowania w Rzymie. Jednak zdają się nie brać pod uwagę jednego oczywistego faktu - istnieje bardzo niewiele źródeł pisanych i innych świadectw z tego okresu, większość zapisków nie przetrwało próby czasu lub zostało zniszczone, gdyż infamia (wymazanie osób z kart historii, poprzez niszczenie dowodów ich istnienia) była wtedy na porządku dziennym nie tylko jeśli chodzi o władze kościelne, ale i świeckie.

   Kościół wysuwa argument, że autorami opowieści o Joannie byli dominikanie. Zwracają także uwagę na fakt, że zarówno występujący w tej historii papież Leon IV, Joanna i jej kochanek mnich Frumendiusz należeli do zakonu benedyktynów. Hierarchowie kościelni widzą tu metaforę zakonnej walki o władzę w Rzymie. W końcu Marcin Polak, jeden z propagatorów dyskredytującej Kościół legendy, należał do dominikanów... Dopóki jednak archiwa watykańskie są szczelnie zamknięte dla badaczy i historyków, pozostaje nam wyciągać wnioski z bardzo skąpych źródeł, które dotrwały do naszych czasów.

PORNOKRACJA W WATYKANIE

Joanna w szatach papieskich, autorstwa
prawdopodobnie Giovanniego Lorenza
 Berniniego w bazylice św. Piotra
w Rzymie. Statua z XVI wieku.
    Rządy papieskie obejmujące okres wczesnego średniowiecza, nazwane są przez historyków "okresem pornokracji" z powodu swojego rozpasania i przywiązywania ogromnej wagi do uciech cielesnych, więc nie powinno nas dziwić, że nie większość duchowieństwa tamtego okresu nie widziała niczego złego z drobnych odstępstw od nauk Jezusa i powszechnie akceptowali niejasne okoliczności wyboru kolejnych papieży. Stąd też, nie może dziwić brak jawnego potępienia wyboru kobiety jako następczyni św. Piotra. Co ciekawe, aż do XVI wieku fakt, że władza papieska była w rękach kobiety, nie budził w dostojnikach kościelnych żadnego zgorszenia. Ci sami duchowni zaliczyli Joannę w 1400 roku, w katedrze w Sienie, do grona legalnych papieży.

   Samo istnienie niewiasty, która podstępem wśliznęła się na tron papieski, przez długie wieki uchodziło za fakt – uznawany także na Watykanie. Figura Joanny znalazła się nawet wśród figur innych papieży w katedrze w Sienie. Dziś nie ma już jednak śladu po tym popiersiu, gdyż zaginął w tajemniczych okolicznościach pod koniec XVI wieku. Mniej więcej w tym samym czasie zaginął posąg, przedstawiający rodzącą kobietę, który znajdować się miał w okolicach Via Sacra w Rzymie, czyli w miejscu, gdzie Joanna zakończyła "ziemską posługę". W miejscu tym znajdowało się także sanktuarium Joanny, gdzie jej wierni wyznawcy modlili się do niej i przynosili dary.

POSTSCRIPTUM...

   W czasach średniowiecza pozycja kobiety w społeczeństwie była znacznie gorsza niż mężczyzny a funkcjonowanie niewiast w życiu publicznym stało się prawie niemożliwe. Historia o kobiecie, powszechnie uważanej wtedy za głupszą od mężczyzny, która oszukała najdostojniejszych ludzi Kościoła i sprawowała nad nimi władzę, musiała przeniknąć do świadomości prostego ludu, wpływając niekorzystnie na opinie o hierarchach kościelnych. Z czasem fakty zmieszały się z legendą, stając się obiektem badań historyków i pasjonatów teorii spiskowych.

   Legenda o papieżycy Joannie wpłynęła bardzo głęboko na opinię o całym papiestwie. Przez wiele stuleci opowieść ta była wykorzystywana do ataków na Kościół. Choć historia ta nigdy nie została w stu procentach potwierdzona historycznie, nie stanęło to jednak na przeszkodzie, by wykorzystać ją w nieprzychylny sposób wobec papiestwa, określając ten urząd jako zepsuty, pełen grzechu i głupoty...

