poniedziałek, 2 listopada 2015

Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów - Mirosław Tryczyk

 Kiedy poruszany jest temat polskiego antysemityzmu i pogromu Żydów - na myśl przychodzi zazwyczaj słowo "Jedwabne". Jednak przypadki bestialskich pogromów  miały również miejsce w kilkunastu innych polskich miejscowościach. O tej trudnej do zaakceptowania historii mówi najnowsza książka Mirosława Tryczyka "Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów". Wąsosz, Kolno, Radziłów, Szczuczyn czy Jasionówka to tylko niektóre miasteczka i wsie, w których dochodziło do nieludzkich pogromów ludności żydowskiej - tym tragiczniejszych, że dokonywanych przez bliskich sąsiadów...


Mapa miejscowości, w których doszło do morderstw i pogromów Żydów
z udziałem Polaków w rejonie Łomży i Białegostoku.
   Książka Mirosława Tryczyka, która ukazała się właśnie nakładem Wydawnictwa RM, wprowadza zupełnie nowe informacje na temat zbrodni dokonanych na obywatelach polskich pochodzenia żydowskiego w latach 1941-1942. Na podstawie akt procesów toczących się w oparciu o tzw. Dekrety Sierpniowe, zeznań świadków żydowskich i polskich zebranych w latach powojennych, Żydowskich Ksiąg Pamięci, spisanych przez ocalałych z Zagłady i rozmów przeprowadzonych podczas własnych badań autor tworzy poruszający obraz wydarzeń, o których nie wolno nam zapomnieć. Wydarzenia opisane w książce to przerażający przykład tego, do czego zdolni są zwykli ludzie, jeśli uzbroi się ich w odpowiednią ideologię i da - choćby milczące - przyzwolenie na zbrodnię.

   Sposoby mordowania Żydów bywały najróżniejsze, lecz aby nie prowokować Niemców, najczęściej sięgano po broń, która nie robiła hałasu. Korzystano zatem z rzeczy, które akurat znajdowały się pod ręką oprawców - pałki z nabitymi gwoździami, noże, bagnety, piły lub siekiery. Gdy nie można było posłużyć się żadną bronią, ofiary po prostu topiono. Aby ciała nie zalegały na ulicach, starano się znaleźć ustronne miejsce do dokonania mordu - takie jak las poza miastem lub rów przeciwczołgowy. Podpalano także stodoły, do których wcześniej zapędzano żydowskich mieszkańców. Żydzi próbowali się ratować, ofiarowując swój majątek polskim rodzinom za ochroną. Zdarzało się jednak tak, że Polacy chronili Żydów jedynie tak długo, jak było im wygodnie. Gdy ofiarom kończyły się kosztowności, ich los zdawał się być przesądzony.

   Niemcy oczywiście popierali takie zachowania polskich antysemitów, którzy mieli "wolną rękę" w kwestii rozprawienia się z niechcianą mniejszością. Czasami osobiście wspierali mordercze incydenty. Z czasem stało się tak, że już same pojawienie się nazistów w jakimś miasteczku wystarczyło, by rozpalić w ludziach chęć pozbycia się niechcianych sąsiadów. A co z barierą ludzkich sumień? Autor mówi na ten temat bez ogródek:
"Sprawcy przez dwa tygodnie, zanim jeszcze doszło do masowych mordów, stopniowo eliminowali w sobie wszystkie bariery moralne. Jako że wychowanie wpaja nam zakaz zabijania innych ludzi, potrzeba było trochę czasu, żeby te bariery w sumieniach złamać i dać sobie przyzwolenie na dokonanie masowej zbrodni. Temu służyły noce. Wtedy oni stopniowo uczyli się zabijać - poprzez katowanie, gwałcenie kobiet, aż ostatecznie do masowego zabicia Żydów i spalenia ich w stodole."
Dr Mirosław Tryczyk.
   Autor książki "Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów", Mirosław Tryczyk (ur. 1977), wielki miłośnik słowiańskiego wschodu, jest doktorem nauk humanistycznych oraz laureatem wielu nagród, w tym dla najlepszych absolwentów uczelni wyższych w VI konkursie pod patronatem "Procter&Gamble Polska". Wcześniej napisał "Między imperium a świętą Rosją" oraz wiele artykułów i tekstów poświęconych problematyce historii i myśli społeczno-politycznej, sztuce ikony oraz etyce.

  Jego "Miasta śmierci" to bardzo dobrze napisane i wnikliwie opracowane dzieło, rzetelnie obrazujące wagę podjętego problemu. Niewątpliwie jest wynikiem ogromnego wysiłku naukowego, które stawia problem nadal w Polsce niewystarczająco zbadany i nie w pełni rozliczony.

   Czy z powodu wpisania się w nurt polskich rozliczeń z antysemityzmem Mirosław Tryczyk zostanie w swojej ojczyźnie nazwany bluźniercą i "antypolakiem", czy może pozwoli swoim rodakom pogodzić się z trudną historią ich, nie zawsze chwalebnych, czynów? Czas pokaże...

Mirosław Tryczyk
"Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów"
ISBN: 978-83-7773-086-7
Liczba stron: 502
Okładka: Miękka
Wymiary: 158 x 213 mm



4 komentarze:

  1. Powstała zaś książka nie tylko nikomu się nie przyda, ale też będzie szerzyć wypaczony obraz przeszłości.

    http://pamiec.pl/pa/tylko-u-nas/15362,PSEUDONAUKOWO-O-POGROMACH-recenzja-dr-Marcina-Urynowicza.html

    OdpowiedzUsuń
  2. TOLERANCJA?!!! Powiedzcie to Palestynczykom zabijanym przez Izraelczykow. Ponadto nie mowi sie polscy zydzi, polscy chrzescijanie tylko Polacy i wiara, w tym kontekscie jest malo istotna. Panie Tryczyk skoncz Pan sr.c we wlasne gniazdo. Chyba, ze panskie gniazdo nie lezy jednak nad Wisla.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli relacje naocznych świadków tamtego wydarzenia p.Hieronimy Wilczewskiej i p.Stefana Boczkowskiego to "zmyślone kłamstwo"?..Boga w sercu nie macie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Skąd wiadomo, że świadkami są wymienione osoby? W książce podano tylko pierwszą literę nazwiska.
    Nic mnie nie łączy z tamtym regionem i nie zależy mi na rehabilitacji przestępców. Od książki historycznej oczekuję jednak krytycznej oceny źródeł. Moim zdaniem pozytywem jest to, że Autor opisuje sowieckie represje wobec Żydów.

    OdpowiedzUsuń