28 komentarzy:

  1. Błąd reakcyjny w opisie rzeźby Joanny z Bazyliki; jest xiv w a powinien być xvi. Poza tym artykuł bardzo ciekawy. Obecnie Kościół nie podważa już (możliwości) istnienia Joanny. Co ciekawe przez wieki Kościół, mimo wielu złych owoców, wykazywał się sporą prostolinijnością, pogrzebaną w tak zacnej epoce jak odrodzenie... Nawiasem mówiąc trudno chyba obwiniać Kościół o wybór pod wpływem pomyłki. Oczywiście rozwiązłość wtedy panująca nie jest niczym budującym, ale dużo bardziej gorszącym i wstydliwym faktem są np o kilkadziesiąt lat późniejsze wybory papieży promowanych przez wpływowe i elokwentne kurwy (zapomniałem imion)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, wdarł się mały błąd, który został już poprawiony. Dziękuję za zwrócenie na to uwagi. Prawdą jest, że wielu papieży zostało wybranych w sposób nie całkiem uczciwy (o ile nie większość z nich), i każdy byłby idealnym bohaterem osobnego artykułu:) Natomiast nie do końca tak jest, że Kościół nie podważa możliwości istnienia papieżycy, ponieważ zapytani o to hierarchowie Kościoła albo zaprzeczają tej historii, albo najzwyczajniej w świecie na ten temat milczą, w myśl zasady, że jeśli się o czymś nie mówi, to znaczy, że tego nie było......

      Usuń
  2. Świetny artykuł, niezmiernie mi pomógł w napisaniu scenariusza. W tym tygodniu mamy za zadanie nakręcić siedmiominutowy film "Tajemnice historii". Wybrałam Joannę, ponieważ kilka lat temu czytałam powieść i utkwiła mi ona w pamięci.
    Intrygująca postać.

    Dziękuję za pomoc!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że artykuł okazał się pomocny przy pisaniu scenariusza o tej tajemniczej postaci. Mam nadzieję, że w przyszłości znajdziesz tutaj kolejne inspiracje do tworzenia następnych prac. Dziękuję za komentarz, pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszym tworzeniu...

      Usuń
  3. Dobry artykuł, zresztą blog bardzo fajnie napisany,a o Papieżycy dotąd nie słyszałem, nie czytałem. Zatem wielkie dzięki za kolejną dawkę wiedzy:) na pewno będę tu wracał. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że to właśnie tutaj dostałeś kolejną "dawkę wiedzy" ") wpadaj po następne dawki, jak do apteki :)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. "W czasach średniowiecza pozycja kobiety w społeczeństwie była znacznie gorsza niż mężczyzny a funkcjonowanie niewiast w życiu publicznym stało się prawie niemożliwe. Historia o kobiecie, powszechnie uważanej wtedy za głupszą od mężczyzny, która oszukała najdostojniejszych ludzi Kościoła i sprawowała nad nimi władzę, musiała przeniknąć do świadomości prostego ludu, wpływając niekorzystnie na opinie o hierarchach kościelnych. "

      Jak to - stała się ? To wcześniej była jeszcze gorsza ? Sam stwierdziłeś,że do XVI wieku akceptowano fakt zaistnienia papieżycy.

      Regine Pernoud uważa,że pozycja kobiety była dużo lepsza w wieku XI-XIV (we Francji) niż w XVI - poł. XIX

      " Już od początku ojciec obdarzył ją ogromną niechęcią. Przecież urodzenie się dziewczynki w tamtych czasach traktowano jako osobistą zniewagę, a nawet karę za grzechy. Może to tłumaczyć podejście Joanny do tematu roli kobiety i jej powszechnej niechęci do podporządkowania się mężczyznom. Nie chciała rodzić dzieci i wychodzić za mąż. Jedynym jej celem była edukacja. Problem w tym, że była ona dostępna tylko i wyłącznie mężczyznom. Czy już wtedy w jej głowie zrodził się plan ukrycia się w męskim przebraniu i poświęcenia się karierze naukowej? Tego nie wiemy. Na pewno jednak czuła, że jest stworzona do rzeczy większych niż zajmowanie się domowym ogniskiem."

      A tu ? Gdzie dowody na taki stan rzeczy ?

      Usuń
    3. Krótkie wyjaśnienie:

      1. Jeśli chodzi o cytat, to nie "stała się", ale "stało się" - w znaczeniu: funkcjonowanie kobiet w życiu publicznym (czyli między innymi w piastowaniu wysokich urzędów) "stało się" prawie niemożliwe, ponieważ funkcje te były zarezerwowane niemal wyłącznie dla mężczyzn. Sytuacja kobiet w średniowieczu (zwłaszcza w okresie, o którym mówi ten tekst) nie była godna pozazdroszczenia, gdyż kobiety miały ściśle przyporządkowaną do siebie rolę w życiu. Idealna kobieta miała tylko rodzić, wychowywać potomstwo i zajmować się domem. Ewentualnie kobieta mogła oddać się Bogu, udając się do klasztoru. Tego własnie oczekiwano od niewiast i każde odstępstwo od tej normy, nie wróżyło kobiecie najlepiej. Joanna niewiele miała wspólnego z Francją, nawet jeśli tam kobietom żyło się lżej (jak twierdzisz powołując się na Pernouda) niż w Moguncji czy w Rzymie...

      Akceptowanie faktu istnienia papieżycy nie jest równoznaczne z tym, że ogólnie pochwalano taki stan rzeczy. Chodzi tutaj o to, że zarówno zwykli ludzie, jak i hierarchowie kościelni potwierdzali możliwość jej istnienia. Co prawda byli oni w znacznej mniejszości, dlatego tak mało jest dziś źródeł pisanych na ten temat.

      2. Dowodów na relacje Joanny z ojcem brak, gdyż jak wspomniałem wcześniej, niewielka ilość wiarygodnych źródeł utrudnia dotarcie do prawdy. Teza o jej dzieciństwie i stosunkach panujących w rodzinnym domu oparta jest głównie na tradycjach ustnych, spisanych dopiero kilka wieków później. Ich interpretacji może być tyle, ile jest osób próbujących poskładać w całość biografię Joanny i oddzielić legendy od faktów...

      Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Fajny blog i ciekawy wpis :) Obs = Obs?? :)
    http://estkla.blogspot.com/2014/01/zima-bez-sniegu.html

    OdpowiedzUsuń
  5. czy dziecko również zostało ukamienowane tuz po porodzie???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, ponieważ cała historia jest tylko legendą, która rzecz jasna nigdy się nie wydarzyła.

      Usuń
  6. w artykule nie ma wzmianki o tym skąd wzięło się boże ciało otóż jak czytałem kilkanaście lat temu artykuł (już nie pamiętam gdzie)o papieżu Joannie to właśnie jej poród miał być początkiem nazwy" bożego ciała" gdy zaczęła rodzić to podczas tej procesji duchowny podniósł noworodka i powiedział do tłumu "oto jest boże ciało"

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem wstrząśnięta... podwójne morderstwo w Watykanie... Ciekawe, co myśli o tym wydarzeniu obecny Papież Franciszek? Czy "nasz" Ojciec św. Jan Paweł II też omijał w procesji Via Sacra?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co wszyscy - że nie ma co płakać nad rzymskimi bajkami.

      Usuń
  8. Wbrew rozpowszechnionemu (również wyżej) mitowi archiwa watykańskie są jak najbardziej dostępne dla historyków (pozycje starsze niż 1939) - włącznie z tym określanym myląco jako "tajne" - co łatwo sprawdzić choćby na ich stronie internetowej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy jesteś pewny (pewna), że to, co Watykan udostępnił historykom, to wszystko, co było (lub jest) w posiadaniu watykańskiego archiwum? Osobiście wątpię, że wszystkie dokumenty zgodzono się upublicznić. Tak wielka organizacja, jaką jest KK, nie może sobie pozwolić na ryzyko przyznania się do każdego grzechu, co z całą pewnością wiązałoby się z utratą pewnej liczby wyznawców.

      Usuń
  9. Celibat księży
    Papież Paweł VI potwierdził w swej encyklice Sacerdotalis Caelibatus (Celibat kapłański, 1967) wymóg przestrzegania celibatu przez duchownych, ale jednocześnie przyznał, że „Nowy Testament, w którym zachowane są nauki Chrystusa i Apostołów, (...) nie żąda otwarcie stanu bezżenności od tych, którzy spełniają święte posługi (...) Nie stawiał takiego warunku sam Jezus, gdy wybierał Dwunastu, ani Apostołowie nie stawiali go tym, którzy przewodzili w pierwszych gminach chrześcijańskich” (The Papal Encyclicals 1958-1981, Falls Church, Wirginia 1981, s. 204).
    1 Kor. 9:5 (NAB): „Czyż nie mamy prawa ożenić się z kobietą wierzącą, jak pozostali apostołowie i bracia Pana, i Kefas?” („Kefas” to aramejskie imię dane Piotrowi; zob. Jana 1:42. Zob. też Marka 1:29-31, gdzie jest wzmianka o teściowej Szymona, czyli Piotra).
    1 Tym. 3:2 (Romaniuk): „Biskup powinien być (...) mężem tylko jednej żony [„tylko jeden raz żonaty”, NAB]”.
    Już w czasach przedchrześcijańskich buddyzm żądał od swych kapłanów i mnichów życia w celibacie (Henry C. Lea, History of Sacerdotal Celibacy in the Christian Church, Londyn 1932, wyd. IV popr., s. 6). Jeszcze wcześniej — jak czytamy w książce Alexandra Hislopa The Two Babylons (Dwa Babilony, Nowy Jork 1943, s. 219) — wymagano bezżenności od kapłanów babilońskich, którzy otrzymali wyższe święcenia.
    1 Tym. 4:1-3 (BT): „Duch zaś otwarcie mówi, że w czasach ostatnich niektórzy odpadną od wiary, skłaniając się ku duchom zwodniczym i ku naukom demonów. (...) Zabraniają oni wchodzić w związki małżeńskie”.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwszą wzmiankę o istnieniu tekstu zwanego „Ewangelią Judasza” można znaleźć w pismach Ireneusza z Lyonu, biskupa i apologety z końca II wieku. W swoim dziele Adversus haereses (Przeciw herezjom) Ireneusz tak opisuje jedną z wielu grup, której naukom się przeciwstawia: „Członkowie tej grupy utrzymują, że zdrajca Judasz posiadał dogłębną świadomość tych rzeczy i samodzielnie, jako człowiek o największym zrozumieniu prawdy, zrealizował tajemniczy plan zdrady; za jego przyczyną wszystkie rzeczy na niebie i ziemi pogrążyły się w chaosie. Ludzie ci rozpowszechniają fikcyjną opowieść o tych wydarzeniach, którą nazywają Ewangelią Judasza” (z książki Zaginiona Ewangelia Judasza: fakty i fikcje, tłum. T. Fortuna).
    Ireneuszowi zależało zwłaszcza na obaleniu nauk chrześcijan będących zwolennikami gnostycyzmu, przypisujących sobie posiadanie szczególnej wiedzy. „Gnostycyzm” to określenie zbiorowe — obejmuje wiele grup, z których każda po swojemu interpretowała chrześcijańską „prawdę”. Odwoływano się przy tym do poglądów innych gnostyków, którzy w II wieku tworzyli mnóstwo rozmaitych tekstów.
    W ewangeliach gnostyckich często twierdzono, że najwybitniejsi apostołowie nie zrozumieli przesłania Jezusa oraz że pozostawił on sekretną prawdę, którą pojęło tylko kilku wybrańców. Niektórzy gnostycy wierzyli, że świat materialny jest swego rodzaju więzieniem, a „bóg stwórca” opisany w Pismach Hebrajskich to tak naprawdę jeden z pomniejszych bogów, nienależący do grona bogów doskonałych. Kto posiadł prawdziwą „wiedzę”, ten rozumiał ów „sekret” i szukał uwolnienia od fizycznej egzystencji.
    Poglądy te uwidaczniają się również w „Ewangelii Judasza”. Zaczyna się ona słowami: „Tajemna nauka pouczenia, w którym Jezus przekazał to, co opowiedział Judaszowi Iskariocie, w (czasie) ośmiu dni, na trzy dni, zanim sprawował paschę” (Apokryfy Nowego Testamentu pod red. M. Starowieyskiego, tłum. W. Myszor).
    Czy kodeks ten rzeczywiście jest tym samym tekstem, o którym wspomniał Ireneusz i który przez stulecia uznawany był za zaginiony? Marvin Meyer, członek zespołu zajmującego się analizą i tłumaczeniem kodeksu, twierdzi w swej książce, że sporządzony przez Ireneusza „krótki opis całkiem dobrze pasuje do odkrytego tekstu koptyjskiego nazywanego Ewangelią Judasza”.

    CZEGO MOŻEMY SIĘ NAUCZYĆ
    Bez względu na to, czy analizujący tekst uczeni widzą w Judaszu z omawianej Ewangelii bohatera, czy demona, żaden z nich nie twierdzi, iż dokument ten zawiera informacje ścisłe pod względem historycznym. Bart Ehrman wyjaśnia: „Nie jest to Ewangelia napisana przez Judasza ani nawet Ewangelia przypisująca sobie jego autorstwo. (...) Nie jest to Ewangelia spisana w czasach Judasza przez kogoś, kto naprawdę go znał (...) Nie jest to więc źródło dodatkowej wiedzy o tym, co faktycznie zdarzyło się za życia Jezusa”.
    „Ewangelia Judasza” to tekst gnostycki, pochodzący prawdopodobnie z II wieku i napisany pierwotnie po grecku. Uczeni wciąż nie potrafią jednoznacznie ustalić, czy jest on tożsamy z tym, o którym pisał Ireneusz. Niedawno odkryty rękopis dostarcza jednak pewnych ważnych informacji — mówi coś o okresie, kiedy to fałszywi chrześcijanie wprowadzali własne nauki i kiedy mnożyły się najróżniejsze sekty i odłamy. „Ewangelia Judasza” w gruncie rzeczy nie osłabia autorytetu Biblii — przeciwnie, potwierdza prawdziwość ostrzeżeń udzielanych przez apostołów. Na przykład Paweł zapowiedział: „Wiem, że po moim odejściu (...) spośród was samych powstaną ludzie mówiący rzeczy przewrotne, aby pociągnąć za sobą uczniów” (Dzieje 20:29, 30).

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajny blog😉 Jestem historyczną z wykształcenia i pasji dlatego odkąd was znalazłam nie mogę się oderwać od czytania😁 pozdrawiam serdecznie wszystkich tworzących

    OdpowiedzUsuń
  12. CIEKAWY ARTYKUŁ

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny artykuł. Ja kiedyś bardzo interesowałem się historią Kościoła, tą oficjalną, i tą mniej ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chyba lepiej jak papieżem jest kobieta niż morderca, pijak czy seksoholik. A tacy też zasiadali na tronie Piotrowym, np. papież Aleksander z rodu Borgia.

    OdpowiedzUsuń
  15. Masz hejterów,znaczy-jesteś dobry/a w danym temacie...

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeśli tacy zasiadali jak papież Aleksander z rodu Borgiai i tacy jak papieżyca to znaczy że jest to normalny stołek jak inne a więc nic w takim stołku niezwykłego, stołek jak inne ,przed czym więc tyle pokoleń klęka i oddaje hołdy ???????????? bzdura totalna , a mimo to jaka siła.....................................

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiemy wszystkiego, co sie dzialo w piwnicach Watykanu. Ponoc sa tam maszyny tortur????

      Usuń
  17. Sposób w jaki traktowano kobiety w średniowieczu, pogarda z jaka się spotykały te mądre, pozostała do dziś na uczelniach wyższych pogardza się kobietami niezależnie od osiągnięć, umiejętności, wiedzy. Pogardzają oczywiście mężczyźni z obawy by kobieta nie była od nich mądrzejsza. Panowie profesorowie wyższych uczelni to łajno.

    OdpowiedzUsuń
  18. Przeczytałam z uwagą artykuł oraz komentarze. Bardzo ciekawa całość. Kościół do dzisiaj niezbyt upublicznia fakt,że bardzo dużo kobiet tworzyło jego podwaliny.Były oddane nauce Jezusa. Dyskryminowanie kobiet to zwykła przemoc,którą mężczyźni mają wpisaną w matrycę zachowań społecznych.

    OdpowiedzUsuń